Swoje opowiadania Jan
Himilsbach – przyjaciel poety Józefa Gielo i jego kompan od awantur i kieliszka
– wystukiwał na maszynie, ponieważ miał taki charakter pisma, którego nieraz
sam nie umiał odczytać. Pierwszą
maszyną do pisania, jaką używał, był stary «Remington».
Później pożyczył ją autorowi „Powrotów” i maszyna przepadła. Gielo
prawdopodobnie ją przepił. Himilsbach zmuszony był kupić sobie następną. Inną
wersję tej historii podaje kolejny znajomy Józefa Gielo, fotograf Erazm Ciołek:
„Pożyczałem maszynę do pisania Markowi Hłasce. Potem kupiłem sobie
«Singera», którego Gielo przepił. To ja mu wziąłem jego maszynę. I na tej
maszynie potem pisał Jerzy Andrzejewski (…)”.*
O Józefie Gielo napiszę więcej już niebawem w blogowym cyklu Pamięć wsteczna. Dziś pochwalę się zakupem „Równin nadziei”, tomu Gieli wydanego w 1980 roku (KAW), za który poeta otrzymał pośmiertnie nagrodę „Poezji”. Zdjęcie nr 1 „spod komina”, myślę, że Himilsbachowi i Gielo dobrze by się pod nim piło i rozmawiało...
* (źródło cytatu:
Czesław M. Szczepaniak, Czwarty alfabet. Portrety. GOK w Tarczynie
2021).
Józef Gielo, „Równiny
nadziei”. Krajowa Agencja Wydawnicza RSW „Prasa-Książka-Ruch. Warszawa 1980.
Redaktor Jerzy S. Czajkowski. Opracowanie graficzne Marian Sztuka. Wydanie I,
nakład 2000 + 350 egz. Skład, druk i oprawę wykonały PZGraf, RSW
„Prasa-Książka-Ruch” w Łodzi, ul. Armii Czerwonej 28.



























.jpg)
.jpg)





















