Jacek Bierezin należał do tego
rodzaju twórców, których życia nie da się łatwo oddzielić od pisania. Młodość
poety przypadła na okres wielkich napięć społecznych. W 1968 roku uczestniczył
w strajku studenckim na Uniwersytecie Łódzkim. W kolejnych latach coraz mocniej
angażował się w działalność opozycyjną, a od 1976 roku współpracował z
Komitetem Obrony Robotników. Władza reagowała na jego działalność represjami –
Bierezin był aresztowany, usuwany z uczelni, a jego twórczość objęto zakazem
publikowania. Nie oznaczało to jednak dla niego milczenia. Przeciwnie: zakaz
oficjalnego druku skierował jego aktywność ku drugiemu obiegowi. W 1977 roku
współtworzył kwartalnik „Puls”,
który stał się ważnym miejscem niezależnej literatury i myśli.
Poetycko był związany z Nową Falą, pokoleniem poetów, które
chciało przeciwstawić się zarówno politycznemu zakłamaniu, jak i językowi
pełnemu oficjalnych frazesów. Jacek Bierezin był przy tym człowiekiem czynu –
opozycjonistą, bokserem, pływakiem i taternikiem. Obok takich twórców jak
Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki czy Adam Zagajewski próbował przywrócić
poezji kontakt z rzeczywistością. W jego wierszach ważne stają się więc
konkret, codzienność, doświadczenie jednostki, ale również pytanie o prawdę i
odpowiedzialność. Poezja nie miała być dla niego ucieczką od świata w ciemny
kąt biblioteki. Była sposobem, żeby ten świat nazwać – nawet wtedy, gdy
nazwanie go wymagało odwagi i zapłacenia określonej ceny w życiu. Doświadczenia
poety stają się dla jego wierszy punktem wyjścia do pytań bardziej
uniwersalnych: czym jest wolność, ile kosztuje niezależność, czy można zachować
uczciwość w świecie kłamstwa i czy milczenie nie oznacza czasem zgody na zło. W
jego twórczości obecne są również doświadczenia osobiste, miłość, samotność, podróż,
przyroda i fascynacja intensywnym życiem. Właśnie dlatego trudno sprowadzić tę
poezję do roli „wierszy opozycyjnych”. Polityka jest w niej ważna, ale stanowi
część szerszego pytania o sposób istnienia człowieka w świecie. Bierezin zdaje
się mówić, że wolność polityczna i wolność osobista są ze sobą związane – że
nie można być naprawdę wolnym, jeśli człowiek rezygnuje z własnego głosu.
Najważniejsze tomy poetyckie Jacka Bierezina to „Lekcja liryki” z 1972 roku, „Wam. Poezje” z 1974 roku, „W połowie życia” z 1980 roku oraz „Tyle rzeczy” z 1990 roku. Tylko debiut ukazał się legalnie. Po problemach związanych z wydaniem drugiej książki zdecydował się ją opublikować w paryskiej „Kulturze” i to pod własnym nazwiskiem. Ta decyzja ściągnęła na poetę zakaz druku, kolejne tomy publikował już wyłącznie w drugim obiegu. Dopiero po jego śmierci ukazały się oficjalnie w Polsce inne książki: „Linia życia (1999) – wybór wierszy oraz polsko-francuski tom wierszy i listów „Stoję na moście/Debout sur un Pont (2024).
Ogromnie cenię Jacka
Bierezina – poetę i człowieka za to, że nigdy nie chciał należeć bezwarunkowo
do żadnego „salonu”. Jego niepokorność była skierowana nie tylko przeciwko
władzy PRL-u, lecz także przeciwko schematom i środowiskowym hierarchiom. Również
tym obowiązującym w salonie niezależnych – środowisku opozycjonistów. Niechętnie
przyjmował pozy, rytuały i gotowe role. W tym sensie pozostawał konsekwentnie
„niepodległy”: nie chciał, aby nawet środowisko opozycyjne dyktowało mu, jak
powinien myśleć i pisać.
Po wprowadzeniu stanu wojennego Jacek Bierezin został
internowany. Internowano równocześnie cały
zespół „Pulsu”, a ostatni numer kwartalnika po wprowadzeniu stanu wojennego
skonfiskowano i bezpowrotnie zniszczono. Niedługo
później poeta znalazł się na emigracji w Paryżu. Tam współpracował m.in. z
„Kulturą” i Radiem Wolna Europa, a także z emigracyjnym środowiskiem
wydawniczym. Emigracja nie oznaczała jednak końca jego aktywności. Nadal pisał
i publikował i pracował. Początkowo, zaraz po przyjeździe
do Paryża nie nauczył się francuskiego, przez co miał problemy ze znalezieniem
pracy – pracował wtedy na czarno na budowie. W końcu jednak opanował język na
tyle gruntownie, że zdał państwowy egzamin dla instruktorów pływania, i w ten
sposób zaczął zarabiać na życie.
Jacek Bierezin zmarł śmiercią tragiczną 26 maja 1993 r. w Paryżu w wieku 46 lat. Kilka zdań swoistego epilogu dla poety opublikowałem na blogu „Biała Fabryka” w 2009 roku: „W Łodzi Jacek Bierezin jest postacią legendarną. Dzisiaj mija 16 rocznica jego śmierci, którą tak opisywał Piotr Bratkowski: >>Gdyby żył, skończyłby dziś 62 lata. Pewnie polałoby się dużo wódki. Wyszło inaczej: 26 maja 1993 Jacek Bierezin – jeden z najciekawszych poetów pokolenia '68, więzień polityczny PRL, kobieciarz, bokser, alpinista i pijak, wpadł w Paryżu pod samochód. Potrącony, wstał, po czym z podniesionymi do góry rękami wszedł pod następny samochód, ciężarówkę. I już więcej nie wstał. Był całkowicie trzeźwy, nikt do końca nie wie, co się wtedy stało<<”. To chyba ostatni z „wyklętych poetów”, który zdaje się, uciekał przez całe życie. Uciekał, żeby móc wrócić, jakby wciąż szukał swojego miejsca na ziemi. Ten opozycjonista zmuszony przez władze do emigracji, nigdy nie zasymilował się z emigracyjnym Paryżem i do końca nie poznał języka francuskiego. Nie tęsknił po to, żeby napisać wiersz, ale tęsknił naprawdę, nie wymyślał widoku góry, tylko szedł ku niej, aby na nią się wspiąć. Był członkiem Klubu Wysokogórskiego, jednak nigdy nie otrzymał od władz PRL zgody na udział w wyprawach w Alpy i Himalaje, na które był typowany ze względu na osiągane wyniki. To poeta odważny – wypowiadający się niezależnie od okoliczności i od tego przy kim – któremu obcy był strach, chociaż prawie do końca życia żył i tworzył w państwie totalitarnym".
Trzydzieści lat temu pisał:
Jak wspomniałem - w Łodzi Jacek Bierezin jest postacią legendarną. To tam rozgrywa się jeden z najważniejszych konkursów poetyckich w kraju – jego imienia – zorganizowany po raz pierwszy w 1995 roku z inicjatywy kręgu przyjaciół Poety, zgromadzonych wokół tygodnika „Verte” (nieistniejącego już dodatku kulturalnego do łódzkiej edycji „Gazety Wyborczej”). Oddział Łódzki SPP (na czele ze Zdzisławem Jaskułą i Andrzejem Strąkiem) od początku współtworzył konkurs stając się z czasem jego głównym organizatorem.
Jacek Bierezin został pochowany w Alei Zasłużonych na łódzkim cmentarzu Doły. Na łódzkim Festiwalu Puls Literatury rozgrywany jest również Turniej Jednego wiersza „O Czekan Jacka Bierezina”.





















.jpg)
.jpg)