czwartek, 13 września 2018

Nowa książka Murowanieckiego


Stratosfera, nowa książka Michała Murowanieckiego ukazała się nakładem poznańskiego WBPiCAK jako 168 tom w serii „Biblioteki Poezji Współczesnej”. Tom został wydany dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Gminy w Andrespolu. Kilka lat temu Michał Murowaniecki zniknął z życia literackiego Łodzi, ale jak widać nadal jest aktywny poetycko.

Michał Murowaniecki – autor zbiorów wierszy Punctum (2008), Spięcie (2010) i Owoce noża (2012). Laureat Dżonki – Nagrody Literackiej im. Stanisławy Zawiszanki (2008). Mieszka w Wiśniowej Górze.

(Źródło: WBPiCAK)

niedziela, 9 września 2018

Nowy tom poetycki Tytusa Żalgirdasa nakładem Domu Literatury


O książce:

Okazja czyni boga”, czyli nowa książka Tytusa Żalgirdasa (którego dobrym kolegą jest Olgerd Dziechciarz, ale o tym wiedzą tylko wtajemniczeni) ukazuje się właśnie nakładem Domu Literatury w Łodzi i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi. To kolejny, po MITYfikacjach" (2016) zbiór wierszy zapisanych w formie próz poetyckich, aczkolwiek z zaznaczeniem wersyfikacji, nie tylko dla miłośników twardych rodzajów literackich (bo czymże jest proza poetycka? - to pytanie wiecznie żywe i żyjące coraz to nowymi cudzymi rzeczami). Również mamy dwie części - tytułową „Okazje...", ale i „Dni zimniejsze od najzimniejszych kobiet". W tym drugim przypadku motto, z „Mądrości Państwa Środka" w przekładzie, którego autorem jest Witold Jabłoński (zbieżność imienia i nazwiska jednak przypadkowa). Natomiast autorem okładki, jak w przypadku poprzedniej książki Tytusa, jest Paweł Garwol.

Rafał Gawin

Tytus Żalgirdas – poeta, prozaik i fotograf. Wydał książkę po­etycką MITYfikacje (Łódź 2016). Wiersze publikował w „Cegle”, „Wakacie”, „Opcjach”, „Ricie Baum”, „Toposie”, „Migotaniach, przejaśnieniach” i „Frazie”. Związany z Galerią Literacką przy Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Olkuszu.

piątek, 7 września 2018

Życie wewnętrzne (19)


(…) - Jaką rolę spełnia na świecie poezja zaangażowana i w jakim kierunku się rozwija?
- Poezja zaangażowana jest bardzo ważna w każdym kraju i wszędzie, jeśli jest dobra. Jeśli jest zła, nie ma żadnej wartości.
- Mówimy wyłącznie o poezji dobrej.
- Właśnie o to chodzi. Stworzyć dobrą poezję jest bardzo trudno. Chodzi o poezję zarówno zaangażowaną , jak i niezaangażowaną. Jak mam wyjaśnić to pojęcie? Nie mógłbym nikomu radzić, poeta musi najpierw dobrze poznać samego siebie, swoje możliwości i wartości. Musi przejść najpierw kawał drogi, by wreszcie dojść do poezji zaangażowanej. Poezja ta nie może być zatem wynikiem mody ani czymś wymuszonym, ani tym bardziej formą, w której poeta chce ukryć niedostatki swego warsztatu czy umiejętności twórczych. Nie wystarczy uważać, że się tworzy poezję zaangażowaną, aby można ją było uznać w ogóle za poezję. Nigdy nie radziłbym młodym od stawiania sobie tego najtrudniejszego zadania poetyckiego. Wielka, zaangażowana poezja została stworzona przez poetów w pełni dojrzałych, którzy potrafili odczuć i wyrazić bardzo silnie ducha epoki, w której żyli. Bez tego, jak wiadomo , nie może powstać jakakolwiek poezja, nie tylko zaangażowana. Czasem wydaje się, że poezja umiera, ale na nowo się podnosi, wyrasta, znowu żyje. Poezja umarła, niech żyje poezja! Cóż możemy wiedzieć o jej przyszłym rozwoju? Są dwie poezje, a w każdym razie dwa nurty poetyckie. Jeden wywodzi się z wnętrza człowieka, drugi jest poezją przychodzącą z zewnątrz. Jestem przeciwnikiem poezji, która przeznaczona jest dla wtajemniczonych ponieważ w takim razie tomiki wierszy trzeba by drukować tylko dwóch egzemplarzach – jeden dla poety i drugi dla jego narzeczonej.
        Mimo to nie należy sądzić, że eksperyment w poezji jest grzechem, wręcz przeciwnie, inicjatywa i poszukiwania są konieczne. Poezja jest dziedziną wiecznego eksperymentu. Jestem zwolennikiem zarówno imprezy intymnej, jak i wyrażającej sprawy powszechne. Poeta, który nie ma kontaktów zewnętrznych przypomina człowieka, który zamyka się najpierw w swoim domu, potem nie wstaje z krzesła i wreszcie już nie otwiera ust. Jeżeli poeta zrywa kontakt ze światem, pierwszą ofiarą tego zerwania staje się przede wszystkim on sam, a nie świat. Wszelką próbę kontaktu z czytelnikiem, niezależnie od stopnia trudności tekstu poetyckiego, należy cenić. Nie wolno również negować wysiłków twórczych żadnego poety, ważny jest wynik, który zależy od szczerości i wartości jego eksperymentu (...)”.

Poetom nie wolno odpoczywać [Rozmowa z Pablo Nerudą], w: Roman Samsel, Bunt i gwałt, Czytelnik, Warszawa 1978.

poniedziałek, 3 września 2018

Wojciech Bonowicz w Domu Literatury w Łodzi


Dom Literatury w Łodzi – Kawiarnia Literacka zaprasza na spotkanie z Wojciechem Bonowiczem i promocję książki „Bursa – Dzieła (prawie wszystkie)”. 6 września 2018 r. godz. 19.00.

„milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie”

„mam w dupie małe miasteczka!”

„Panowie jeżeli to się uda
To zalejemy się jak jasna cholera”

Niektóre z jego wierszy cytujemy niemal nieświadomie, inne przez lata czekały na odkrycie. Andrzej Bursa to poeta buntu, nie godzący się na rzeczywistość, poszukujący. Jego przedwczesna śmierć sprawiła, że przeszedł do legendy jako twórca zacierający granicę między dobrem a złem, w centrum stawiający okrucieństwo i sadyzm, „szargający świętości”.



W Utworach (prawie) wszystkich w opracowaniu Wojciecha Bonowicza czytelnik odnajdzie nie tylko wiersze, próby dramatyczne i prozę (również do tej pory nie publikowane!), ale i rysunki kreślone przez Bursę na marginesach rękopisów, wycinków z gazet, w notesach.


To pierwszy tak szeroki obraz twórczości, która – ponad sześćdziesiąt lat po śmierci Poety – po raz pierwszy może zostać odczytana w pełni.


Prowadzenie - Maciej Robert.
Wstęp wolny.
Możliwość zakupienia omawianej książki w promocyjnej cenie.

sobota, 1 września 2018

Recenzja „To bruk” w łódzkim „Kalejdoskopie”


najnowszym numerze (nr 9/2018) „Kalejdoskopu” - magazynu kulturalnego Łodzi i województwa łódzkiego ukazała się recenzja „To bruk”, autorstwa Tomasza Cieślaka zatytułowana „Twardo, po bruku. Zainteresowanych zapraszam do lektury tekstu, którego fragment zamieszczam poniżej (całość w najnowszym „Kalejdoskopie”):

(...) Pod tym względem najnowszy zbiór wierszy Gajdy nie zawodzi: stanowi artystyczną i ideową kontynuację tomów poprzednich. Powiedzmy od razu – to nie jest lektura dla szukających w poezji ulotnych wzruszeń czy porywających, zapadających w pamięć obrazów albo świetnych językowych konceptów. Piotr Gajda pisze poezję – jakby to nazwać? nieozdobną? nieco chropawą? Czasem wręcz nużąco powraca do najważniejszych dla siebie wątków i tematów, jest w snuciu lirycznej refleksji bardzo wsobny, bo nie zerka z ukosa, co na to powie czytelnik, czy na pewno mu się spodoba, czy aby w pełni podąża za tokiem poetyckiego rozumowania. No właśnie, nic z tych rzeczy! Lektura tomu Gajdy przypomina sytuację rozmowy z dobrym znajomym (ale nie przyjacielem, bo bohater tych wierszy za mało pozwala o sobie wiedzieć, za dużo skrywa, za mało zainteresowany jest odbiorcą). To rozmowa nieśpieszna, pozbawiona fajerwerków humoru, nietworząca napięcia (przyznam, że tego czasem mi brakuje). Bohater Gajdy chce powiedzieć o rozczarowaniu  światem i sobą, polityką i egzystencją. Snuje o tym wszystkim naraz dość niezborną opowieść, w której plany i sprawy przenikają się, urywają, ale wracają znienacka. Pasjonujące to i dojmująco męczące jednocześnie. I takie ma być (...)". 

*O autorze recenzji tutaj.