środa, 9 lipca 2025

Jakub Sęczyk – premiera poetycka SPP o/ w Łodzi i DL w Łodzi

Nakładem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi i Domu Literatury w Łodzi ukazała się książka Jakuba Sęczyka Kwaśne obole. Tom ukazał się w ramach serii Szumy, zlepy, ciągi, tom 80.




wtorek, 8 lipca 2025

Wzrusz


Pożegnalny koncert Ozyy’ego Osbourne’a i Black Sabbath „Back to the Beginning!” już za nami. To było historyczne wydarzenie. Schorowany, cierpiący na Parkinsona Ozzy, posiwiały jak gołąb Butler, trzymający się dziarsko Iommi, który kilka lat temu musiał pokonać raka oraz półnagi, z obnażonym torsem Ward to bohaterowie mojej młodości. Wszystkich, oprócz Warda widziałem na żywo w katowickim Spodku, prawie trzydzieści lat wstecz. Ward miał wtedy atak serca, na koncercie w Polsce zastąpił go inny legendarny perkusita – Vinny Appice. Dla mnie prawdziwym bohaterem wydarzenia w Villa Park w Aston, w rodzinnym dla muzyków Black Sabbath Birmingham, jest Bill Ward. Z niejasnych powodów biznesowych wcześniej wykluczony z reunion grupy w roku 2011 pod pretekstem rzekomego braku zdrowia i obawy, iż z tego powodu nie podoła koncertowemu tournée. Black Sabbath na albumie „13” bez Bill’ego Warda to (z całym szacunkiem dla Brada Wilka) już nie to. Bo to Ward odpowiada za jazzowy feeling zmiękczający toporne, ciężkie riffy Iommiego i galopujący bas Butlera. To nigdy nie był perkusista tła, ale pełnoprawny melodyk. Ozzy, uziemniony w fotelu, śpiewający na siedząco, dał oczywiście radę, Iommi i Butler zagrali bardzo dobrze, ale to Bill rządził niepodzielnie na perkusji (narzekania o wykonawczych wpadkach i niedostatkach prawie osiemdziesięcioletnich muzyków uważam za paranoiczne). 77-letni Ward, z obnażoną, zapadłą i pomarszczoną klatą, już bez bujnych włosów na głowie i wąsów, udowodnił, jak niesłusznie przez dwadzieścia lat był odsuwany od chwalebnej historii grupy. Legenda, bohater, dzięki któremu mój ukochany zespół powrócił do należytej mu formuły.

PS. Chwała Guns’N’Roses i Metallice za covery z mojej ulubionej płyty „Never Say Die!” (uznawanej przez muzycznych krytyków-lamerów za najgorszą w dyskografii) – „Juniors Eye’s” (Gunsi) i „Johnny Blade” (Hetfield). Oryginałów nie przebili, ale szacun!

*foto Warda z koncertu ukradzione z sieci (sorry!).

poniedziałek, 7 lipca 2025

O tomach poetyckich Prejsa, Gawina, Poniatowskiej, Meleckiego i Gabryela w „Afroncie”


Na łamach ostatniego, historycznego numeru „Afrontu” nr 1-2 (20-21) 2024 r. krótko omawiam tomy poetyckie: Bogdan Prejs Gdy goniliśmy z Wojtkiem trójkę, nie wiedzieliśmy, że przeskakujemy cały świat (Instytut Mikołowski, Mikołów 2024), Rafał Gawin Zdania bez wypadku i żadnego trybu. Poemat intencjonalny (Biblioteka Śląska, Katowice 2024), Izabela Poniatowska papier i nożyce (Galeria Sztuki Współczesnej BWA, Olkusz 2024), Maciej Melecki Przeciwujęcia (Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2024), Juliusz Gabryel Element piąty (Stowarzyszenie Żywych Poetów, Brzeg 2024). Zainteresowanych zapraszam do lektury pisma.


niedziela, 6 lipca 2025

Romuald Cudak w IM


Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie autorskie Romualda Cudaka związane z promocją tomu "Wiersze na koniec świata" (wyd. Śląsk, 2025). Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk.

11. 07. 2025 – godz. 18.

Romuald Cudak - emerytowany profesor uniwersytecki, polonista Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Jego zainteresowania koncentrują się na poezji polskiej XX wieku (zwłaszcza R. Wojaczek, M. Białoszewski, poezja Skamandra i Nowej Fali), genologii poetyckiej, recepcji literatury polskiej poza krajem. Autor książek i rozpraw oraz redaktor prac z tego zakresu. Redaktor naczelny półrocznika polonistów zagranicznych i polskich „Postscriptum Polonistyczne”. Debiutował w prasie jako poeta w latach 70. XX wieku. Autor wierszy dla dorosłych i dla dzieci, mikropróz oraz liryki okolicznościowej (limeryki).

O tomie:

„Wiersze na koniec świata” jest tomem retrospektywnym; to wybór tekstów poetyckich napisanych w czasie od 80. lat XX wieku do chwili obecnej. Linią tematyczną, która zadecydowała o wyborze jest „koniec świata”. Życie określa koniec świata, który jest zawsze moim końcem. Ma on wymiar indywidualny i egzystencjalny, jest zawsze widziany jako doświadczenie dotykające człowieka na pewnych ważnych etapach życia, kiedy świat wali się na głowę i zmusza do refleksji. To zawsze jedyne w swoim wymiarze doświadczenia, niektóre z nich, jak porażający kres miłości, poważna choroba, powtarzalne, inne zaś, jak śmierć, niepowtarzalne, ostateczne. Można więc rzec, że wiersze zgromadzone w tym tomie są rejestracją najważniejszego obszaru epifanii i metafizyki życia codziennego z dominantą w postaci kresu ostatecznego, a tom ma (także) charakter zbioru wierszy pisanych na odejście. Moja poezja nie ma jednak charakteru funeralnego, jest raczej próbą oswajania śmierci, a także swoistej pochwały starości widzianej jako wiek i stan, którego aspekty to oswajanie i „neutralizowanie” umożliwiają. Nie idzie w tym przypadku o nordic walking, ale raczej o wykorzystywanie szans, jakie daje nam np. obcowanie z wnuczkami. To na pewno jest poezja gerontyczna (gerontos to starzec i mędrzec), która widzi jednak starość zdecydowanie inaczej niż szlachetna w swym założeniach geriatria. W twórczości nie szukam oryginalnego języka poezji. Staram się tworzyć wiersze, które najlepiej potrafią uchwycić epifanie życia codziennego, przekazać ich doświadczenia. Dlatego wybieram poetykę narracyjną tekstu poetyckiego, bliską językowi codziennego opisu i sposobowi wyrażania myśli o tak widzianym świecie, poetykę „słów ociekających życiem”. Jest to na swój sposób poezja kolokwialna. Ma to być język porozumienia z czytelnikiem, budowania wspólnoty przeżyć i odczuć. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku koncept, paradoks tematyczny i/lub językowy jako budulec sytuacji zawartej w wierszu, dygresyjność, poetyka wyliczenia i powtórzenia oraz puentowania, których rolę eksponuje w swojej twórczości Szymborska. Jest to również poezja na swój sposób intertekstualna. Chciałbym bowiem, aby owa jej sapiencjalność wyrażała się w formach charakterystycznych dla narracji starczych.

sobota, 5 lipca 2025

Felieton w „Afroncie”

                                                                               

W ostatnim, historycznym numerze kwartalnika literacko-artystycznego „Afront” nr 1-2 (20-21) 2024 zainteresowany czytelnik przeczyta mój felieton zatytułowany „Freudowska pomyłka”. W czasie ośmioletniej historii współpracy z tym pismem miałem przyjemność  opublikować na jego łanach kilkanaście felietonów. Poniżej mały wyimek pochodzący z anonsowanego tekstu.