piątek, 13 października 2017

Nowości wydawnicze Domu Literatury - Wojciech Brzoska

Już niebawem nakładem m.in. łódzkiego Domu Literatury ukaże się najnowszy tomik Wojciecha Brzoski Jutro nic dla nas nie ma (Biblioteka ARTERII, 2017). 

wtorek, 10 października 2017

Zbigniew Mikołejko w IM

Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z prof. Zbigniewem Mikołejko związane z promocją tomu wierszy Gorzkie żale (IM, 2017). Prowadzenie: Krzysztof Siwczyk.

13. 10. 2017, godz. 18.00

Zbigniew Mikołejko (ur. w 1951 r. w Lidzbarku Warmińskim), filozof i historyk religii, eseista. Kierownik Zakładu Badań nad Religią i profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, członek Akademii Amerykańskiej w Rzymie, wykładowca różnych uczelni warszawskich. Autor blisko tysiąca publikacji w dziewięciu językach. Ważniejsze książki: Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu (1987), Mity tradycjonalizmu integralnego (1998), Emaus oraz inne spojrzenia do wnętrza Pisma (1998), Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa (2001),Żywoty świętych poprawione (2001, 2004, 2011), W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu (2009),We władzy wisielca, t. 1-2 (2012-2014), Żywoty świętych poprawione ponownie (2017). W 2013 roku ukazał się też przeprowadzony przez Dorotę Kowalską jego „wywiad-rzeka” pt. Jak błądzić skutecznie.

O tomie:

   Zaiste trudno traktować Zbigniewa Mikołejkę jako poetyckiego debiutanta. Owszem, nie publikował własnych wierszy, niemniej w przepastnej bibliografii jego rozmaitych tekstów, artykuły poświęcone polskiej poezji współczesnej zajmują znaczące miejsce. Mikołejko - jeden z najznamienitszych polskich religioznawców i historyków idei - zwłaszcza w latach 70. i 80. ogłaszał na łamach rozlicznych periodyków teksty egzegetyczne dotyczące bieżących publikacji poetyckich. Trudno dziś zliczyć autorów, nad których twórczością Zbigniew Mikołejko pochylał się w krytycznym namyśle. Dystynktywnymi cechami tego namysłu pozostawał głęboki namysł filozoficzny i próba rozczytania wierszy w możliwie szerokiej perspektywie interpretacyjnej. Podążał Mikołejko za poezją współczesną, śledząc jej rozliczne przemiany i tropiąc te głosy poetyckie, które stanowić miały o przyszłości polskiej liryki. Nadszedł jednak czas, kiedy Zbigniew Mikołejko postanowił sprostać własnej samoświadomości literackiej i właśnie ukazuje się jego pierwszy tom wierszy zatytułowany "Gorzkie żale”.

     Książka ta ujęta jest w wyraźnych ramach czasowych. Wydaje się, że Zbigniewowi Mikołejce zależy na podkreśleniu konkretności czasu, w jakim powstały te teksty. Czterdzieści wierszy napisanych między 2012 a 2016 rokiem układa się w znacząca opowieść o korozji, gniciu, upadku i zatracie - kreowanych przez autora - dookolnych obrazów świata. Piszę ”obrazów świata”, bo pobrzmiewa w tych wierszach właśnie aliteracyjna obraza i poniekąd odraza do gnilnej natury uniwersum, będącego li tylko rodzajem jednostkowej - więc zawsze poetyckiej - wyobraźni. Estetyka wierszy Mikołejki apeluje pośrednio do barokowej ewokacji horrendum porządku fizycznego i metafizycznego, a śmiercionośna topika wywołuje wrażenie dusznej krańcowości poetyckich ustaleń: ”martwy tor kolejowy / rdza, nędzna trawa i ruiny baraków; / młode osty pną się ku chmurom niczym litanie staruszek; / nawet drzewa nie / chcą / tutaj umierać.” Tak w wierszu ”Ikona” określa Mikołejko żałosny kierunek wertykalnych lamentacji zwróconych ku urojonemu ośrodkowi reglamentacji sensu, jaki ocalać może, tak a nie inaczej ujętą, kondycję biosfery. Poetyckie ikony Mikołejki to obrazy wydrążone z życia, zapładniane wirusem rozpadu, ujęte w ciężkie ramy wyjałowionej symboliki wiecznego trwania. Jeżeli trwamy – suponuje Zbigniew Mikołejko – to faktycznie trwamy do śmierci, grając językiem symboli, w jakich nie pokładamy już nadziei przetrwania gdzieś indziej. ”Gdzieś indziej” bowiem najradykalniej ”nie jest”, gdyż nie posiada żadnej, ontologicznej gwarancji. Język poezji zaledwie opisuje ten ontologiczny deficyt, szybko docierając do granic własnych możliwości. Liryczne możliwości Zbigniewa Mikołejki w ”Gorzkich żalach” są trzeźwo określane: ”siedzę na uniwersyteckim kampusie w słońcu ostrym jak nóż. / Dzień jest leniwy, pokorny. / Drzewa stoją w potopie liści. / Papierosy – jeden za drugim – nie przychodzą mi łatwo, duszą, / zostawiają gorzki ślad na języku. // Nie czekam na nic.” Pokora tak spozycjonowanej podmiotowości stanowi o strategii przyjmowania doświadczenia życia w jego gorzkawej i mdłej deziluzji. Owo nie czekanie na nic staje się rewersem Różewiczowskiej paruzji nicości. To ona przybywa powtórnie, w każdym momencie czasu, który w wierszach Mikołejki jest czasem zerwania z mitem linearnej podróży ku Sensowi. Wiersze Zbigniewa Mikołejki gościnie otwierają się na tą, z góry zapowiedzianą, wizytę. Te wiersze udzielają gościny końcowi naszych spraw i nas.

Krzysztof Siwczyk


Instytut Mikołowski
ul. Jana Pawła II 8/ 5
Mikołów

poniedziałek, 9 października 2017

Nowe wiersze w „Obszarach Przepisanych”


W trzecim numerze (03/2017) magazynu literacko-emigracyjnego „Obszary Przepisane” zostały opublikowane cztery moje premierowe wiersze (str. 22-25). O kolejnej odsłonie pisma redakcja napisała: „To już trzecia odsłona magazynu literacko-emigracyjnego <<Obszary Przepisane>>, magazynu redagowanego w  warunkach permanentnej emigracji i egzystencjalnych jej odmian, warunkach podwyższonej wilgotności powietrza i gotowości do działania, warunkach zbliżających się sztormów, które często nawiedzają to portowe miasto”. Jako, że i w moim życiu wystąpił przed laty epizod emigracyjny, doskonale rozumiem związane z tym zjawiskiem rozterki. Tym większy podziw dla pomysłodawców i redaktorów „OP”, że ich aktualnej sytuacji nie towarzyszy emigracja wewnętrzna. Choćby z tego tylko powodu warto otworzyć plik PDF z nowym numerem pisma, który zainteresowani jego lekturą odnajdą tutaj

sobota, 7 października 2017

Wyciąg z ruinowiska (finito?)


Wiadomo to powszechnie, że wartość rzeczy materialnych się przecenia. Ich znaczenie wraz z upływem czasu traci na istotności, no bo jaką wartość dla stulatka ma posiadanie na koncie miliona złotych (z wszelkimi tej kwoty konotacjami)? Powtórzmy za klasykiem (opętanym, czy też nie, jak kto woli): byt kształtuje świadomość. A niebyt, ten dopiero jest ciekawy przy założeniu, że nie będziemy potrzebowali tam nawet ubrania. Albo inna teoria, w myśl której piekło to nasze doczesne ziemskie życie. Po jego dokonaniu w zasadzie wszystko, co złe, będziemy mieli już za sobą. Pamiętajmy przy tym o tych, którzy ze względu na stan posiadania uważają się za lepszych od większości, czyli od mniej uposażonej reszty. Wszystko u nich działa podobnie jak u nas, cała fizjologia jest w zasadzie identyczna. Oni także umrą. Tymczasem zaś brną przed siebie w swoich błyszczących suvach, robią zdjęcia piramidom, i póki co wydają się być władcami świata. Tego świata. Zatem srogo przepłacają, zupełnie jak ja, który dzisiejszego poranka dał z siebie zbyt dużo, żeby dołożyć cztery kolejne płyty do sterty z tysiącem innych. Oto i macie piekło.