Krzysztof Kleszcz, przyjaciel i poeta,
na swoim autorskim blogu „Biała Fabryka” recenzuje „Człowieka z halabardą”.
Recenzję zatytułowaną „Winni, żądni, dłużni, bezradni” zainteresowani odnajdą
tutaj.
sobota, 25 lipca 2020
wtorek, 21 lipca 2020
Premiera IM – Krzysztof Karasek „Wzgórza anarchii”
Nakładem Instytutu Mikołowskiego
im. Rafała Wojaczka w Mikołowie ukazał się nowy tom poetycki Krzysztofa Karaska „Wzgórza anarchii”.
„W poezji ciekawią mnie dwie poetyki. Pierwsza to ta, kiedy
wiersz jest wybitnie zrobiony, delikatny, wykaligrafowany. Druga jest taka,
kiedy wiersz ma takie działanie, jak gdyby ci w tyłek ktoś wsadził prądnicę.
Kiedy jest obdarzony energią i elektryzuje.” (Krzysztof Karasek)
KRZYSZTOF
KARASEK - urodzony 19 lutego 1937 r. w Warszawie – poeta, eseista oraz krytyk
literacki. Studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz na
Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Debiutował w 1966 na łamach
miesięcznika „Poezja”. W latach 1967–1971 był członkiem zespołu redakcyjnego
czasopisma „Orientacje”. W latach 1972–1978 pracował w miesięczniku „Nowy
Wyraz”, zaś w latach 1983–1993 w miesięczniku „Literatura”. Uważany za jednego
z wybitniejszych poetów „pokolenia Nowej Fali”. W 2008 został odznaczony
Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat nagrody Poetyckiej
im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego – ORFEUSZ w 2012 r. oraz zwycięzca VII
Międzynarodowego Festivalu EXIT w Nowym Sadzie w 2012 r. – obie nagrody za tom
„Wiatrołomy” wydany w 2011 r. Laureat Nagrody Literackiej m. st. Warszawy za
tom „Dziennik rozbitka” (wyd. Instytut 2012). W 2013 r. nominowany do Nagrody
im. Wisławy Szymborskiej.
Wydanie I, 2020
Redakcja: Maciej Melecki
Format: A5 (145 x 205 mm) ze
skrzydełkami
Okładka miękka, foliowana
stron: 88
Biblioteka Arkadii – pisma katastroficznego, tom 173
ISBN: 978-83-65250-67-4
(Źródło: IM)
piątek, 17 lipca 2020
Z Archiwum P. (23)
poniedziałek, 13 lipca 2020
Jest miło…
MBP
w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowała wystawę poświęconą 190. rocznicy nadania
praw miejskich miastu Tomaszów Mazowiecki. W holu budynku głównego Biblioteki
zaprezentowano książki poświęcone historii miasta, publikacje tomaszowian, a także osób z nim związanych. Wśród książek zaprezentowanych na wystawie znalazły się m.in. tomy poetyckie Tomasza Bąka, Krzysztofa Kleszcza i
moje, książki urodzonej w Tomaszowie Mazowieckim i spędzającej tutaj
dzieciństwo Joanny Kulmowej (Honorowej Obywatelki Miasta) oraz Teresy Gabrysiewicz-Krzysztofikowej,
której imię nosi Biblioteka i jedna z ulic Tomaszowa Mazowieckiego. Można wymieniać
innych poetów związanych onegdaj z Tomaszowem Mazowieckim: Zygmunta Różyckiego
(1883-1930), Henryka Steinmana (1900-1924), Bronię Baum (1896-1947), (Tomasza
Opokę (1955-1984), itd., miło, że my a zwłaszcza nasza „profesja” towarzyszy idei tej
okolicznościowej wystawy, gdyż wszyscy razem stanowimy „podglebie kulturalne” 190-
letniego miasta.
sobota, 11 lipca 2020
Opo-Wieści z „Afrontu”
W podwójnym numerze (1-2 (10-11) 2020 Kwartalnika
literacko-artystycznego „Afront” uważny czytelnik przeczyta mój felieton
zatytułowany „Mienia zawut Sztumfa”, w którym obficie mi się ulało z rozmaitych
przyczyn i powodów środowiskowych oraz okoliczności ogólnych. Poniżej niewielki
wyimek wspomnianego tekstu na (nie)*zachętę (niepotrzebne skreślić).
„(…) Czy należy wyrażać zdziwienie, że poetów
nagminnie dotyka syndrom „wypalenia zawodowego”? Także i tych, którzy dopiero
stoją w przedbiegach, a już nie mają gdzie wydać debiutanckiej książki,
natomiast pierwszą znaczącą nagrodę wręcza im podpite jury? Wszystko wciąż
jeszcze przed nimi, w tym męczące i opresyjne wizje pooranych, zmęczonych
twarzy „starych poetów”: Romana Śliwonika, Andrzeja Babińskiego, Jacka
Bierezina, Zbigniewa Jerzyny, Macieja Niemca,
– onegdaj książąt poetyckiego życia – i wielu, wielu innych z góry
przegranych ze względu na wykonywaną profesję. „Walka trwa!” – wyda okrzyk
podobny do mnie Papkin. Tutaj wszakże liczy się upór, rodzaj powołania, które
stanowią ubezpieczenie „od wypadku” na wypadek całożyciowego przemieszczania
się w próżni, co w dziewięciu przypadkach na dziesięć kończy się bolesnym
upadkiem w nicość – najpierw czytelnika, potem autora (szczególnie gdy w rolę
czytelnika wciela się inny autor). Tak czy inaczej upadają razem i nie trzeba
im tego fiaska dokumentować, spisywać do niego protokołu. Są przecież
świadkowie porozsiewani po rozmaitych instytutach, domach kultury i literatury,
pubach i bibliotekach. Nikt inny nigdy ich nie zatrudni (…)”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





