wtorek, 20 stycznia 2026

Radosław Kobierski w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z Radosławem Kobierskim wokół nowego tomu wierszy Człowiek ma cienkie ściany (wyd. Biblioteka Śląska, 2025). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk. 

23. 01 - godz. 18

O tomie:

Tom poetycki „Człowiek ma cienkie ściany” to zapiski wrażliwego człowieka wystawionego na działanie czasu i przemijania. Głównym motywem jest egzystencja sama w sobie, jej kruche granice i nieuchronne zderzenia z codziennością. Wiersze rozgrywają się w dobrze znanych sceneriach miejskich, wszędzie tam, gdzie pęknięcia rzeczywistości odsłaniają ukrytą prawdę o ludzkiej kondycji. Mają strukturę esencjonalnych, spójnych miniatur, gdzie każdy szczegół i gest nabiera znaczenia. „Człowiek ma cienkie ściany” to poezja skupiona, gęsta, uważna. Kobierski zagęszcza świat w słowach, jakby chciał go uchwycić tuż przed rozpadem. Wiersze, które przypominają: nic nie jest dane raz na zawsze. I człowiek, i ściany mają granice. Poezja Kobierskiego, choć zakorzeniona w osobistych doświadczeniach, nabiera uniwersalnego wymiaru, dotykając motywów samotności, przemijania oraz próby odnalezienia światła w mroku. Autor pyta o granice ludzkiej odporności i zdolność do przetwarzania bólu w piękno, pozostawiając czytelnika z poczuciem głębokiego rezonansu emocjonalnego. To wiersze dla tych, którzy nie boją się patrzeć głębiej – nawet jeśli nie zawsze wiadomo, co się zobaczy.

Książka dla osób, które jeszcze nie wiedzą, że lubią poezję, ale wiedzą, że lubią prozę. Radosław Kobierski powraca do nas z książką, która prozatorski żywioł łączy z poetycką precyzją języka. W filmowych kadrach, które znakomicie komponuje, zamyka splecioną ze sobą przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Przygląda się w nim relacji człowiek-przestrzeń, przestrzeń-człowiek, a przez to relacji człowieka z samym sobą i z drugim człowiekiem. Bohater książki opuszcza miasto tylko po to tylko, żeby miasto opuściło i jego. Czy jest to utrata? Być może, ale ta utrata jest równocześnie zyskiem. Jedno i drugie stanowi nie tyle swoje przeciwieństwo, co właściwie to samo. To, co przyciąga szczególnie dla poezji Kobierskiego, jest tym, co znajduje się zaraz za krawędzią ramy namalowanego przez niego obrazu. Lekturze towarzyszy podskórny, delikatny, ale bardzo wyczuwalny, surrealistyczny niepokój, który tym bardziej nas wciąga, im mniej zauważalnym szczegółem jest wydobywany. I nawet jeśli to, co wyłuskuje z rzeczywistości Kobierski, wydaje się być niczym, to jest to – mówiąc słowami samego autora – największe nic, o jakim słyszałem. Bo Kobierski jest pisarzem, który zauważa niezauważalne.

Jakub Pszoniak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz