środa, 30 maja 2012

Spotkanie z Krzysztofem Kleszczem

15. czerwca (piątek) o godzinie 16.00, w Oddziale dla Dzieci i Młodzieży MBP  Pl. Kościuszki 18, odbędzie się spotkanie autorskie Krzysztofa Kleszcza połączone z promocją jego najnowszej książki pt. „Przecieki z góry”. Poprowadzi je Piotr Grobliński, poeta i redaktor łódzkiego Wydawnictwa „Kwadratura”.

czwartek, 24 maja 2012

Złoty Środek Poezji rozstrzygnięty!


Werdykt jury VIII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Złoty Środek Poezji” Kutno 2012 na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2011

W dniu 23 maja 2012 r. jury w składzie: Karol Maliszewski – przewodniczący, Artur Fryz, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Kudyba, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki po przeczytaniu 84 debiutanckich książek poetyckich nadesłanych na konkurs i spełniających warunki regulaminowe postanowiło nagrodzić następujących autorów i ich tomiki:

1 nagroda – 5000 pln

Karol Bajorowicz, alteracje albo metabasis, Urząd Miejski w Bielsku-Białej, Bielsko-Biała 2011

2 nagroda – 2000 pln

Ninette Nerval, Dasein Design, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2011

5 równorzędnych 3 nagród – po 1000 pln

Tomasz Bąk, Kanada, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2011
 

Tadeusz Dziewanowski, Siedemnaście tysięcy małpich ogonów, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011

Adrian Gleń, Da. Teksty wierszowane, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot 2011

Paulina Korzeniewska, Usta Vivien Leigh, Bramasole, Rzeszów 2011

Justyna Krawiec, chłód, SPP Oddział w Łodzi, Śródmiejskie Forum Kultury – Dom Literatury, Łódź 2011

Podpisali:

Karol Maliszewski (przewodniczący)
Artur Fryz
Krzysztof Kuczkowski
Wojciech Kudyba
Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Spośród książek laureatek trzy pozycje pokrywają się z nagrodą SILESIUS za debiut poetycki. Tym razem w zupełnie innej konfiguracji (we Wrocławiu zwycięzca w tej kategorii może być tylko jeden). Werdykt bliski sercu – to oczywiście Tomasz Bąk (wspaniała, zasłużona passa), ale i Justyna Krawiec, laureatka Bieriezina. No i oczywiście,  gratulacje dla całej siódemki laureatów tego zasłużonego dla poezji konkursu.

wtorek, 22 maja 2012

Anachronizm? Jaki anachronizm?


Jaki to powód, że grupa grająca muzykę na wskroś nowoczesną nadaje swojej płycie tytuł „Anachronizm”? Odpowiedź na to pytanie można uzyskać cytując słowa samych muzyków: „Czy tu i teraz jest pojęciem określającym nasze ja? Czy jesteśmy tylko odbiciem czasów za nami, a może zalążkiem tego, co jeszcze nie znane? Zapewne żyjemy w jednej z równoległych rzeczywistości, których rąbek tajemnicy pozwala odkrywać nam wrażliwość, a mówić o tym umożliwia muzyka. Jesteśmy anachronicznym paradoksem, w którym każdy z nas z poczuciem niedopasowania w kanon „tu i teraz” odnalazł podobne sobie dusze i postanowił stworzyć tego obraz w postaci muzyki”.

Mnie takie „kombinowanie” bardzo się podoba. Zwłaszcza, że muzyka jest „pokombinowana”, ale bynajmniej nie „przekombinowana” skoro Newtones to prawdziwy kombinat, w którym na skalę przemysłową łączy za pomocą „zimnego lutu” postrock z elektroniką. Weźmy taki „Underneath”, który przez kilka początkowych sekund brzmi niemal jak soundtrack do filmu „Gladiator”, żeby za chwilę przemienić się w melancholijne trip-hopowe „plumkanie”. W tym utworze głos wokalistki tylko intensyfikuje doznania, które krążą wokół emocjonalnego niespełnienia i tęsknoty (ale takiej naprawdę „deep, deep”). Ciekawe gitarowe tła i „senne” chórki dopełniają onirycznego klimatu „Underneath”. „Chmura” to już zupełnie inna bajka. To utwór o wiele bardziej energetyczny, postmodernistyczny (lub jak wolicie: „ponowoczesny”). Zdefiniowany prościej, w stylu rockowo-house’owym. To w istocie prawdziwa „chmura”, która posiada swoją integralną przestrzeń i własny flow (pułap). Oba te czynniki dodatkowo są zaakcentowane nie nachalną elektroniką. Lecz to „Heart Shape” stanowi muzyczną kwintesencję tej płyty, w której mieści się beat sekcji rytmicznej i „lejący się” wokal, a w jej dalszym planie mozaika brzmień – w konsekwencji słuchacz na końcu języka ma nazwy zespołów, u których słyszał niemal to samo, a jednak nie może sobie w tej chwili ich przypomnieć. Woli skupić się na tej jedynej nazwie: Newtones. Zwłaszcza, że „Chaotic” to niemal gotowy przebój dla trochę bardziej skomplikowanej jednostki niż ta, która na co dzień realizuje swój sposób na nieśmiertelność (czytaj: upływ czasu): praca, impreza, kac, makijaż, ingerencja chirurgiczna. Co wcale nie znaczy, że ta piosenka nie sprawdziłaby się w klubie – sprawdziłaby się – i to w każdym: tym warszawskim i tym londyńskim.

„Monochromatic” to już bez mała odmęty Tamizy; doskonała muzyczna alternatywa dla wychowanych na Radiu Złote Przeboje bywalców imprez sylwestrowych na świeżym powietrzu. Trochę klaustrofobicznych doznań polecają zwolennicy nieco mniej zabawowych i „sielskich” brzmień! Zwłaszcza, że utwór kolejny - „Without Light” to na swój sposób utwór „taneczny”. Jeśli przy nim nie uda się Wam zatańczyć, spróbujcie tego samego przy następnym: „Roban” to piosenka, która z powodzeniem mogłaby „śmigać” w mainstreamowym radiu, gdyby tylko (cholera!) nie trwała ponad pięć minut! Ile to czasu reklamowego trafi nagły szlag?! I ta wokaliza?! Po cóż zbytnio kombinować, wszak wakacyjny przebój powinien być prosty jak słomka zanurzona w zimnym drinku! „Black Cofee”, tytułowy „Anachronizm” i „Cygnus”, choć wszystkie na swój sposób pięknie „bujają” i łączą w sobie tak pożądaną „muzyczną mądrość” – swoistą równowagę pomiędzy „przebojowością” a „jakością” – są jednocześnie nazbyt skomplikowane brzmieniowo i kompozycyjnie, aby znaleźć się w „złotym środku” najlepszego czasu antenowego. Ale puszczane w godzinach nocnych, w audycjach specjalizujących się w „puszczaniu” muzyki dla wyrobionych słuchaczy, stanowić będą świetne tło dla niejednej „podróży”. Podróży zarówno duchowej jak i tej rzeczywistej; rozklekotanym „merolem” z Bytowa w kierunku Łęczycy. W dzisiejszych czasach podniecać się muzyką? To przecież podejście zgoła anachroniczne…

PS: Płyta zawiera niespodziankę: po dziesiątym utworze następuje kilka minut przerwy, po której rozlega się przepiękna ballada (nie ujęta w programie umieszczonym na okładce). Tylko głos Niki i dźwięki pianina w elektronicznej osnowie. Tori Amos, Kate Bush, Gaba Kulka? Jak najbardziej, tak!

Newtones, „Anachronizm”. Wydanie własne           

poniedziałek, 21 maja 2012

Nadaje Ziemia



... jak zaśpiewali, tak było; malutka niby leśne skrzaty dziatwa radośnie dokazywała i biegała po sali pod czujnym okiem rodziców, młodzież bawiła się pod sceną, znajome małżeństwa tańczyły w rytm muzyki. Maleo Reggae Rockers zagrali radosny, energetyczny koncert z pozytywnym przesłaniem w tle. „Dajmy im nową kulturę - cywilizację miłości" - nawoływali i jednocześnie sami dawali - ostrzegając przed odwiecznym Babilonem. Zabrzmiały zaaranżowane na reggae „Pomaluj moje sny" Breakoutów, „Zegarmistrz światła" Tadeusza Woźniaka i „Płoną góry, płoną lasy" Czerwonych Gitar (wszystkie pochodzące z płyty „Rzeka dzieciństwa", na której Maleo po swojemu zinterpretował stare polskie utwory). Ponad godzinny koncert dodatkowo uzupełniły trzy bisy, wśród których znalazła się jedna premierowa piosenka z mającej się niebawem ukazać nowej płyty zespołu. „Jeden Bóg, jeden cel, jedna reggae rodzina" - przez przedwczorajsze tomaszowskie popołudnie przedarł się czytelny komunikat - „Nadaje Ziemia: śmierci już nie ma!".

Maleo Reggae Rockers, 19.05.2012 r. ScH TOMY, Tomaszów Mazowiecki

niedziela, 20 maja 2012

Tomasz Bąk laureatem Silesiusa!


„Kanada” Tomasza Bąka najlepszym debiutem roku 2011 Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej SILESIUS 2012!!! Książką roku, jury pod przewodnictwem prof. Jacka Łukasiewicza ogłosiło tom poezji „Imię i Znamię” Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Nagrodę za całokształt twórczości otrzymał Marcin Świetlicki. 

„Znów szukałem prawdy i blisko, znów – alarm był fałszywy,
nie zawiódł mnie kłamca, lecz bateria w wykrywaczu”…

                                             (Tomasz Bąk „Wentyl”)

Wiara czyni cuda i przenosi góry… Tomku, obyś zawsze miał przy sobie alkaiczne i ładowarkę…