czwartek, 29 stycznia 2026

Spotkanie z Dariuszem Bitnerem

Fundacja Kultury „Afront” zaprasza na spotkanie z Dariuszem Bitnerem i jego najnowszą powieścią pt. Fusy (Afront, Bukowno 2025), do Szczecina, 5 lutego (czwartek), o godz. 18.00, w ProMediach (al. Wojska Polskiego 2). Rozmowę poprowadzi Olgerd Dziechciarz.

Dariusz Bitner, urodzony w Gdyni w 1954 roku, od 1958 mieszka w Szczecinie. Debiutował w 1970 r. Kojarzony przede wszystkim ze środowiskiem pisarzy skupionych wokół miesięcznika Twórczość. Jego proza poświęcona jest najczęściej problematyce współczesnej. Wydał m.in. Cyt (powieść), Owszem (utwory prozatorskie), Kfazimodo (powieść), Trzy razy (tryptyk prozatorski), Mała pornografia (powieść) oraz: Jesień w Szczecinie, czyli majaki cynamonowe (powieść w esejach, 2011), Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe (powieść patchworkowa, 2016), Ostatnia jesień przed zimą, czyli koniec trylogii cynamonowej (powieść w trzech rozdziałach, 2018), Fikcja (powieść, 2018), Wędrowiec (powieść, 2020) i w roku 2014 Cud, powieść, która jest ostatnim rozdziałem powieści Fusy.

wtorek, 27 stycznia 2026

Promocja tomu wierszy Jana Kaspra i prozy Rafała Grupińskiego w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie związane z promocją tomu wierszy Jana Kaspra „Morderca dobrej zabawy” (wyd. IM, 2025) i powieści „Żubura” Rafała Grupińskiego (Wydawnictwo Poznańskie, 2025) z udziałem autora. Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.

30. 01. 2026 – godz. 18

Jan Kasper, przed swą niespodziewaną śmiercią, zdążył przygotować jeszcze dwa tomy wierszy. Oto pierwszy z nich, „Morderca dobrej zabawy”. Już sam tytuł ten, widniejący na okładce, brzmi pod nazwiskiem Autora jak zapowiadane szyderstwo. Zbiór tych wierszy odzwierciedla wszystkie najważniejsze cechy poetyckiego stylu Jana Kaspra. To poezja, która ocala niewielkie, rozproszone ślady, które pozostawiamy w codzienności, która wędruje przez ciemne podwórka i słoneczne przedmieścia, zielne, kwieciste łąki i pola, brunatne po podorywce. To zamknięty świat, wyrosły z emocji, prowincjonalnych odkryć i objawień, który dzięki poetyckiemu słowu mierzy się z bogactwem wszechświata, stając się mu równym z racji własnej przypadkowości i danej, przede wszystkim jemu, nieuchronności przemijania. To zarazem poezja, która nie cyzeluje słów tam, gdzie uczucia mierzą się z nasilającym nastrojem fatalizmu, z przeczuciem końca, zapachem śmierci. Samotny świadek, wpatrzony w mijające godziny dni i nocy, w mijające pory roku, śniący drobne pocieszenia, by stawić opór dojmującemu bólowi osuwającego się w ciemność własnego istnienia i znanych mu światów, pisze o tym z dala od hałasu gwarnych ulic i politycznych targowisk. Dźwiga w sobie nie tylko brzemię dojmującej fizycznie starości, lecz i pamięci codziennych, często nieuniknionych dramatów, w tym, wciąż powracającej w twórczości Kaspra, tragedii z dzieciństwa, pamięci, która przywołuje postać matki i obraz, pełny bólu, a zarazem miłości, w obliczu jej przedwczesnej śmierci. Jeśli mielibyśmy rozważać, co najważniejszego, poza artyzmem języka, odnajdzie czytelnik w tej późnej poezji Kaspra, to zaryzykowałbym twierdzenie, że trafność. Trafność ujęcia naszych powierzchownych sposobów chwytania uroków świata, którego smaki gubimy w nadmiernym pośpiechu życia. To ironiczne, poetyckie strofowanie nas, poprzez pośrednictwo wyszukanych fraz, za fragmentaryczność przeżyć, brak czasu, pretekstowość uwagi, w której gubimy uroki świata. To tę dramatyczną fragmentację naszych zachowań, wieczną pogoń za bieżącymi, tymczasowymi celami, autor Śmierci wizjonerów zderza w swych wierszach z oddechem wieczności, surowością losu przemijania każdego z istnień, zapytuje o los i wyroki samotności. W ten sposób odkrywamy, że poezja Kaspra opiera się na lirycznym dialogu z czytelnikiem, że jak mało który z poetyckich światów, każdy wiersz autora Morderców dobrej zabawy mówi też czytelnikiem, umieszcza nas w środku języka, nie każe się utożsamiać, nie kusi figurami stylistycznymi, lecz po prostu nas zabiera w środek tekstu i po części mówi nami, mówi to, co właśnie chcieliśmy lub powinniśmy powiedzieć.

Rafał Grupiński


Opis książki „Żubura”:

Czy zło jest tylko wyborem człowieka, czy może jednak istnieje jako wcielenie? Gdy zostaje zamordowany młody ziemianin, Konstanty Oporowski, radca Teodor Goszczyński rozpoczyna śledztwo. W ślad za zabójcą rusza również siostra Kostka, Makryna. Morderca okazuje się jednak niezwykle inteligentnym i przebiegłym człowiekiem. Kobieta wpada w jego sidła i znika. Odtąd radca Goszczyński stawia sobie za punkt honoru rozwikłanie obu spraw. Opowieść o rozwiązywaniu zagadek kryminalnych przeplatana jest trudną, a zarazem pasjonującą historią życia bohaterów. Autor po mistrzowsku zarysowuje skomplikowane charaktery Teodora oraz zabójcy, dając czytelnikowi możliwość interpretacji i oceny pobudek, jakimi się kierowali. Z kolei losy Makryny łączą się z losami rzymianek, uciekających przed wojną ze stolicy Imperium i porywanych w Kartaginie do domów publicznych. Autor przenosi czytelnika na rzymską prowincję V wieku, gdzie może spotkać św. Augustyna, który prowadząc intelektualny spór z Zenonem o wolną wolę i z donatystami o sens wiary, mimowolnie zostaje zmuszony do pochylenia się nad tragedią kobiet. Książka Rafała Grupińskiego, prócz doskonale poprowadzonej narracji kryminalnej, pozwala rozkoszować się czytelnikowi rozważaniami na temat ludzkiej natury niczym grą. Czy rzeczywiście ludzkość się rozwija, czy kierują nami żądze? A może pod warstwą kulturowej maski bezustannie kotłują się w nas zwierzęce instynkty? Rafał Grupiński posiada niezwykłą umiejętność, którą często banalizuje się, nazywając powierzchownie: „przekraczaniem granic gatunków”. W istocie mówimy o pisarzu, który z niewiarygodną łatwością porusza się we wszystkich tradycjach literackich, proponując czytelnikowi pasjonującą grę wyobraźni, a jednocześnie niebezpiecznie uzależniającą lekturę.

Irek Grin

sobota, 24 stycznia 2026

Książka eseistyczna Piotra Matywieckiego w IM

Piotr Matywiecki Wiersz po wierszu (IM, 2025) - to zbiór miniesejów o danych wierszach najistotniejszych dla autora poetów polskich i zagranicznych. Od Kochanowskiego po Ekiera, od Kawafisa po Celana - tak jawi się autorska topografia analitycznych ujęć, która stanowi mieszaninę niezwykle punktowych, kondensacyjnie przedstawianych interpretacji wierszy, które dla autora były i są istotowo ważne, zostawiające silne znamię na jego wyobraźni, wrażliwości i światoodczuciu. A tak o samej książce piszą znamienici jej odbiorcy:

Niezwykła, fascynująca książka eseistyczna zawiera kilkadziesiąt wierszy poddanych interpretacji. Już przy lekturze „Pieśni” Jana Kochanowskiego widzimy dwa poziomy interpretacji. Pierwszy, podstawowy, wyjaśnia o czym traktuje wiersz, jaka jest jego forma, itd. Poziom drugi – eseistyczny, głęboko erudycyjny, filozoficzny, szuka tego, co ukryte pod spodem utworu, co stanowi o jego tajemnicy, o najważniejszym przesłaniu. Oba poziomy interpretacyjne splatają się ze sobą, tworząc, tak jak na przykład przy omawianiu wiersza „Prześliczna rudowłosa” Apollinaire a , niezwykłą opowieść o źródle poezji i o mocy twórczej. Twórcza moc, owa tajemna siła decydująca o drodze wiersza, jest wiodącym tematem w eseju o wierszu Rilkego, czy Aleksandra Wata. To w tych analizach pojawia się pojęcie amor fati. Piotr Matywiecki pisząc o miłości losu , o konieczności wciąż ponawianego trudu mierzenia się z rzeczywistością realną i psychiczną, znajduje pokrewieństwo duchowe między poetami różnych epok i różnych języków. Są to poeci- poszukiwacze wymiaru sakralnego, odkrywcy nieznanych przestrzeni metafizycznych. Wybór tych wierszy i tych poetów jest absolutnie osobisty, tu wystarczy kilka nazwisk, żeby uświadomić sobie jak rozległa jest wiedza autora. Obok Kochanowskiego – Norwid i Mickiewicz, Seifert i Aleksander Wat, Stanisław Piętak i Elisabeth Bischop , Octavio Paz i Baudelaire, Rilke i Piotr Mitzner i dziesiątki innych – poetów losu. Niektóre interpretacje są zaledwie dwu stronicowe, inne bardziej rozszerzone. Przy czym niezwykła jest umiejętność dostrzegania ukrytych, istotnych znaczeń w najprostszych wierszach, np. księdza Jana Twardowskiego, czy Wisławy Szymborskiej. Ten zbiór esejów jest wielką przygodą poznawczą. Piękne i mądre, często zaskakujące interpretacje mogą również stanowić nieocenioną pomoc dydaktyczną dla tych, którzy obcują z poezją.

Iwona Smolka


Gdyby nie obawa emfatycznego nadużycia, powiedziałbym: Księga Objawień, bo tym jest w istocie porywający tom Piotra Matywieckiego. Mówię „asekuracyjnie” - tom, żeby nie dookreślać tego, co natarczywie podpowiada mi intuicja: poemat. Można więc czytać tytuł Wiersz po wierszu jako wiersz, który będąc syntezą rytmu i doświadczenia, wiersz jako oddech „rozprzestrzenia się” w czytelniku – będącym „miejscem i czasem spotkań z wierszami, a poprzez wiersze z samym sobą – niepoznanym.” Ta „oddechowość” sprawia, że taki rodzaj lektury, w który wtajemnicza Matywiecki, okazuje niezbędność poezji dla samego procesu życia. Niezbędność uświadamianą albo mimowiedną. Albowiem – jak powiada, cytowany przez Autora, Martin Buber: „wiersz jest oznajmieniem duszy – nawet gdy przebywa sama z sobą – nie jest ona nastawiona na siebie, lecz na bycie, którym nie jest ona sama.” Czytam więc „Wiersz po wierszu” jak potężny poemat złożony (ułożony) z wielu wierszy różnych poetów (i komentarzy) – i wiersz po wierszu – wdaję się w odsłanianą pierwszyznę zjawisk będących objawieniami w istnieniu.

Bogusław Kierc

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

czwartek, 22 stycznia 2026

Powieść totalna Dariusza Bitnera pt. „Fusy” wydana!


Licząca 560 stron książka Dariusza Bitnera Fusy ukazała się nakładem Fundacji Kultury Afront. Na okładce wykorzystano instalację Grupy Brzydko, Destruktura XIV, z 2020 roku. Za opiekę redakcyjną i korektę odpowiadają: Aleksandra Zoń i Olgerd Dziechciarz. Skład i łamanie: Konrad Kulman.

Dariusz Bitner, urodzony w Gdyni w 1954 roku, od 1958 mieszka w Szczecinie. Debiutował w 1970 r. Kojarzony przede wszystkim ze środowiskiem pisarzy skupionych wokół miesięcznika „Twórczość”. Jego proza poświęcona jest najczęściej problematyce współczesnej. Wydał m.in. „Cyt” (powieść), „Owszem” (utwory prozatorskie), „Kfazimodo” (powieść), „Trzy razy” (tryptyk prozatorski), „Mała pornografia” (powieść) oraz: „Jesień w Szczecinie, czyli majaki cynamonowe” (powieść w esejach, 2011), „Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe” (powieść patchworkowa, 2016), „Ostatnia jesień przed zimą, czyli koniec trylogii cynamonowej” (powieść w trzech rozdziałach, 2018), „Fikcja” (powieść, 2018), „Wędrowiec” (powieść, 2020) i w roku 2024 – „Cud”, powieść, która jest ostatnim rozdziałem powieści „Fusy”.


Fragment:

„Jak mogłem pomyśleć, że spałem przez pół roku. Lub coś koło tego. Kilka miesięcy. Że długo, o wiele za długo. Poniosło mnie, jak nic.

Stoi człowiek przed tymi drzwiami, jak dzięcioł – gdzie też ma rozum, co mu się we łbie wyrabia. Ciasto?

Już mnie poniosło. Porwał mnie nurt, tylko spojrzałem, porwał.

Patrzcie, co się dzieje, patrzcie. Rozdwajam się. Schizofrenia. Pączkuję. Schizosaccharomyces. Prosty organizm, to i proste sytuacje. Jestem ostatnim Drożdżem.

Co mnie opętało, że tak łatwo ulegam sztubackiej fantazji, tej potencjalności we mnie, która ochoczo buduje wszelkie fikcje. Śnieg w środku lata spaść może, a jakże, kto powiedział, że nie. Może pojawić się z tej lub tamtej strony huragan ognia, może spaść niebo z kamienia i zmiażdżyć wszystko, co żyje, po kolei, nie we wszystkich częściach świata naraz, może też woda wystąpić z mórz i oceanów, z jezior i rzek, i zalać każdy skrawek lądu, z wyjątkiem Rysów i Czomolungmy, nie wspominając już o tym, że planeta nieszczęsna nasza może, ot tak, nie wiadomo dlaczego, przez kometę zbłąkaną, przez rozdarcie powłoki magnetycznej, rój meteorów albo rój kosmicznych much, wypaść ze swej roli, z torów, z elipsy, z orbity tej całej i popędzić na oślep, na przestrzał, może w objęcia czarnej dziury jakiejś, na spotkanie horyzontu zdarzeń, czemu nie, wszystko to czemu nie – ale spać bez pamięci pół roku? Dobre sobie."

wtorek, 20 stycznia 2026

Radosław Kobierski w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z Radosławem Kobierskim wokół nowego tomu wierszy Człowiek ma cienkie ściany (wyd. Biblioteka Śląska, 2025). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk. 

23. 01 - godz. 18

O tomie:

Tom poetycki „Człowiek ma cienkie ściany” to zapiski wrażliwego człowieka wystawionego na działanie czasu i przemijania. Głównym motywem jest egzystencja sama w sobie, jej kruche granice i nieuchronne zderzenia z codziennością. Wiersze rozgrywają się w dobrze znanych sceneriach miejskich, wszędzie tam, gdzie pęknięcia rzeczywistości odsłaniają ukrytą prawdę o ludzkiej kondycji. Mają strukturę esencjonalnych, spójnych miniatur, gdzie każdy szczegół i gest nabiera znaczenia. „Człowiek ma cienkie ściany” to poezja skupiona, gęsta, uważna. Kobierski zagęszcza świat w słowach, jakby chciał go uchwycić tuż przed rozpadem. Wiersze, które przypominają: nic nie jest dane raz na zawsze. I człowiek, i ściany mają granice. Poezja Kobierskiego, choć zakorzeniona w osobistych doświadczeniach, nabiera uniwersalnego wymiaru, dotykając motywów samotności, przemijania oraz próby odnalezienia światła w mroku. Autor pyta o granice ludzkiej odporności i zdolność do przetwarzania bólu w piękno, pozostawiając czytelnika z poczuciem głębokiego rezonansu emocjonalnego. To wiersze dla tych, którzy nie boją się patrzeć głębiej – nawet jeśli nie zawsze wiadomo, co się zobaczy.

Książka dla osób, które jeszcze nie wiedzą, że lubią poezję, ale wiedzą, że lubią prozę. Radosław Kobierski powraca do nas z książką, która prozatorski żywioł łączy z poetycką precyzją języka. W filmowych kadrach, które znakomicie komponuje, zamyka splecioną ze sobą przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Przygląda się w nim relacji człowiek-przestrzeń, przestrzeń-człowiek, a przez to relacji człowieka z samym sobą i z drugim człowiekiem. Bohater książki opuszcza miasto tylko po to tylko, żeby miasto opuściło i jego. Czy jest to utrata? Być może, ale ta utrata jest równocześnie zyskiem. Jedno i drugie stanowi nie tyle swoje przeciwieństwo, co właściwie to samo. To, co przyciąga szczególnie dla poezji Kobierskiego, jest tym, co znajduje się zaraz za krawędzią ramy namalowanego przez niego obrazu. Lekturze towarzyszy podskórny, delikatny, ale bardzo wyczuwalny, surrealistyczny niepokój, który tym bardziej nas wciąga, im mniej zauważalnym szczegółem jest wydobywany. I nawet jeśli to, co wyłuskuje z rzeczywistości Kobierski, wydaje się być niczym, to jest to – mówiąc słowami samego autora – największe nic, o jakim słyszałem. Bo Kobierski jest pisarzem, który zauważa niezauważalne.

Jakub Pszoniak

niedziela, 18 stycznia 2026

Powieść enigmatyczna „Każdy śmieje się z czego innego” Romana Wysogląda wydana!


29 grudnia odbyła się premiera kolejnej znakomitej powieści współczesnej Romana Wysogląda Każdy śmieje się z czego innego. To trzecia – po Chorych na Polskę i 34 kilometrach od Pałacu Kultury – powieść tego wybitnego prozaika której wydawcą jest Fundacja Kultury Afront. Na okładce wykorzystano obraz Adama Marczukiewicza pt. „Widok na Wawel z Tarłowskiej”. Redakcja i korekta: Jarosław Nowosad. Skład i łamanie: Konrad Kulman.

Roman Wysogląd urodził się w Krakowie, bo przecież ciężko sobie wyobrazić, że mogłoby to zdarzyć się gdzieś indziej. Jako poeta debiutował w 1970 roku; jako prozaik – dwa lata później; jako dramaturg – wciąż ociąga się z debiutem. W czasach słusznie minionego PRL-u wydał m.in.: tom opowiadań pt.„Przekrętka” (Warszawa 1985) i powieść „Moskwa za trzy dni” (też Warszawa i też 1985) – za które otrzymał Nagrodę im. Andrzeja Bursy. Potem, z racji fatalnej gry piłkarzy Cracovii, wyjechał z Polski do Szwecji. W końcu wrócił, bo wszyscy wracają – nawet Odyseusz. W 2019 roku Fundacja Kultury Afront wydała jego tom wierszy wybranych „Melduję wykonanie zadania”, w 2020 powieść „Chorzy na Polskę”, a w 2022 zatrzymaną przez komunistyczną cenzurę obrazoburczą powieść „34 kilometry od Pałacu Kultury”. Dziwnym zrządzeniem losu książki te nie otrzymały żadnej prestiżowej nagrody, co świadczy o tych nagrodach, a nie o pisarstwie autora „Nie istnieje nic konkretnego poza pustką”.

Najnowsza powieść Romana Wysogląda jest równie zwariowana jak poprzednie, ale przy tym zdecydowanie bardziej enigmatyczna. Zaczyna się pogrzebem pary prezydenckiej na Wawelu, ale potem atmosfera jeszcze bardziej gęstnieje. Mamy tu wcale nie prostego mężczyznę, życie codzienne z jego doskwierającą powtarzalnością, zjawiska niewytłumaczalne, „policje tajne, widne i dwupłciowe”, a wszystko to okraszano ironicznym do szpiku kości i sarkastycznym do samego dna, wisielczym humorem, z którego Wysogląd słynie od setek lat! Ale czego innego można się było spodziewać po krakowskiej legendzie polskiej literatury?!

piątek, 16 stycznia 2026

Książka Anny Marii Wierzchuckiej w Bibliotece Galerii Literackiej przy GSW BWA w Olkuszu

Nakładem GSW BWA w Olkuszu ukazała się książka Anny Marii Wierzchuckiej siała baba znicze. Tom został wydany jako Nagroda Główna w XX OKP im. Kazimierza Ratonia.





czwartek, 15 stycznia 2026

Premiery książek Marka Hłaski w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z Radosławem Młynarczykiem wokół premierowych książek Marka Hłaski Felietony (wyd. Iskry, 2025) i Prozy rozproszone (wyd. IM, 2025) - redaktorem, autorem opracowania i wstępów -  połączone z wernisażem wystawy poświęconej życiu i twórczości Marka Hłaski, autorstwa Andrzeja Czyżewskiego. Prowadzenie: Agnieszka Czyżewska, Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk. 

16. 01 - godz. 18

O książkach:

Prozy rozproszone to utwory pochodzące z lat 1952-1956, a więc i juwenilia, i teksty dojrzalsze. W przypadku Hłaski okres twórczości młodzieńczej, nieporadnej, skrępowanej formalizmem, jest bardzo krótki i przez swą intensywność dość sprawnie ewoluujący. Burzliwą pogodę, opowiadanie niezgrabne i jednoznacznie ideologiczne, i Okno, nowelę napisana językiem i konwencją charakterystyczną dla autora Pierwszego kroku w chmurach, dzielą zaledwie trzy lata. Przez ten czas Hłasko bardzo intensywnie pracował nad swoim warsztatem, debiutując jako prozaik, reporter i felietonista, tworząc setki stron coraz lepszych tekstów, ocenianych przez takich znawców jak Igor Newerly, Jerzy Andrzejewski czy Wilhelm Mach. To sytuacja dość nietypowa: zazwyczaj juwenilia od utworów właściwych dzieli dłuższa przerwa, przeznaczona na zdobywanie doświadczenia i szlifowanie wymarzonego debiutu. Hłasko natomiast zaczął od życia zawodowego, aby poznać świat, ludzi i trud codzienności, gromadząc materiał do pisarskiej obróbki. Nie pracował też nad jednym pomysłem, ale tworzył dziesiątki większych i mniejszych fabuł, bardzo często pożyczając widziane lub zasłyszane historie.

Radosław Młynarczyk

(fragment Wstępu) 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Kultury. 


Publikowane w polskiej oraz zagranicznej prasie, pisane na zlecenie, teksty, nie są rewolucyjne, nie ruszają z posad bryły świata, ale z pewnością zasługują na upamiętnienie. Głównie dlatego, że (poza niewielkimi fragmentami), nie ulegają przedawnieniu. Hłasko posiadał zdolność tworzenia materiału uniwersalnego, broniącego się również bez kontekstu historycznego, a może ponad/poza nim. Warto zatem przypominać niefikcjonalną aktywność autora „Cmentarzy” i przekraczać granice popkulturowej legendy literackiej. Tom zawiera felietony publikowane m.in. w Sztandarze Młodych, Po prostu, Die Weltwoche oraz Marivvie. Teksty izraelskie ukazują się w tłumaczeniu na polski po raz pierwszy.

Radosław Młynarczyk

Ze wstępu

środa, 14 stycznia 2026

Książka Jana Kaspra w IM

Nakładem Instytutu Mikołowskiego ukazał się tom wierszy Jana Kaspra (1952 - 2023) „Morderca dobrej zabawy” (2025) - przygotowany i zredagowany przez autora na parę miesięcy przed śmiercią. Opatrzony został posłowiem Tomasza Mizerkiewicza oraz rozbudowanym blubrem Rafała Grupińskiego. Na okładce znajduje się obraz Agnieszki Czyżewskiej „Kto jeszcze żyje”. Jest to drugi tom Kaspra wydany w IM - wcześniejszy to wybór wierszy „Mogiły obwoźne" (2022).

 


poniedziałek, 12 stycznia 2026

Korespondencja (73)

Z Instytutu Mikołowskiego dotarło do „Hostelu” poszerzone wydanie „Reszty krwi” Rafała Wojaczka. Była to pierwsza książka, jaką wydał Instytutu Mikołowski (1999 r.). Po 26 latach, w ramach obchodów Osiemdziesiątej Rocznicy Urodzin Rafała Wojaczka, IM dokonał jej wznowienia, poszerzając wydanie o trzy nieznane wiersze poety. Premiera książki miała miejsce 5 grudnia 2025 r. Na okładce tomu znalazło się zdjęcie Zdzisława Beksińskiego, udostępnione przez Muzeum Historyczne w Sanoku. To kolejne „wojaczkowe cymelia”, które dzięki uprzejmości Macieja Meleckiego trafiły w moje ręce. Dotychczas próbowałem kilka razy nabyć pierwsze wydanie tej pozycji na portalach aukcyjnych, ale kwota końcowa zawsze znacznie przekraczała moje możliwości finansowe. Mam takie marzenie – zdobyć rękopis wiersza Wojaczka, ale to pragnienie raczej z rodzaju „ściętej głowy”. Nie będę się o „Reszcie krwi” rozpisywał, ujmuje mnie już sama jej symbolika. Stąd na zamieszczonej powyżej fotografii w tle za mną drzwi czynszowej kamienicy, w której dwie dekady temu spędziłem pięć lat życia (to tam omyłkowo spaliłem w piecu teczkę z kilkunastoma „wojaczkopodobnymi” wierszami napisanymi w latach 1986-1990), których wersy brzmiały mniej więcej tak: „Wierzę w żołądek i w jego kościół, w bramy / kościoła, w krzyż i w podatek. Wierzę w brzuch, który trzeba spłacić / i w kiełbasę, która jest w niebie... (dalej nie pamiętam). Potem było coś jeszcze w rodzaju […] ale w to, że poezja dobrze się kończy, w to już nie uwierzę”. We wspomnianym mieszkaniu, które zajmowałem z rodziną, nie było wygód, ale była za to „ciemna sień czynszowa / kamienicy kapustą woniejącą wychodkiem […]”. Szczęśliwie lub nie, mój „Koniec poezji” nie nastąpił (a niewiele brakowało), i to dzięki takim kamieniom milowym jak „Reszta krwi”.

sobota, 10 stycznia 2026

O „Biurze straceń” i „Radio Bla Bla” w „Odrze”

Na łamach miesięcznika „Odra” nr 1 (styczeń 2026) stałą rubrykę „W oficynie” zajęło omówienie moich wydanych w roku 2025 książek, którego autorem jest „sz. k”. „Poeta z Tomaszowa Mazowieckiego od lat podąża własna, autonomiczną drogą (…)”. „(…) poezja Gajdy nie jest ucieczką od rzeczywistości, lecz jej demaskacją. Jest wezwaniem do uwagi, do sprzeciwu, do myślenia (…)”. Tak.

środa, 7 stycznia 2026

Z Archiwum P. (64)

Z Krzysztofem Kleszczem na XVII Turnieju Jednego Wiersza „Stachura pozostałym” w MOK Zgierz, listopad 2009 roku. I był tam kot, a ja wówczas nawet nie przypuszczałem, że w niedalekiej przyszłości miłością absolutną pokocham koty. A Artur Fryz był jeszcze wtedy z nami i odczytywał werdykt.


poniedziałek, 5 stycznia 2026

„Ad gajdum” – argument na zakończenie dyskusji o najnowszej poezji

 


W ramach Projektu Polskość – dziesięć wieków definiowania narodu, którego ideą jest zaprezentowanie kierunków i ośrodków myśli o narodzie polskim w dziejach, jak również ich znaczenia dla historii politycznej i społecznej Polski, Adam Leszkiewicz rozmawia z Rafałem Gawinem o najnowszej polskiej poezji. W zapisie rozmowy zatytułowanej Swoista wsobność, łódzki poeta, krytyk, animator kultury i wydawca, a przede wszystkim mój kumpel, łaskawie wspomina również i o mnie ustawiając mnie w tradycyjnym już końcu (a ściślej rzecz ujmując – na samym końcu). To ładny kawałek, dlatego go tutaj zacytuję w całości, zaczynając  od wątku dotyczącego AI w literaturze:

W niedalekiej przyszłości czai się sztuczna inteligencja, która dotychczas nie robiła literaturze pięknej krzywdy, w gatunkowej zabierając pracę licznym ghostwriterom od kryminałów i sensacji pisanych – w zależności od obowiązujących mód – pod anglo- lub skandynawskojęzycznymi tożsamościami seryjnymi. Dotychczas tylko Justyna Bargielska we właśnie wydanym tomie Kubek na tsunami wykorzystała walory sztucznej inteligencji z korzyścią dla wierszy, przy okazji wkładając kij w szprychy i mrowisko mniej utalentowanym zwolennikom czynnika ludzkiego w pisaniu. Dowiozła, i to jak, w trenach i erotykach, które stały się jeszcze bardziej „bargielskie” niż wiersze pisane przez autorkę China shipping solo.

Czyli jest nadzieja, gdy na świecie nie będzie już żadnych żywych poetów, a w eterze będzie nadawać chyba tylko Radio Bla Bla Piotra Gajdy, poety zaangażowanego w rejestrację śmierci, rozpadu i zniszczenia cywilizacji, tej cywilizacji (ad gajdum to mój argument na zakończenie dyskusji o najnowszej poezji)”.

                                                        K O N I E C*

*dopisek mój.

Zapis całej rozmowy - tutaj.

piątek, 2 stycznia 2026

Rafał Kasprzyk o „Radio Bla Bla” na łamach magazynu „Suburbia”

W wydaniu 01/26 (24) magazynu literackiego „Suburbia” Rafał Kasprzyk ogłosił niezwykle wnikliwą, imponującą dla autora omawianego tomu recenzję „Radia Bla Bla”. Pierwszą w ogóle, ale za to jaką! Tekst nosi tytuł „Radio z końca świata. O poezji Piotra Gajdy” i ukazał się w ramach cyklu „Przester”. Kłaniam się za niego nisko i z szacunkiem! Wielkie dzięki!

Tekst recenzji zainteresowani czytelnicy przeczytają tutaj.

czwartek, 1 stycznia 2026

To be continued...


fot. Pawel Relikowski / Gazeta Wroclawska

Dziś 1 stycznia, pierwszy dzień Nowego Roku, a ja po raz pierwszy od dłuższego już czasu tuż po północy nie wysłałem do Gawina pliku z nową książką. Nie dlatego, że ona nie istnieje, ale dlatego, by Gajda ze swoimi książkami nie wyskakiwał z lodówki. Trzy są już napisane, czwarta napisana jest w połowie. Bardziej na miejscu byłoby chyba określenie „skończone”, bo też taki najprawdopodobniej będzie ich przyszły los w tzw. obiegu krytyczno-literackim. Cóż, dla mnie od zawsze najważniejsi byli poeci. I pamięć o nich. Wiem, kto to był Janusz Styczeń, za to kompletnie nie interesuje mnie, który krytyk jest aktualnie królową w środowiskowym ulu.