W najnowszym numerze „Afrontu” chichotam z poezji (to drugi i ostatni odcinek cyklu), ale to głównie „śmiech przez łzy”. A wszystko to w ramach stałego felietonu, z którym od dłuższego już czasu goszczę na łamach kwartalnika. Dla zainteresowanych wyimek z anonsowanego tekstu.
piątek, 13 stycznia 2023
poniedziałek, 9 stycznia 2023
Wysogląd i Dziechciarz w IM
Instytut Mikołowski zaprasza na pierwsze spotkanie w nowym roku! Gośćmi spotkania będą: pisarz ROMAN WYSOGLĄD i
OLGERD DZIECHCIARZ - poeta, prozaik, felietonista i prezes Fundacji Afront.
13.01.2023 r. godz. 18.
ROMAN WYSOGLĄD urodził się w Krakowie. Jako poeta debiutował w
1970 roku; jako prozaik – dwa lata później. Był współzałożycielem Grupy poetyckiej 848. Wydał: „Przekrętkę” –
tom opowiadań
(Warszawa 1985), „Moskwę za trzy dni” – powieść (Warszawa 1985), „Obudzonego o zmierzchu” –
czarny kryminał
(Kraków 1988), „Codziennie i przez cały czas” – powieść (Warszawa 1989), „Dzieci niespecjalnej troski”
– opowiadania (1989), „Nie ma w nas ciepła” – opowiadania (1990) oraz powieść „Smutne
poranki, radosne wieczory” (2015). W 2019 roku Fundacja Kultury AFRONT wydała
jego tom wierszy wybranych „Melduję wykonanie zadania”, a w 2020 powieść „Chorzy
na Polskę”.
Oprócz wyżej
wymienionych prozy ukazały się także jego książki poetyckie: „Na granicy do niczego” (2008), „Ręczna
historia hamulca” (2013), „Poetą nie wypada bywać w każdej chwili życia” (2012), „Wiersze tak zwanego pierwszego
kontaktu” (2012), „Na chuj poecie wyobraźnia” (2011), „Prawda bez potwierdzenia odbioru”
(2012), „Nie istnieje nic konkretnego poza pustką” (2012), „Rozkojarzone drobiazgi z pogranicza
snu i wyobraźni”
(2012), „Na skrzyżowaniu siebie” (2013). Poza tym wydał też „Poczet
potworów krakowskich” (2014), w którym opisał ponad 130 znajomych oraz miejsc w Krakowie
szczególnie mu bliskich, z których większość już nie istnieje. Regularnie, co dwa lata, drukuje
nowe rzeczy w „Twórczości”. Uhonorowano go także nagrodami: im. Andrzeja Bursy (1986) oraz im.
Natalii Gall (także 1986) za najlepszy tom opowiadań w
kraju („Przekrętka”).
sobota, 7 stycznia 2023
Korespondencja (45)
Do HOSTELU poczta dostarczyła książki Piotra Przybyły Analfabeta (BWA, Olkusz 2022) i Przemysława Wechterowicza Wnętrze mężczyzny jest wspaniałe (Fundacja Kultury AFRONT, Bukowno 2022). Poezja Piotra Przybyły to dzieło totalne; albo od razu stajesz się
fanem słynnego „bakłażana”, albo się w ogóle na niego nie załapujesz. Sam
Przybyła niekiedy twierdzi, że poezja „to broń (rekreacyjna)” i zaraz potem
robi czytelnikowi kolejnego psikusa w postaci lektury wspólnego, stawiając go w roli
małomiasteczkowego głupka, który ma kłopoty ze sprokurowanym przez poetę żartem
(?), wariantem poezji konkretnej (?), zbiorem liter z ukrytym przekazem (o, tak!).
I kiedy Piotr Przybyła znów pojawia się z kolejnymi wierszami zebranymi tym
razem w książce pod tytułem Analfabeta,
to choć nie ma to tym razem nic wspólnego z dekompozycją tekstu, znowu brzmi
podejrzanie. Tym tomem Przybyła w 2021 roku wygrał XVII OKP im. Kazimierza
Ratonia w Olkuszu, którego nagrodę główną stanowiło wydanie książki laureata.
Dopatruję w tym fakcie czegoś deklaratywnego, jakiegoś gestu przekierowującego
poetę na stronę zamierzonej marginalności, bo w końcu nową propozycje poetycką
Piotra Przybyły bez większych problemów przyjęłoby do druku (i to bez konkursu)
każde wydawnictwo w tym kraju parające się poezją. Jednak nowym wierszom bliżej
jest do okolic debiutu niż do manowców (te nadal odnaleźć można w języku, w
surrealnych skojarzeniach i frazach wykorzystujących nieoczywiste rekwizyty).
Na kartach Analfabety znów
pojawia się znany z Apokalipsy. After
Party flow, nawracające lekturowe odczucie, że autorem tych
wierszy jest kosmita przypadkiem tylko uwięziony na planecie Ziemia. Nie mogłem
wyjść ze zdumienia, z jakich właściwie powodów Piotr Przybyła bywa zaliczany do
tzw. nurtu poezji zaangażowanej, w końcu temu co robi literacko znacznie bliżej
jest do poezji zaaranżowanej. Na wskroś oryginalnej i indywidualnej. Bardzo
dobrej i z gruntu niedeklaratywnej. Stąd z pełną świadomością popełniam freudowską
pomyłkę, tytułując wydaną w Olkuszu książkę Przybyły jako Analfabyty, ponieważ tom podporządkowany jest w głównej
mierze afektywnej rzeczywistości – „kawalerce bezsensu”, z którą
styka się autor lub któryś z jego aktualnych bytów („Pracoholizmem Sensu”) – jaką
podmiot liryczny, przyjmując wcielenia męskie lub żeńskie stara się
zreinterpretować, nadać jej sens, wytworzyć poczucie ładu i porządku, aby stała
się w końcu Zero Waste.
Stwarzającemu ją od nowa autorowi (Pocket Edition Demiurgowi) po wsze czasy
przysługiwać będzie tajemnica (i biszkopt).
I nie ma w tym żadnego przypadku, że wydaną w tym samym olkuskim wydawnictwie książkę Przemysława Wechterowicza Wnętrze mężczyzny jest wspaniałe blurbem opatrzył...Piotr Przybyła. I przecież zawsze chodzi o wnętrza. I trudno mi o niej coś sensownego powiedzieć, ponieważ to wiersze, ściślej prozy poetyckie o mężczyźnie. I choć posiadam odpowiedni profil, zarost, no, może trochę gorzej jest z figurą, to nie zostałem wyposażony w typowe przymioty mężczyzny (nie zbudowałem domu, nie posadziłem drzewa, spłodziłem syna, niestety, toćka w toćkę podobnego do mnie). I pytam bynajmniej nie retorycznie, czy z mężczyzną Wechterowicza jest podobnie, czy jest on, jak ja jestem, niemęski? Otóż nie, to facet „z krwi i kości”, który nie byłby prawdziwym mężczyzną, gdyby nie był dopełniony przez kobietę. Zespolony z nią stanowi jedność, obecność kobiety jest dla tego na wskroś heteroseksualnego mężczyzny niezbędna jak oddychanie. I dlatego odczytuję Wnętrze mężczyzny jest wspaniałe jako epopeję o relacjach damsko-męskich, zbiór zapisków rozgrywanych na kanwie języka (poza czasem, poza światem). I słyszę w tych prozach poetyckich jak drga Membrana Dramatu (mógłby to chyba napisać Piotr Przybyła), bowiem pytanie, które mi się nasuwa na myśl brzmi: o którą kobietę chodzi? O tę inną? I myślę, że to też jest tom o nieoczekiwanej, spóźnionej miłości, o mężczyźnie w wieku męskim, któremu takie rzeczy się przydarzają. Lecz to historia projektowana (fikcja w fikcji), „wyciągnięta na światło dzienne” z literackiego laboratorium. I może to być opowieść o mężczyźnie w rozterce, w walce, w rozkroku. I też o mężczyźnie w związku, a opowiedziana wierszem story może być jego prequelem. „I TO się mogło zdarzyć, zdarzyło, zdarza się na oczach czytelnika” – podpowiada autor. I jeśli oczekiwałem, że czytając książkę Wechterowicza dowiem się czegoś więcej również o sobie, wcale się nie zawiodłem. I gdybym był prawdziwym mężczyzną sam mógłbym podobną napisać. I gdybym nie stchórzył, mógłbym już nigdy się nie skleić. I byłbym podobny Wechtorowiczowi, i filiżance z chińskiej porcelany kruchej, jak kobieta i mężczyzna.
środa, 4 stycznia 2023
Pięć nowych wierszy w magazynie „Zakład”
Nowe wiersze w nowym „Zakładzie” (nr 4/23), po sąsiedzku z ziomalem Tomaszem Bąkiem, wśród wielu znakomitości. Zainteresowanych zapraszam do lektury – tutaj.
niedziela, 1 stycznia 2023
Nowa książka on the road
Z Nowym Rokiem nowym drukiem (tradycji musi stać się zadość, póki jest paliwo w jej pordzewiałym braku/baku). Plik z książką został wysłany na @ Wydawcy, który uprzedzony o wysyłce podobno nie spał (tak samo jak rok wcześniej), dyżurował (tak samo jak rok wcześniej), był podniecony lecz zachował trzeźwość (tak samo jak rok wcześniej, bo nie ma już zdrowia do zjebów-poetów).





