poniedziałek, 15 lipca 2024

sobota, 13 lipca 2024

Premiera – książka Kingi Skwiry w DL


Nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w Łodzi i Domu Literatury w Łodzi ukazał się tom poetycki Kingi Skwiry Od wiosny trzęsą mi się ręce. Książka ukazała się jako 70 tom serii Szumy, zlepy, ciągi.






piątek, 12 lipca 2024

O „Ofercie bezzwrotnej” rozmawiam z Rafałem Gawinem

(fot. wydawnictwo J)

„Reklamacji nie uwzględnia się” - z Rafałem Gawinem o „Ofercie bezzwrotnej” (i nie tylko) rozmawiam na stronie wydawnictwa J. Nasza rozmowa towarzyszy premierze książki. Zainteresowany czytelnik jej treść pozna tutaj.

Poniżej krótki fragment:

Piotr Gajda: Po rozgadanych, tematycznie zunifikowanych utworach z tomu Wierszy dla koleżanek oraz obszernym poemacie Jem mięso proponujesz czytelnikowi wiersze znacznie krótsze, które na użytek naszej rozmowy nazwałbym egzystencjalno-sentencjonalnymi. To lekka korekta poetyckiej strategii, czy zwyczajnie w wieku lat czterdziestu „zdziadziałeś”, zmęczyłeś się życiem i zaczynasz na sposób liryczny wypluwać z siebie stan, w którym orientujesz się, że wciąż żyjesz, głównie po tym, że wszystko cię boli?

Rafał Gawin: Zło czai się wszędzie. Każdy nosi w sobie wewnętrznego dziada, choć oczywiście chciałby dziecko. Wszystko mnie boli po Wierszach dla koleżanek, ponieważ taka była ich natura: odbijały (po)życie w krzywym zwierciadle, które pękało przy lekturze i kaleczyło zwłaszcza ich autora. Niczym nieśmiertelny kicz, kicz końca. A nawet nie miałem czterdziestu lat! Nie piszcie erotyków. Nie zmieniajcie diety, jeżeli jedyną przyczyną jest miłość. W ogóle żyjcie, zamiast pisać, tyle mogę powiedzieć z perspektywy i tyle zaoferuję w Zdaniach bez wypadku i żadnego trybu, które ukażą się zaraz po Ofercie bezzwrotnej, niejako w charakterze podsumowania daremności całego mojego siedmioksięgu (nie licząc przeddebiutanckiego arkusza). Oferta… to ostatnia pozycja, która może coś zmienić, nie zmieniając zupełnie niczego. Dalej już tylko pustka.

Serio, natomiast, to strategia kojarzy mi się z biznesem, a ja nie lubię się sprzedawać. No, ewentualnie w książkach i wyłącznie osobom, które rzeczywiście tego – mnie – chcą. Wolę się oddawać, choćby w komis. Ale to wszystko w ramach wygodnej niszy. Jednak, coachingowo wychodząc poza strefę komfortu, lubię się oferować poza poetycką bańką, która dla mnie już pękła.

Ale za to na „lekką korektę” mogę się zgodzić, nawet i, stereotypowo, kursu. Zwykle dokądś zmierzam, eksploruję kolejne kwadraty tkanki miejskiej w poszukiwaniu pokemonów. Tak sprawiam, że mój wewnętrzny dziad dziecinnieje. Tak trzeba żyć. Ciężary niech będą podnoszone w interpretacjach! (…).

czwartek, 11 lipca 2024

Premiera nowej książki Rafała Gawina w wydawnictwie J

Oferta bezzwrotna. Wiersze, prozy i dramaty 2012-2024 to tytuł nowej książki z wierszami Rafała Gawina, wydanej w wydawnictwie J.


O książce:

„Książka-palimpsest. Motta, cytaty, kryptocytaty, trawestacje, parafrazy, sample, rytmy i rymy, by nadpisać to, co wymazane, z cudzych słów tworzyć własny język, na wszelki wypadek zapisać.

Oferta bezzwrotna, bo oddać jej nie ma ani jak, ani komu. Znaczenia rozwijają się jak dziwne kwiaty. Przypominają, że wiersz nie jest jak walizka: co autor spakuje, to czytelnik wyjmie. Skojarzenia, za które autor nie odpowiada, to mapa, która prowadzi wprawdzie w nieznane, ale zawsze w nas samych.

Zapis dwunastu lat z pola walki, z życia na wygnaniu w kłamstwie. Mówić, mówić, mówić. Widzieć świergot. Składać się z samych braków. Długimi zdaniami rekompensować sobie krótkie życie. Głaskać w ciemno. Pozwolić, by rzeczywistość nas zjadła i wypluła w miliardach kawałków w sypiący się kosmos. Nie wierzyć nawet w swoją orbitę. Po wszystkim pożegnać się i wyjść. Żadnych nagrobków, pogrzebów, kwiatów. Dalej już tylko pustka.

Poeta w świecie, artysta w świecie. Inni poeci i znowu cudze słowa. Bliskość innych stworzeń tego samego gatunku. Pięćdziesiąt osiem wierszy, które są jak pięćdziesiąt osiem małych haczyków, szarpią do krwi, do mięsa”.

Izabela Kawczyńska

 

Polska poezja płonie ogniem doktrynerstwa, a w samym środku – nietknięty pożarem – funkcjonuje Rafał Gawin. Można by o nim powiedzieć, za Czesławem Miłoszem: żadnej nie ma recepty, do żadnej nie należy sekty. Ten człowiek-instytucja polskiej poezji – twórca, krytyk, animator, organizator, juror i wydawca – nikomu nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. I to właśnie z tego egzystencjalnego i politycznego miejsca, łączącego elastyczność, zdrowy dystans, spryt i bezkompromisowość, wypływają nowe teksty Gawina. Choć w gruncie rzeczy trudno rozstrzygnąć, czy są nowe, czy może bardzo stare, wszak ów poeta przyzwyczaił nas do dość swobodnego i nieco hochsztaplerskiego periodyzowania swojej twórczości. Nigdy nie wiadomo, czy jego ostatnia książka nie jest tak naprawdę pierwszą. Nie zdziwiłbym się zatem wcale, gdyby teksty, które mam przed oczami, były burzliwym debiutem, a nie dziełem dojrzałego czterdziestolatka. Zasadniczą siłą tych utworów są niewątpliwie niewielkie rozmiary, szlachetna przejrzystość frazy i wyczuwalne, ale nienachalne napięcie, podszyte liryzmem. Jest krótko i szybko, nie jest to jednak w żadnym razie wyraz jakiejś językowej ideologii – tak modnego i chwalonego tu i ówdzie minimalizmu. Gawin duchowo i intelektualnie jest niewątpliwie maksymalistą, który wysławia się jednak bardzo oszczędnie, ponieważ doskonale wie, że nikt nie jest dziś gotowy na usłyszenie więcej. On owo więcej oczywiście nieustannie sygnalizuje, lecz ma przy tym świadomość, że współcześnie to więcej zupełnie się rozmyje czy zagubi. To książka z bardzo szerokim, tak to nazwijmy, międzywersem, który autor błyskotliwie obrysowuje, dając zwięzłą formą w istocie bardzo pojemny wykład spraw własnych i światowych. Nie są to wiersze li tylko prywatne, ale też nie są to wiersze wpisujące się koniunkturalnie w dyżurne literackie dyskursy.

Polecam i pozdrawiam.

Adam Wrotz, krytyk niezrzeszony 

Rafał Gawin (ur. 1984) – poeta, redaktor, korektor, recenzent, konferansjer i animator kultury. Wydał sześć i pół książki poetyckiej, ostatnio Ofertę bezzwrotną. Wiersze, prozy i dramaty 2012-2024 (J, Wrocław 2024). Tłumaczony na języki, ostatnio ponownie ukraiński. Mieszka w Łodzi, gdzie pracuje w Domu Literatury (jako instruktor) i działa w oddziale Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (jako skarbnik).

Wydawnictwo: J, Wrocław

Redakcja: Jacek Bierut

Korekta: Grzegorz Hetman

Projekt okładki, projekt typograficzny i skład: Artur Skowroński

Patronaty: Radio Wrocław Kultura, Plaster Łódzki, Kalejdoskop

Wydaniu książki towarzyszy rozmowa z Rafałem Gawinem przeprowadzona przez Piotra Gajdę. Szczegóły już niebawem.

 


(Źródło: wydawnictwo J)

środa, 10 lipca 2024

M. Kisiel i P. Zaczkowski – spotkanie w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie wokół książek: Marian Kisiel Mały cmentarz (IM, 2024) i Piotr Zaczkowski Zdaniem lęku (IM. 2024). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.

12. 07. 2024, godz. 18

 O książkach:

Czytam fragmenty Piotra Zaczkowskiego jako cytaty z życia i cytaty z lektur. Nie mogę ich czytać inaczej, ponieważ jedne nakładają się na drugie. Nie ma co ukrywać: kiedy od półwiecza literatura zastępuje nam (lub tłumaczy) życie, a życie jest jedynym odniesieniem do literatury, to nie ma innej możliwości lektury. A jest ona tym prawdziwsza, że ma swoje antecedencje i – pewnie – będzie miała również swoją kontynuację. (…) Formuła skrótu, lapidarność doprowadzona do tak głębokiej istotności, że zaciera się granica między moim doświadczaniem, a doświadczaniem innego, prowadzi nas w stronę tego, co indywidualne i zarazem powszechne. „Co zyskuje pamięć z każdej, przychodzącej w dzień i w nocy, jedna po drugiej, obcej, niechętnej i wrogiej twarzy?” – pyta aforysta, a my wchodzimy w przestrzeń własnej pamięci i przeglądamy w niej twarze, jak fotografie. (…) Ne można zatem znaleźć dla tej książki innej postaci gatunkowej niż cykl myśli. Cykl rozbija spójną narrację, nie odsyła do dawnych zapisków dziennikowych, myśli w cyklu łączą się na zasadzie podobieństwa lub niepodobieństwa, ale ustawione właśnie tu, a nie gdzie indziej wzajemnie oświetlają się, sobie przeczą i są dla siebie istotnie ważne. Pewnie w innym otoczeniu, w kontekście innych myśli nabrałyby innej miary, wagi i sensu, ale – decyzją twórczą – nie mogą się oddzielić od tych, które je poprzedzają i od tych, które po nich następują. Bo gdyby mogły, to co? Lęk, który Piotr Zaczkowski ustawił w tytule, nie zna innego otoczenia niż właśnie ten. Jest wypowiedziany „zdaniem”, choć my go próbujemy zakuć w jakąś genologiczną formę, ale „zdanie” jest logiczną, semantyczna konstrukcją. Ciąg „lęków” jest właśnie taki, a nie inny, zapisany w takim, a nie innym szeregu. I nawet jeśli te „lęki” są cytatami z życia i literatury, nic nie obniża ich energii. To ważna deklaracja: „Łaska fragmentu. Przez miniaturową chwilę. Nim inni obedrą chwilę ze skóry”.

Marian Kisiel
(fragmenty pos
łowia tomu Zdaniem lęku)

Diarysta zawsze jest w drodze. Uparcie dąży do celu, ale często zatrzymuje się, jakby sprawdzając, czy kierunek, który obrał, jest na pewno właściwy. Rytm jego narracji, powiedziałbym za Paulem Valérym, jest rytmem marszu. Kiedy kończy się marsz, wędrówka powinna osiągnąć kres. Ale w dokumentach życia osobistego rzadko kiedy zdarza się pointa. Dlatego zapiski, notatki, listy, kartki z dziennika, czy też ich zbiory: pamiętniki, dzienniki, diariusze, wspomnienia, bloki korespondencji są zawsze po stronie fragmentu, a nie całości. I jakkolwiek zdaje nam się, że w lekturze świadectw mamy do czynienia z uobecnioną postawą eseisty, nic bardziej mylnego.

Marian Kisiel, Mały cmentarz - fragment