poniedziałek, 21 września 2026

Bogusław Kierc w IM

Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie autorskie Bogusława Kierca związane z promocją tomu wierszy „Trenowanie" (wyd. IM, 2026). Prowadzenie: Konrad Wojtyła.

25. 09 – godz. 18.

O tomie:

To nie są wiersze do zwykłego, a nawet do poetyckiego czytania. To są wiersze do i s t n i e n i a, snują istnienie pośród bólu, utraty, śmierci. Wiersze istniejące, żeby było w nich życie – bez pocieszeń. Nie mimo śmierci, ale razem z nią.

Piotr Matywiecki

W bogatym dorobku poetyckim Kierca jest to tom niezwykle szczególny - pisany po stracie swojego Syna Miłka Kierca. Praktycznie każdy wiersz bezpośrednio lub pośrednio nawiązuje do momentu granicznego - jeszcze życia, ale i już śmierci - w którym wspominanie Syna jest przywoływaniem zarazem jego wciąż silnie odczuwalnej obecności, która okazuje się jednym wielkim piekącym powidokiem. Wzajemna dialogiczność wierszy okazuje się w konsekwencji gromkimi zapowiedziami nastania przejścia w nieziemski wymiar, które odbywa się już w łożysku wiersza. Doczesność kończy się po tak niewymownej stracie. A to, co po niej się ostaje, mieści się tylko w języku, który, ażeby móc wskrzeszać, musi być śmiertelny.

Maciej Melecki


Bogusław Kierc (ur. 22 stycznia 1943 r. w Bielsku-Białej) - poeta, krytyk literacki, aktor, reżyser, pedagog, edytor utworów Rafała Wojaczka, dramaturg. Uhonorowany m.in. Nagrodą PolCul Fundation, Medalem im. Anny Kamieńskiej, Nagrodą im. Jana Dormana, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Gloria Artis. Autor licznych tomów poetyckich i eseistycznych, m.in. "Rafał Wojaczek. Prawdziwe życie bohatera". "Płomiennie obojętny. O chłopcu, który chciał być Bogiem" (poświęcony poezji i osobie Juliana Przybosia). Ostatnio wydał tom wierszy "Nie ma mowy". Mieszka we Wrocławiu.

piątek, 18 września 2026

„Człowiek jest światem” – Lucyna Skompska w Domu Literatury

17 września w łódzkim Domu Literatury odbyło się spotkanie z Lucyną Skompską, poświęcone jej najnowszemu tomowi piszę już napisane, wydanemu przez Instytut Mikołowski. Rozmowę z poetką prowadził Rafał Gawin. Spotkanie niezwykle inspirujące, a to za sprawą samej autorki, która odpowiadając na pytania prowadzącego, znakomicie uzasadniała ideę książki. Już sam jej tytuł od początku ustawia czytelnika wobec paradoksu. „piszę już napisane” brzmi jak zdanie o niemożności rozpoczęcia czegokolwiek od zera. Pisanie miałoby być powtarzaniem, powrotem, próbą ponownego wejścia w przestrzeń, która została już wcześniej zapisana – przez innych, przez własną pamięć, przez doświadczenie, przez język, wreszcie przez sam fakt istnienia. A jednak książka nie sprawia wrażenia dzieła zamkniętego. Przeciwnie: te wiersze pozostają w ruchu, jakby właśnie z tego, co już było, próbowały wydobyć coś jeszcze nieprzewidzianego.

W czasie spotkania zwróciłem szczególną uwagę na wypowiedziane przez Lucynę zdanie, które można potraktować jako jeden z kluczy do tej poezji: „człowiek jest światem”. Ma ono długą historię. W filozofii powracała wielokrotnie myśl, że człowiek nie jest wyłącznie obserwatorem świata stojącym poza nim, lecz miejscem, w którym świat się wydarza, zostaje przeżyty i nazwany. Tak, człowiek jako mikrokosmos, to stwierdzenie zawsze było mi bliskie. To, że nie mamy dostępu do świata całkowicie „z zewnątrz”: zawsze spotykamy go poprzez własne ciało, pamięć, język, emocje i świadomość. U Lucyny to podejście jest praktyką wiersza. Jeśli człowiek jest światem, to świat nie musi być przedstawiany w całej jego rozległości. Wystarczy drobny szczegół, przedmiot, wspomnienie, miejsce, zdanie, ślad po kimś. Mały fragment rzeczywistości może pomieścić całość doświadczenia – nie dlatego, że jest jej symbolem w alegorycznym znaczeniu, lecz dlatego, że człowiek, który go zauważa, sam jest przestrzenią, w której spotykają się czas przeszły i teraźniejszy, pamięć i teraźniejszość, obecność i nieobecność. O tym mówiła poetka. Właśnie dlatego wiersze z piszę już napisane, potrafią przechodzić od konkretu do spraw ostatecznych bez podnoszenia głosu. Śmierć, przemijanie, utrata, pamięć i możliwość dalszego istnienia w słowie nie są tu odrębnymi tematami. Przenikają się. To, co osobiste, staje się zarazem czymś wspólnym, a to, co pozornie drobne, otwiera dalszą perspektywę.

Dobrze współbrzmi z tym opis książki autorstwa Krzysztofa Siwczyka, który zwraca uwagę na obecne w tych wierszach napięcie między „już napisanym” a żywym ruchem liter, między utratą a próbą ocalenia. Pisanie nie unieważnia śmierci ani przemijania, ale pozwala jeszcze raz uruchomić język. Można więc czytać tytuł tomu nie tylko jako deklarację dotyczącą pisania, lecz także jako zdanie o ludzkim losie. Człowiek przychodzi do świata, w którym wiele zostało już powiedziane. Rodzi się w gotowym języku, wśród istniejących opowieści, cudzych wspomnień, nazw rzeczy i miejsc. A mimo to musi – albo chce – powiedzieć coś własnego. W tym sensie – powtórzę to za Lucyną Skompską raz jeszcze – każde pisanie jest pisaniem „już napisanego”.

Wśród wielu świetnych wierszy zaprezentowanych przez autorkę wybrzmiał również ten poświęcony Zdzisławowi Jaskule, przyjacielowi poetki i człowiekowi, któremu łódzkie środowisko poetyckie wiele zawdzięcza. Tak, „człowiek jest światem”, którego nie unieważnia nawet śmierć, bo pozostaje jeszcze pamięć.

 


Przy okazji spotkania z Lucyną Skompską i jej wierszami wróciło do mnie wspomnienie „Arterii” – pisma, które było częścią tamtego literackiego świata, a więc także częścią osobistej mapy miejsc, ludzi i rozmów. Pamięć o czasopiśmie nie jest przecież wyłącznie pamięcią o papierze, numerach i tekstach. To pamięć o pewnym sposobie bycia w literaturze, o środowisku, spotkaniach, nocnych rozmowach, o czasie, kiedy miejsca literackie były jednocześnie miejscami bardzo konkretnymi i bardzo osobistymi.

I wreszcie (wybaczcie!) dosięgło mnie paradoksalne wspomnienie miejsc, w których najlepiej mi się wysypiało. Nie jest to może informacja szczególnie istotna dla historii literatury, ale właśnie dlatego wydaje się warta zachowania. Jednym z nich był pokój gościnny w Domu Literatury. Drugim – Hotel Savoy. Dwa miejsca noclegowe, dwa punkty na mapie miasta, które po latach nie są już dla mnie po prostu adresami. Stały się fragmentami pamięci (miejscom tym poświęciłem dwa swoje wiersze).

Zdanie Lucyny Skompskiej, że „człowiek jest światem”, działa także tutaj, poza wierszem i poza salą spotkania. Człowiek nosi bowiem w sobie własną topografię...