sobota, 21 marca 2020

Święto, święto i po święcie...


Mamy dzisiaj pierwszy dzień wiosny i Światowy Dzień Poezji, ale w ogóle nie obchodzi mnie  świętowanie, celebrowanie obu tych faktów. Zajmuje mnie coś innego; myśl, że wszyscy powinniśmy przeprosić za usterki, które sprokurowaliśmy naszej rzeczywistości. W czasach pandemii podobno wszystkie wiersze są pandemiczne, ale akurat ten powstał na długo przed zarazą. Spróbujmy pokusić się o refleksję: jaki jest świat, a jaki być powinien? To będzie najważniejsze pytanie po panującej wokół nas apokalipsie, która jest niczym innym jak kolejnym upomnieniem...

czwartek, 19 marca 2020

Korespondencja (12)

Do „Hostelu” dotarł nowy tom poetycki Rafała Różewicza „Po mrok”. W dedykacji, która mówi o tym, że zajmowanie się poezją jest dla nas obu rodzajem klucza – na końcu Rafał napisał: „Bo co nam pozostaje?”. Faktycznie, niewiele (w sensie ogólnym, egzystencjalnym). Po lekturze „Po mroku” ujrzałem mimo wszystko pewną jasność w wielu wierszach z książki, na przykład w zbornym, bijącym prosto w czoło „Zimą bywa się pisarzem”. I warto to powiedzieć; wczoraj w godzinach wieczornych zanurzony w lekturze „Po mroku” na chwilę zapomniałem o wszechobecnej pandemii. Chociaż dostrzegam ją w wierszach Różewicza, ponieważ podobny mrok noszę w sobie.

wtorek, 17 marca 2020

Korespondencja (11)

Do „Hostelu” dotarła książka Krzysztofa Siwczyka „Osobnikt”. Z dedykacją, co jest dla mnie niezwykle istotne, bo Krzysztof jest jednym z tych ludzi (i poetów), których obecność w moim życiu jest nie do przecenienia. „Osobnikt” to jak wszystkie inne książki autora „Jasnopisu” poezja osobna, bezkompromisowa. Tak, to truizmy, od których dzisiaj ważniejsze wydaje mi się zreprodukowane pytanie: czy poezja po koronawirusie jest możliwa? Chociaż „Osobnikt” to książka na pewno nie o tym (albo m.in. o tym w tym sensie, w jakim każda nowa książka poety jest dowodem jego walki z materią), ale przy lekturowej okazji spójrzcie, proszę, na niezamierzenie profetyczny wiersz „Odosobnienie”.

sobota, 14 marca 2020

Życie wewnętrzne (23)


„(…) Dotarłem do domu, w którym mieszkałem. Wszedłem po schodach, otworzyłem drzwi mojego pokoju i zapaliłem światło. Pani Downing wsunęła mi pod drzwi pocztę: na podłodze leżała duża brązowa koperta z przesyłką od Gladmore’a. Podniosłem ją; była ciężka, pełna nieprzyjętych do druku rękopisów. Usiadłem i wyjąłem z niej list.

Szanowny Panie Chinaski!
Odsyłamy cztery opowiadania. Zostawiamy sobie natomiast piąte, noszące tytuł <<Moja spita piwem dusza ma w sobie więcej smutku niż wszystkie umarłe choinki świata>>. Od dłuższego czasu z uwagą śledzimy Pańskie próby i jesteśmy nadzwyczaj szczęśliwi, że możemy przyjąć do druku Pana utwór.

                                                                                    Z wyrazami szacunku
                                                                                    Clay Gladmore

Wstałem z krzesła, nadal ściskając w ręku zawiadomienie o przyjęciu do druku mojego opowiadania. PIERRWSZEGO W MOIM ŻYCIU. Z <<Frontfire>> - najbardziej liczącego się magazynu literackiego Ameryki. Nigdy jeszcze świat nie wydał mi się taki wspaniały, tak pełen obietnic. Zrobiłem kilka kroków, usiadłem na łóżku i jeszcze raz to przeczytałem. Studiowałem każdy zawijas w skreślonym ręką Gladmore’a podpisie. Wstałem, podszedłem do szafy i przyszpiliłem do niej list. Następnie zrzuciłem z siebie ubranie, zgasiłem światło i położyłem się do łóżka. Bezskutecznie próbowałem zasnąć. Musiałem wstać, zapalić światło, podejść do szafy i przeczytać to jeszcze raz:

 Drogi Panie Chinaski…(…)”.

Charles Bukowski, Faktotum (przełożył Jan Krzysztof Kelus). Noir Sur Blanc, Warszawa 2016

środa, 11 marca 2020

Korespondencja (10)

Do „Hostelu” dotarł debiut Żanety Gorzkiej Łokieć jelenia. O Autorce nie posiadam żadnych informacji, domyślam się za to, że z dużym prawdopodobieństwem w układzie kostnym jelenia raczej nie odnajdziemy łokcia. Rzeczona wątpliwość patronuje książce, na którą złożyły się surrealne wiersze, a przy tym niezwykle interesujące i z dużym potencjałem. Gdybym miał gdzieś ulokować tę dykcję, powiedziałbym, że dostrzegam w niej odrobinę Piotra Przybyły z przewagą Marcina Badury. A przede wszystkim ogromną energię, która nie tylko pozwoliła Żanecie Gorzkiej stworzyć jej udany debiut, ale także bez oglądania się na rozmaite fochy wydawców zmaterializować go metodą self-publishing.