piątek, 28 września 2018

Dwugłos poetycki: Jocher i Gajda w DL




Dom Literatury w Łodzi – 4.10.2018 r., godz. 19. Spotkanie z poetami: Piotrem Gajdą i Waldemarem Jocherem, połączone z promocją ich nowych książek poetyckich. Prowadzenie: Rafał Gawin.

Wstęp wolny!

Piotr Gajda właśnie wydał "To bruk" (Dom Literatury w Łodzi, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi, 2018). Wcześniej opublikował pięć książek poetyckich. Współpracownik "Arterii", w których publikuje od pierwszego numeru (2007), głównie w ramach autorskiej rubryki "Nóż w płycie". Laureat nagrody Otoczaka. Prowadzi blog Hostel. Mieszka w Tomaszowie Mazowieckim.

Waldemar Jocher niedawno wydał "Incipit" (Instytut Mikołowski, 2017). To jego trzecia książka poetycka. Za debiutancką "Resztę tamtego ciała" (2009) otrzymał nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny. Za "Przetrwalnik (2015) - Nagrodę Otoczaka. Ponadto laureat projektów Biura Literackiego "Poeci na Nowy Wiek" (2009) i "Odsiecz 2013". Mieszka w Prudniku.

Dwie silne poetyki i osobowości, zanurzone w rzeczywistościach wobec siebie alternatywnych, ale jakże się uzupełniające na planie wiersza politycznego i metafizycznego na miarę naszych czasów.

Sprawdźcie to na własnej skórze i intelekcie!

środa, 26 września 2018

Marcin Sendecki w IM

Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie z MARCINEM SENDECKIM związane z promocją jego najnowszego tomu wierszy "11 przypisów do „22” oraz 33 inne obiekty tekstowe" (Wyd. Instytut Mikołowski, 2017). Prowadzenie: Krzysztof Siwczyk.
28.09.2018 r., godz. 19.00


O książce:

Sam tytuł najnowszego tomu wierszy Marcina Sendeckiego 11 przypisów do „22” oraz 33 inne obiekty tekstowe może od razu narzucić siatkę odniesień do konkretnych zapośredniczeń. Wszak stojące w tytule „22” to nic innego, jak tytuł tomu wierszy Sendeckiego wydanego w 2009 roku, zawierającego w przeważającej mierze sonety, który teraz zostaje twórczo rozwinięty jedenastoma „przypisami” w postaci, a jakże, również sonetów, którym towarzyszą - niejako na prawach eskorty - rozpisane w zróżnicowanych formach wiersze i mikro prozy. Ale tak rozbudowany tytuł, jak sygnujący najnowszy tom, jest raczej konstrukcją techniczną, będącą widomym znakiem źródła i jednoczesną zapowiedzią nowych obiektów tekstowych. Istotnie, wiersze czy prozy w nim pomieszczone, szczególnie te, które nie posiadają określonej formy, występują tutaj na prawach bardziej tekstu niż klasycznego podziału. Ale znajdujemy w tych partiach i też „obiekty” posiadające zwartą formę, wyrażoną w regularnym metrum bądź ufundowaną na prawach pantum. Wiersz Sendeckiego to pełen intensywnej, ścieśnionej treści zapis wywiedziony z urywka lub fragmentu, skupiony na eksploracji bezpośrednich stanów zjawień   (emocji, dialogu, wspomnień, odczuć czy przywidzeń), tasowanych i rozszczepianych za pomocą szybkich zmian językowej amplitudy. Tygiel, jaki powstaje na przestrzeni całego tomu, złożony jest z wielopoziomowych sekwencji - regulowanych tonem oraz miarą wypowiedzi - sięgających w rozryte i spękane obszary egzystencjalnych uobecnień.  Niewątpliwie, ważną rolę odgrywa tutaj kontekst w postaci dedykacji ( Pamięci mojego przyjaciela Cezarego Bema 19 października 1971-24 września 2017), który stanowi nierzadko kanwę dla treści wiersza (np.: SąsiadkiNiemocZa oknem), i w postaci dość licznych przywołań śladów jego – Przyjaciela - istotnej obecności w żywej pamięci autora, stanowi centralny dla całej książki punkt orientacyjny. Innym zaś zwornikiem poetyckiej narracji w niektórych utworach ( PrundKowbojeStorno, Tran) są semantycznie otwarcia na - dość przewrotnie ukazywane, wypełnione niemałą dozą ironii - atrybuty współczesnego świata, zarojonego językowymi kliszami, które są przez autora tak chętnie kompromitowane. Wiersze meandrują zakosami, rwą się w swym toku i na krótko scalają, prowadzą po szczątkach, jakie zostają po silnych i dramatycznych doznaniach, i jednocześnie umykają konwencjonalnym próbom odbioru, gdyż wszelkie sposoby naocznej pochwytności rozbijane są sztorcującym językiem, oddającym w swych przebiegach i raptownych skrętach dysocjacyjną naturę życia nie tylko bieżącego, ale jako takiego,  co miało już miejsce W dawnych czasach, których nie doczekamy.   

Maciej Melecki

Instytut Mikołowski / ul. Jana Pawła II 8/5 / 43-190 Mikołów / tel./fax: 032 738 07 55 / e-mail: instytutmik@poczta.onet.pl

poniedziałek, 24 września 2018

Nie żyje Jerzy Suchanek


Strasznie smutna wiadomość dotarła dzisiaj do mnie we wczesnych godzinach popołudniowych - w wieku 65 lat zmarł Jerzy Suchanek, prześwietny człowiek i przyjaciel, poeta, prozaik, animator i kompan. Jedyny Członek Kapituły Nagrody Otoczaka – bezcennej, bo wręczanej z prawdziwą miłością do poetów i do poezji. Żegnaj, Kochany Jurku, aż się boję pojechać do Miko i nie zastać tam Ciebie…

piątek, 21 września 2018

Wiersze na „salonach” (2)


Po raz drugi mam przyjemność gościć na łamach Gazety kulturalnej „Salon Literacki”. Od pierwszego razu minęło kilka ładnych lat (rewizytę zaliczyć można tutaj). Tym razem publikacja ogranicza się do dziesięciu wierszy z książki „To bruk”  (która wciąż jest do nabycia w łódzkim Domu Literatury), zaś ich autor zareklamowany został  jako „poetycki plankton” (w zupełnej zgodzie zarówno z samym sobą, jak i z rekwizytem pochodzącym z jednego z publikowanych wierszy (mowa jest o „suchej rozwielitce”). Zatem połykajcie owe wytwory planktonu niczym tłuste wieloryby, żeby rosnąć w talii. A wspomniane wiersze i  ich zapowiedź autorstwa Pawła Podlipniaka znajdziecie tu.

wtorek, 18 września 2018

Z „Migotań” do „Afrontu”


W nowym numerze 2 (15) 2018 kwartalnika literacko-artystycznego „Afront” zainteresowany czytelnik znajdzie felieton zatytułowany Niczego nie będzie, z którego poniżej prezentuję drobny wyimek:

„(…) Śmiało można też skonstatować, że kondycja czasopism literackich jest emanacją środowiska. Środowiska zdezorientowanego, rozbitego na grupy, podgrupy i getta, z roku na rok coraz bardziej uzależnionego od zjawiska „nagrodyzmu”. Sezon nominacji na naszych oczach staje się sezonem „w ogóle”, nie ma tutaj żadnej alternatywy, nic co można by nazwać innym pulsem poezji. Ani spotkania autorskie, na które przychodzi sześć osób, ani nikomu szerzej nie znane festiwale lokalne, do czynnego udziału w jakich zaprasza się wyłącznie zaprzyjaźnionych poetów oraz w charakterze gościa specjalnego gwiazdę literackiego manstreamu, która od paru już ładnych lat nie musi już wizytować prowincji inaczej niż za pieniądze organizatorów. Zgodnie z ideą wolnego rynku liczą się tylko ci, którzy potrafią marketingowo wykorzystać przyznane im laury, a dokładniej rzecz biorąc, będą potrafili zdobyć je po raz kolejny i kolejny, moszcząc się na dłużej na tak zwanej „short” liście autorów rozpoznawanych przez każdą możliwą kapitułę na tym poetyckim łez padole (bez względu na jakość aktualnie ogłoszonej książki). Dobrze, że istnieją nagrody poetyckie, źle, że ich werdykty bywają niekiedy mocno dewastujące i tak już mocno zdegradowane środowisko poetów, wprowadzając ich samych w stan doraźnego rozhisteryzowania. Ale nie tylko poeci tracą rezon. Traci go również nobliwe jury kolejnych nagród literackich wcześniej gniewnie upominane o przestrzeganie parytetu, które ulega podobnej presji. O tym, że wyprodukowany pod ciśnieniem werdykt i tak jest „chromy” świadczy ponowny jego brak, przykładowo na niekorzyść mężczyzn – i dalej według ewentualnych roszczeń – poetek oraz poetów z małych wsi i miasteczek na rzecz tych z aglomeracji, młodych na rzecz starych, wegan i wegetarian na pohybel tym z chorobą alkoholową, zagryzającym ciepłą wódkę kiełbasą itp., itd.). Tymczasem to jakość tekstu powinna wyznaczać przestrzeń dyskursu… (…)”.