niedziela, 26 kwietnia 2026

Książka Grzegorza Kaźmierczaka w IM


Tom wierszy Grzegorza Kaźmierczaka „Eter” ukazał się nakładem Instytutu Mikołowskiego.

Grzegorz Kaźmierczak - autor czterech zbiorów wierszy: „Głód i przesyt” (1993), „Record-play” (2003), „Bydgoszcz-Nowy Jork” (2008), „Centra, wiersze wybrane” (2014). Autor tekstów i wokalista zespołu Variete, z którym nagrał 11 płyt długogrających. Laureat nagród indywidualnych i zespołowych. Mieszka na Sycylii.

O tomie:

W swojej najnowszej książce poetyckiej „Eter” Grzegorz Kaźmierczak (wokalista i autor tekstów Variete), wydanej właśnie przez Instytut Mikołowski, kreuje poetycką przestrzeń nasyconą ruchem, wolnością i nieskrępowaną energią. Już otwierające książkę wiersze, osadzone na Sycylii, odurzają czytelnika zapachem ziół, nagrzanych kamieni, kwitnących jaśminów i pościeli rozwieszonych na sznurach. W wierszu Bojka poeta opisuje oderwanie się od codziennej rutyny i miejskiego zgiełku: Zdejmuję buty/ przy skałach/ wbijam stopy/ w gorący piach/ dmucham bojkę i wypływam/ w seledynowy granat. Zanurzenie w żywiole wyznacza ton całej książki. Kaźmierczaka fascynuje to, co nowe i nieodkryte ( Dziesięć tysięcy metrów), słucha arabskich stacji radiowych (Księżniczka), leży nago pod wiatrakiem jak kapitan Willard w Czasie apokalipsy (Waikiki). Te obrazy budują narrację o wolności, ale wolności nieoczywistej, bo w „Eterze” nie wszystko jest idylliczne. W części drugiej, zatytułowanej Warszawa, nie odnajdujemy ukojenia. Miasto jawi się jako przestrzeń obcości i ciężaru historii obecnej choćby w aluzjach do wojny czy pamięci rodzinnej. Prom Stena Line z Gdyni do Karlskrony, lotniska i autostrady ukazują stan permanentnego „pomiędzy”, w którym tożsamość nie jest dana raz na zawsze, lecz nieustannie negocjowana. Kaźmierczak skupia się na ruchu, odkrywaniu i zmysłowej wolności, próbując istnienie rozproszyć w podróży.

Odra, 4/ 2026


piątek, 24 kwietnia 2026

Nowa książka Lucyny Skompskiej w IM

Nowy tom wierszy Lucyny Skompskiej piszę już napisane ukazał się nakładem Instytutu Mikołowskiego w Mikołowie. Premiera tomu nastąpi już dzisiaj, kiedy to o godz. 18 odbędzie się w siedzibie Instytutu spotkanie z jego autorką. A o samym tomie i pomieszczonych w nim wierszach tak pisze Krzysztof Siwczyk w rekomendującej nocie na IV stronie okładki:

Wiersze Lucyny Skompskiej nie wikłają się w autotematyczny deadlock. Znajdują wyjście spod ściany straceń języka, próbując ufać swojej idiomatycznej kartografii. Odzyskują to, co utracone w bezpretensjonalnej migawce światów, które miały miejsce gdzieś między „dwoma Nowymi Zelandiami”. Rozkładają przed oczami czytelnika kulisty nawrót tego samego w zdaniach na wypadek całkiem realnych śmierci. Zdania te są rzecz jasna ”już napisane”, tak jak oczywisty los utraty dedykowany jest wszystkiemu, co żywe. Niemniej ”litery płyną w żyłach” uruchamiając krwiobieg poetycki Skąpskiej, pracujący na przekór autolizie, w upartym buncie autorki, której dyskretna obecność w polskiej literaturze będzie tylko rosnąć. Jak serce na widok tej poetyckiej jedyności, która w cudowny sposób staje się zaproszeniem do wielości odczytań, identyfikacji i ostatecznie empatii. Współbycia w tym ”nieistnieniu”.



środa, 22 kwietnia 2026

Lucyna Skompska w IM

Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z Lucyną Skompską wokół tomu wierszy „piszę już napisane” (wyd. IM, 2026). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.

24. 04. – godz. 18

O tomie:

Wiersze Lucyny Skompskiej nie wikłają się w autotematyczny deadlock. Znajdują wyjście spod ściany straceń języka, próbując ufać swojej idiomatycznej kartografii. Odzyskują to, co utracone w bezpretensjonalnej migawce światów, które miały miejsce gdzieś między „dwoma Nowymi Zelandiami”. Rozkładają przed oczami czytelnika kulisty nawrót tego samego w zdaniach na wypadek całkiem realnych śmierci. Zdania te są rzecz jasna ”już napisane”, tak jak oczywisty los utraty dedykowany jest wszystkiemu, co żywe. Niemniej ”litery płyną w żyłach” uruchamiając krwiobieg poetycki Skąpskiej, pracujący na przekór autolizie, w upartym buncie autorki, której dyskretna obecność w polskiej literaturze będzie tylko rosnąć. Jak serce na widok tej poetyckiej jedyności, która w cudowny sposób staje się zaproszeniem do wielości odczytań, identyfikacji i ostatecznie empatii. Współbycia w tym ”nieistnieniu”.

Krzysztof Siwczyk

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Pamięć wsteczna: Janusz Leppek

Fot. Nowości Dziennik Toruński

Janusz Leppek, urodzony w 1954 roku w Grudziądzu, należał do grona najbardziej interesujących twórców młodej poezji lat 70. Jego artystyczna droga rozpoczęła się wcześnie, zadebiutował w czerwcu 1976 roku na łamach miesięcznika „Nowy Wyraz”, mając zaledwie 22 lata. Już pierwsze publikacje zwróciły uwagę krytyków, którzy uznali jego twórczość za jedno z najciekawszych zjawisk w ówczesnej poezji młodego pokolenia.

Potwierdzeniem tego uznania był opublikowany w wydawnictwie „Pojezierze” debiutancki tom poetycki z 1979 roku, zatytułowany „Wdowa ubrana do ślubu pomyliła kondukt”. Tytuł, inspirowany twórczością Roberta Desnosa, zapowiadał niekonwencjonalny styl autora, który szybko został zaliczony do tzw. pokolenia niepokornych poetów.

W kolejnych latach Leppek wydał kilka tomików wierszy, w tym „Nic tu po mnie” (1983), „Ersatz” (1985), „Przyczyna powrotu” (1986) oraz „Obrazki po nic” (1987). Za tom „Nic tu po mnie” otrzymał prestiżową nagrodę Wawrzyn’83 tygodnika „Radar”. W 1986 roku został także laureatem nagrody kulturalnej tygodnika „Fakty”. Publikował również arkusze poetyckie, które przyczyniły się do jego wczesnego przyjęcia do Związku Literatów Polskich.

Twórczość Leppka nie ograniczała się wyłącznie do poezji. Artysta zajmował się także sztukami plastycznymi, miał na swoim koncie cztery wystawy indywidualne oraz udział w licznych wystawach zbiorowych. W latach 1980–1981 pracował jako plastyk w teatrze w Grudziądzu, gdzie projektował plakaty do spektakli. Jego prace graficzne i kolaże publikowane były w wielu czasopismach, takich jak „Literatura”, „Radar”, „Konfrontacje”, „Polityka” czy „Rzeczpospolita”. Przez kilka lat pracował również jako fotograf w „Życiu Warszawy”.

Leppek był silnie związany z grudziądzkim środowiskiem artystycznym. Szczególną przyjaźnią darzył poetę Ryszarda Milczewskiego-Bruno. Jego twórczość i osobowość zapadły w pamięć współczesnych jako wyraz bezkompromisowej postawy wobec rzeczywistości PRL. Jak wspominał Bernard Gajewski, miłośnik poezji, rówieśnik poety, Leppek „żył jak wolny ptak, trochę jakby w zupełnie innym świecie, czerpiąc wskazówki na życie z filozofii Wschodu”, a ważnym elementem jego światopoglądu była ideologia hipisowska lat siedemdziesiątych.

Pośmiertnie pamięć o artyście była wciąż żywa. W 2006 roku w Klubie „Akcent” w Grudziądzu odbyła się wystawa jego kolaży oraz wieczór poświęcony twórczości poetyckiej (wspominano go również podczas wieczorów zaduszkowych w Centrum Kultury Teatr oraz Grudziądzkiej Jesieni Poezji).

Janusz Leppek zmarł tragicznie 9 sierpnia 1999 roku w Warszawie. Pozostawił po sobie dorobek, który do dziś stanowi świadectwo niezależności artystycznej i duchowej wolności.


Więcej informacji o Januszu Leppku w impresji Andrzeja Rejmana i Małgorzaty Zielińskiej - link

piątek, 17 kwietnia 2026

Z Archiwum P. (66)

 

Czerwiec 2009 roku. „Poeci są jak dzieci” to moja relacja z podsumowania I OKP „Prawy Brzeg” w Warszawie, która na tyle spodobała się organizatorom konkursu (zajrzeli na bloga), że postanowili ją przelać na papier, umieszczając w 5 (12) numerze „Notatnika Satyrycznego” (Miesięcznik Literacki Domu Kultury Praga). Dawne, konkursowe czasy i historie.