„ (…) - Mój tomik wierszy wrócił od wszystkich możliwych wydawców z uprzejmą, ale odmowną odpowiedzią – zwierzył się Gerald, student literatury angielskiej. – Ale nie powinienem się dziwić, bo przecież Eliot oświadczył kiedyś, że gdyby nie był kierownikiem literackim brytyjskiego wydawnictwa Faber and Faber i sam swoich własnych utworów nie kwalifikował do publikacji, to nigdy nie powąchałyby farby drukarskiej, a tym samym nie zostałby laureatem nagrody Nobla. Moje wiersze drukowało wprawdzie kilka czasopism poetyckich, ale o minimalnym nakładzie. Natomiast czytając moje wiersze w >>Bizarre<<, mam co wieczór setki słuchaczy, którzy chętnie kupują ode mnie odbitki maszynowe, a za te pieniądze sam wydam zbiorek poezji i z pewnością rozprzedam wśród publiczności. Podobnie postępuje Michael z nutami swoich kompozycji, które tu wykonywa – wskazał siedzącego obok kolegę. – Skończył wydział kompozytorski konserwatorium Juilliarda, ale nie mając poparcia, nigdzie nie mógł się zaczepić.
- Pierwszą rzecz, jaką zrobię, gdy coś mojego wyjdzie stąd w świat i stanę na własnych nogach – wtrącił Michael – to pójdę do fryzjera. Wprawdzie w artystycznej gwarze kompozytora muzyki poważnej określa się po amerykańsku >>długowłosy<<, mam mimo to dość mojej dzikiem czupryny i idiotycznej brody, którą zapuściłem wyłącznie jako atrakcję dla publiczności. Bez takiego wyglądu jak mój wielu czysto ubranych i ogolonych słuchaczy nie zwróciłoby na mnie uwagi, podczas gdy wydawcy nut, dyrygenci i krytycy muzyczni nie chcą w ogóle rozmawiać z brodatymi bitnikami (…).”
Tadeusz Wittlin, W tawernie „Pod
Białym Koniem”. Narodowe Centrum Kultury, Fundacja Editions Spotkania,
Warszawa 2018.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz