poniedziałek, 12 stycznia 2026

Korespondencja (73)

Z Instytutu Mikołowskiego dotarło do „Hostelu” poszerzone wydanie „Reszty krwi” Rafała Wojaczka. Była to pierwsza książka, jaką wydał Instytutu Mikołowski (1999 r.). Po 26 latach, w ramach obchodów Osiemdziesiątej Rocznicy Urodzin Rafała Wojaczka, IM dokonał jej wznowienia, poszerzając wydanie o trzy nieznane wiersze poety. Premiera książki miała miejsce 5 grudnia. Na okładce tomu znalazło się zdjęcie Zdzisława Beksińskiego, udostępnione przez Muzeum Historyczne w Sanoku. To kolejne „wojaczkowe cymelia”, które dzięki uprzejmości Macieja Meleckiego trafiły w moje ręce. Dotychczas próbowałem kilka razy nabyć pierwsze wydanie tej pozycji na portalach aukcyjnych, ale kwota końcowa zawsze znacznie przekraczała moje możliwości finansowe. Mam takie marzenie – zdobyć rękopis wiersza Wojaczka, ale to pragnienie raczej z rodzaju „ściętej głowy”. Nie będę się o „Reszcie krwi” rozpisywał, ujmuje mnie już sama jej symbolika. Stąd na zamieszczonej powyżej fotografii w tle za mną drzwi czynszowej kamienicy, w której dwie dekady temu spędziłem pięć lat życia (to tam omyłkowo spaliłem w piecu teczkę z kilkunastoma „wojaczkopodobnymi” wierszami napisanymi w latach 1986-1990), których wersy brzmiały mniej więcej tak: „Wierzę w żołądek i w jego kościół, w bramy / kościoła, w krzyż i w podatek. Wierzę w brzuch, który trzeba spłacić / i w kiełbasę, która jest w niebie... (dalej nie pamiętam). Potem było coś jeszcze w rodzaju […] ale w to, że poezja dobrze się kończy, w to już nie uwierzę”. We wspomnianym mieszkaniu, które zajmowałem z rodziną, nie było wygód, ale była za to „ciemna sień czynszowa / kamienicy kapustą woniejącą wychodkiem […]”. Szczęśliwie lub nie, mój „Koniec poezji” nie nastąpił (a niewiele brakowało), i to dzięki takim kamieniom milowym jak „Reszta krwi”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz