wtorek, 17 marca 2026

Marcin Bies w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z Marcinem Biesem wokół jego tomu wierszy Osiem minut i dwadzieścia sekund (wyd. IM, 2026) połączone z wernisażem obrazów Raspazjana (autora ilustracji tomu). Prowadzenie: Maciej Melecki.

20. 03. – godz. 18 

Szósty tom Marcina Biesa został zilustrowany obrazami Raspazjana, a eskortujący go tekst napisał Wojciech Fokus Alszer:

„Podobno wszechświat istnieje tylko wtedy, gdy patrzymy. Marcin Bies sprawdza tę teorię, rzucając wyzwanie nicości. Prowadzi nas przez oddziały szpitalne, sterylne sale pachnące lizolem i klatki schodowe, gdzie pali się twarz ze wstydu. Od smrodu spleśniałych ziemniaków po blask krematoryjnych pieców – to podróż przez wszystko, co chcielibyśmy przemilczeć, a co Bies wykrzykuje nam prosto w twarz. Mocna, męska, bezkompromisowa poezja.

Marcin Bies po raz kolejny eksponuje w swych wierszach szczątkowe fragmenty poharatanego życia, mocno grawitujące wokół chwilowości, jako jedynego odbieralnego stanu, które są nieustannie komunikowane z perspektywy wyzierającego zewsząd zaniku. Tytuł bowiem odsyła bezpośrednio do czasu, z jakim pokonuje odległość miedzy Słońcem a Ziemią światło, a który nam wszystkim zarazem pozostanie, kiedy Słońce wybuchnie. Owa komunikowalność czyniona jest wielce sardonicznym, cierpkim i do cna przewrotnym językiem, przez co stajemy się świadkami wydobycia licznych pułapek, czyhających nie tylko w lukach najbliższych uwidocznień, ale również w niekończącym się procesie hodowli współczesnego człowieka, o czym, być może, najdobitniej zaświadcza wieńczący tom poemat "Ziemia Cotarda".

poniedziałek, 16 marca 2026

Korespondencja (76)

Dziś w „Korespondencji” o książce Anny Spólnej Krytycznie, literacko. Szkice o literaturze z lat 2010-2021, którą nabyłem za pośrednictwem strony internetowej Uniwersytetu Radomskiego. O istnieniu tej publikacji wiedziałem od kilku już lat (anonsowałem ją nawet na tym blogu), ale jakoś nie składało się. Aż do teraz.

Książka Anny Spólnej gromadzi teksty krytycznoliterackie powstałe w latach 2010–2021. Pierwotnie ukazywały się one na łamach „Miesięcznika Prowincjonalnego”, „Twórczości”, „Tekstualiów”, „Odry”, „Akcentu”, „Frazy”, a także w materiałach Instytutu Książki i na portalach internetowych poświęconych kulturze.

W ramach niniejszej korespondencji dodam tylko – z wdzięcznością – że w książce znalazły się m.in. szkice krytyczne poświęcone mojej twórczości. Ba!, one otwierają tę publikację i zawarte są w trzech blokach recenzji. „Ciemne, głęboki lustro” to tekst o tomie „Zwłoka: (2010), „Taka jest misja – ocaleć” traktuje o „Demoludach” (2013), a „Polbruk i chusta Weroniki” o „To bruk” z roku 2018. Autorka o moich wierszach napisała m.in.: „Zapis udręczenia, nawracającej, prywatnej apokalipsy można odrzucić. Można się także w nim zanurzyć. Sprawdzić, jak i dlaczego boli”(”Zwłoka”). „Przymus bycia tu i teraz można zneutralizować próbą wyimaginowanej poetyckiej wolności. Ucieczki ufundowane są w tomie na nieustannej zmianie perspektywy, która staje się dla Gajdy formą uświadomionego buntu. Implikuje poruszenie wyobraźni, bez którego czeka nas obumieranie pragnień, zastygnięcie w przyzwyczajeniu, tępy constans”. („Demoludy”). „Kilkadziesiąt wierszy powstałych z poczucia niezgody, zmęczenia i oburzenia (co da się wyczytać z ich zjadliwego tonu, ich narastającego, addytywnego rytmu) obrazuje sytuację bohatera tak dalece niepogodzonego ze swoim życiem i otoczeniem, że zmuszonego dać temu wyraz” („To bruk”). 

Szkice o literaturze Anny Spólnej to jedna z niewielu okazji, aby przeczytać o poezji Gajdy w publikacji zwartej.


Anna Spólna, „Krytycznie literacko. Szkice o literaturze z lat 2010-2021”. Wydawnictwo Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego im. K. Puławskiego w Radomiu, 2021.

sobota, 14 marca 2026

Wiersze wybrane Olgerda Dziechciarza w Instytucie Mikołowskim

Nakładem Instytutu Mikołowskiego im. Rafała Wojaczka ukazała się książka Olgerda Dziechciarza Feng szui – wiersze r(o)zebrane: wybór z lat 1985-2024 (IM 2025). Autor zbioru po przyjacielsku zobowiązał mnie do napisania posłowia do tego arcyciekawego wyboru, co też z wielką przyjemnością uczyniłem. Tom można nabyć zamawiając go w IM. Gorąco polecam!









środa, 11 marca 2026

Korespondencja (75)


Wojaczek RafałNie skończona krucjata, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972, wydanie I, s. 128, nakład 1500 + 180 egzemplarzy. Redakcja Ewa Lipska. Projekt okładki Bohdan Prądzyński. Oddano do składania 9 III 1972 r. Podpisano do druku 12 VII 1972 r. Druk w Krakowskich Zakładach Graficznych, Zakład Nr 2, ul. Berka Joselewicza 24 ukończono w sierpniu 1972 r.

Rafał Wojaczek zmarł 11 maja 1971 roku we Wrocławiu, w wieku zaledwie 26 lat. Jego śmierć (najczęściej interpretowana jako samobójstwo poprzez przedawkowanie leków) wstrząsnęła środowiskiem literackim. Poeta był już wówczas postacią znaną i miał na swoim koncie dwa tomy: Sezon (1969) oraz Inną bajkę (1970).

Książka Nie skończona krucjata to wiersze wydane po śmierci Wojaczka. Utrwala ona jego literacki status poety przeklętego, nieustannie balansującego na granicy życia i śmierci eksplorującego cielesność i destrukcję. Tytuł tomu przybrał wymiar symboliczny; oto mamy do czynienia z krucjatą poetycką, kontestacją rzeczywistości, języka i własnej podmiotowości - krucjatą śmiertelną, stąd niedokończoną.  

Wydanie książki wpisało się w legendę Wojaczka - jednego z najbardziej radykalnych poetów swojego pokolenia. Jednocześnie uwidoczniło niewątpliwą dojrzałość jego późnej twórczości i niezwykłą konsekwencję w budowaniu osobistej mitologii artystycznej. Podkreśliło również dramat literackiego niedopełnienia, niedomknięcia w wymiarze egzystencjalnym jednego z najciekawszych projektów poetyckich XX wieku. 

Wiersze zebranie w tomie pełne są obrazów rozkładu, bólu, jak i pożądania. Ciało w poezji Wojaczka nie jest abstrakcją, metaforą, lecz czymś na wskroś fizycznym, fizjologicznym, niejednokrotnie polem cierpienia, ale też jedyną przestrzenią autentycznego doświadczenia. Tu nawet miłość nie może przynieść ukojenia, ona także bywa obsesyjna, destrukcyjna i naznaczona lękiem przed odrzuceniem.


Religijność to kolejny ważny motyw Nie skończonej krucjaty, ale nie w tradycyjnym, katechetyczno-ceremonialnym wydaniu. To przede wszystkim dramatyczny, osobisty dialog z Bogiem, pełen oskarżeń, ironii i bluźnierczej prowokacji. Wojaczek nie godzi się na łatwe odpowiedzi, kwestionując przy tym tzw. prawdy objawione. Jego poezja to bynajmniej nie modlitwa o zbawienie, lecz krzyk człowieka rozdartego między pragnieniem absolutu a doświadczeniem pustki.

Warto podkreślić, że poezja Wojaczka to nie wyłącznie mrok i autodestrukcja, lecz również niezwykła językowa precyzja, nośność metafory, rytmiczna dyscyplina i świadome budowanie poetyckiego wizerunku. Nie skończona krucjata pokazuje poetę w pełni artystycznej dojrzałości, świadomego swoich lirycznych kompetencji, konsekwentnego w budowaniu autotelicznego języka-świata, twórcę bezkompromisowego wobec czytelnika. To pozycja wymagająca, momentami bolesna, ale właśnie dzięki temu tak poruszająca. Przedstawia zapis skazanej na porażkę egzystencjalnej walki, przerwanej śmiercią autora - nie skończonej krucjaty. 


Pierwsza lektura wierszy Rafała Wojaczka była dla mnie momentem inicjacyjnym – odkryciem, że poezja może być bezkompromisowym zapisem wewnętrznego świata. Ponad czterdzieści lat temu Wojaczek był tym poetą, który pokazał mi, że literatura nie musi być jedynie estetyczną konstrukcją, lecz może być aktem ryzyka i autentyczności.

poniedziałek, 9 marca 2026

Z Archiwum P. (65)

Bydgoszcz, 14 października 1995 roku, zdjęcie z Tomaszem Beksińskim wykonane przez mojego świętej pamięci kolegę, Piotra Dudka. Po prawie trzydziestu latach, które minęły od jego śmierci, Anna, żona Piotrka podarowała mi jego kolekcję płyt. Fotografia zrobiona przed koncertem Petera Hammila, lidera Van Der Graaf Generator i artysty solowego, a także poety. Niezapomniany koncert! Fragment tekstu Hammilla, wers pochodzący z utworu „Stranger Still” („No, nothing could be less strange in entropy…”), wykorzystałem jako motto w książce „Radio Bla Bla”. W swoich audycjach radiowych Tomasz Beksiński bardzo często recytował teksty prezentowanych wykonawców. Wiele z nich było poezją.