wtorek, 15 maja 2018

Werdykt XXVI OKP im. Rafał Wojaczka


Werdykt
XXVI Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego
im. Rafał Wojaczka
Instytut Mikołowski
11 maja 2018

Jury w składzie: Joanna Oparek (przewodnicząca), Ewa Olejarz i Karina Stempel na posiedzeniu, które odbyło się 10 maja 2018 roku w siedzibie Instytutu Mikołowskiego, po zapoznaniu się z 81 zestawami wierszy, jakie wpłynęły na tegoroczną edycję Konkursu, postanowiło przyznać następujące miejsca:

Miejsce I – zestaw wierszy opatrzony godłem Kobieta w 1000` C, którego autorem jest: Piotr Piątek (Kołobrzeg). Nagroda: 900 PLN;

Miejsce II – zestaw wierszy opatrzony godłem Hot, którego autorem jest: Dominika Dymińska (Warszawa). Nagroda: 500 PLN;

Miejsce III – zestaw wierszy opatrzony godłem fotoplastykon, którego autorem jest: Piotr Przybyła  (Karpacz). Nagroda: 300 PLN;

Wyróżnienie – zestaw wierszy opatrzony godłem okiem w palec, którego autorem jest Tomasz Dalasiński (Dobrzejowice ) Nagroda: 100 PLN.

Joanna Oparek                       Ewa Olejarz                         Karina Stempel


Uzasadnienie Jury


Zwycięskie wiersze łączą cielesność z metafizyką, są sensualne, obrazowe, oniryczne, autor posługuje się rozbudowaną frazą i metaforyką. To wiersze gęste od znaczeń, a jednocześnie czytelne i przekonujące. Wśród wielu bardzo dobrych zestawów ten wyróżnił się spójnością oraz dojrzałością języka poetyckiego, kreującą światy niepoddające się jednostronnej interpretacji.

poniedziałek, 14 maja 2018

Znicze i...inne wiersze


Dziś mija trzydziesta czwarta rocznica śmierci Andrzeja Babińskiego…

Postrzegany jako szalony ekscentryk, notoryczny skandalista, niezrównoważony emocjonalnie człowiek, ale i wybitny poeta. Naznaczony ciemnym piętnem szaleństwa i zapowiedzianej śmierci, wędrujący ku granicy szarlataństwa lub boskości. Poeta przeklęty, bo „żywcem” obdarty ze skóry, bo prawdziwy, krwią spisujący świadectwo własnego mierzenia się ze światem.

Andrzej Babiński, przyjaciel, Edwarda Stachury, Ryszarda Milczewskiego-Bruno, Wincentego Różańskiego. Napiętnowany rozpoznaną chorobą psychiczną, na co dzień agresywny i ogarnięty obsesją własnej śmierci, wciągający w „jądro ciemności” wszystkich, z którymi się stykał. Stąd odrzucany przez niemal całe ówczesne środowisko poetyckie, także to poznańskie, i dlatego dziś nie zapamiętany tak dobrze jak jego sławni przyjaciele-poeci.

Tak wspominał poetę w roku 2008 Andrzej Sikorski: „Poznań literacki nie chciał i bał się <<chorego>> Babińskiego, który nosił wiersze na sercu (dosłownie!) w grubym sfatygowanym portfelu i... zwyczajnie męczył posiadaczy maszyny do pisania (w różnych porach dnia i nocy). Do tego zrywał spotkania autorskie i walczył z akademikami z filologii polskiej. Od 1978 roku starał się o przyjęcie do Oddziału Poznańskiego Związku Literatów Polskich, ale Czesław Chruszczewski, ówczesny prezes, był nieugięty. W końcu został członkiem ZLP w Warszawie (zachowała się pozytywna opinia Józefa Ratajczaka). Więcej, wzywał na pojedynki, wcale nie na wiersze, <<nowofalowców>>, na Stary Rynek, w południe, by położyć kres <<strzelanym na papier słowom>>, które przecież niewiele znaczą”.

Utalentowany poeta stłamszony przez własną niedoskonałość. Wiersze zaczął pisać w połowie lat 50, potem gdzieś około roku 1961 przestał na całe pięć lat, aby pod koniec lat sześćdziesiątych znowu zacząć tworzyć w iście szalonym tempie. Wiersze Andrzeja Babińskiego to uporczywe szarpanie z życiem i śmiercią, miotanie między własnym bytem i niebytem. Pesymizm, zwątpienie, obłęd uwarunkowany chorobą psychiczną, to trampolina, od której odbił się, żeby wykonać swój ostatni skok – przekroczyć granicę.

Rok 1970 był „cezurą” jego poetyckiego „wypalenia się”. To właśnie choroba nie pozwalała mu regularnie pisać. Przerabiał więc stare wiersze, zmieniał daty ich powstania, aby stwarzać wrażenie, że wciąż jest twórczy, że nadal się rozwija. Jego utworów wystarczyło na dwa tomiki wydane za jego życia – „Z całej siły” (1975) i „Znicze” (1977) oraz na wybór jego wierszy wydanych już pośmiertnie. Do dziś świadkowie jego wieczorów autorskich pamiętają interpretacje bezzębnego Autora, który kazał usunąć sobie za jednym razem wszystkie zęby, jak mawiał „żeby nikogo nie kąsać”. Ale wciąż „kąsał” – już w latach osiemdziesiątych prowokował, walczył z cenzurą, chciał uczestniczyć w „solidarnościowym” zrywie, ale przeganiano go, nikt nie chciał go słuchać. W stanie wojennym chodził po ulicach Poznania w długim płaszczu pozbawionym guzików i w butach bez sznurowadeł, nie nosił paska – chciał być gotowy, kiedy przyjdą po niego.

Poetyckim mistrzem Babińskiego był Mieczysław Jastrun, do którego wydzwaniał po nocach, a gdy ten umarł stał milczący i załamany nad jego grobem.

Spadkobiercą dzieła Andrzeja Babińskiego został Jerzy Szatkowski, jego przyjaciel i redaktor pośmiertnego tomu wierszy, dzienników, fragmentów listów i dokumentów dotyczących życia poety zatytułowanego „Uwierzenie moje”, w którym znalazło się miejsce na świadectwo dotyczące niespełnionej miłości poety do Krystyny Orłow, ale także i na „postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie nagłego zgonu Andrzeja Babińskiego”.

W późny, majowy wieczór 1984 roku poeta skoczył z przęsła Mostu Marchlewskiego w Poznaniu (dziś Mostu Królowej Jadwigi) i zabił się uderzając o betonowe obrzeże koryta Warty. Miał 46 lat.


Babińskiego zabić!

Czy ptak co ćwierka na drzewie ma datę i erę?
Nie. Jest z podziemia. Ciemność, że Ziemi nie ma
Stromy mur. Zwęża się w krzyku ptasim uliczka
I pustka trumienna i niżej tej ptak krzykiem upadł...


Z boku głos mnie doszedł. Ktoś krokiem się zbliżał
"Babińskiego zabić" - wołał, gitarą chciał mnie zatłuc
Stanąłem mu naprzeciw, lecz tak jak się schodzi z krzyża
I już poza świat ten. W dole Ziemia, przyjmij zakład – szubieniczna!


Ale po latach, gdy wypływa mój trup i ja... wracam do – życia...



Film dokumentalny o Andrzeju Babińskim w reż. Tadeusza Piotra Króla.

niedziela, 13 maja 2018

Silesius za Książkę Roku trafił do Łodzi


Tegoroczna Wrocławska Nagroda Poetycka Silesius w kategorii „Książka Roku” trafiła do rąk Jerzego Jarniewicza za tom „Puste noce” (Biuro Literackie, 2017). Wiceprezydent Wrocławia Adam Grel, miasta, które jest gospodarzem NP Silesius zaznaczył, że „to niezwykle ważny dzień, ponieważ Wrocław chce uhonorować nie tylko poetów i ich dzieła, wręczyć prestiżowe nagrody, ale chce również powiedzieć, że dla Wrocławian jest to ważne, ponieważ noszą oni odpowiedzialność, żeby przybliżyć, uwrażliwić w przestrzeni miasta pod dachami wrocławskich domów dzieła twórców, poetów (..). Kochajmy poetów!” – zakończył swoje wystąpienie. Trzeba Wrocławianom pozazdrościć takich władz miasta…

Spośród 158 kandydatur do Książki Roku jury wybrało 7 nominowanych tomów. Największe uznanie zdobyła propozycja Jerzego Jarniewicza, który otrzymując Silesiusa powiedział: „Stary wyjadacz jestem, ale mowę mi odebrało!”. Podziękował także „arytmetyce” zastosowanej przez Jury, która wskazała na „Puste noce”. Zadedykował jednocześnie swoją nagrodę „koleżankom i kolegom, autorom znakomitych wierszy, którzy jeszcze nie byli nominowani”. Panie Jerzy, serdeczne gratulacje!

Jerzy Jarniewicz (1958) – poeta, krytyk literacki, tłumacz. Autor dwunastu książek krytycznoliterackich i eseistycznych, m.in. Larkin. Odsłuchiwanie wierszy (2006), Od pieśni do skowytu. Szkice o poetach amerykańskich (2008), Heaney. Wiersze pod dotyk (2012), Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim(2012), Podsłuchy i podglądy (2015) oraz All You Need is Love. Sceny z życia kontrkultury (2016). Opublikował trzynaście tomów wierszy, ostatnio Makijaż (2009), Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną (2011), Woda na Marsie (2015) i Puste noce (2017). Przekładał utwory Jamesa Joyce’a, Philipa Rotha, Johna Banville’a, Raymonda Carvera, Edmunda White’a i wielu innych. Opracował także antologie Sześć poetek irlandzkich (2012) oraz Poetki z Wysp (2015, z Magdą Heydel). Mieszka w Łodzi.

czwartek, 10 maja 2018

Maciej Topolski z nominacją do NLG


Wydany nakładem Domu Literatury w Łodzi i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Łódź debiut poetycki Macieja Topolskiego na koniec idą (36 tom Biblioteki „Arterii”) znalazł się wśród książek nominowanych do Nagrody Literackiej Gdynia. Redaktorem tomu jest Rafał Gawin. „Poezja zawsze jest żywiołem, który trafia do jednych bardziej, innych mniej i przy tej kategorii podczas pracy Kapituły Nagrody mamy najwięcej pracy” – przyznał prof. dr hab. Aleksander Nawarecki, członek Kapituły NLG. Autorowi, wydawcy i osobom, które przyczyniły się do ukazania się książki serdecznie się gratuluje!

poniedziałek, 7 maja 2018

Z Archiwum P. (7)


Absolutne początki, zajawki poetyckie rodem z poprzedniego systemu. Czemu akurat „Gromada – Rolnik Polski”? Prawdopodobnie nie dlatego, że miałem na wsi rodzinę, powód był zgoła inny i nosił miano poczty literackiej - „Gromady Twórców”. Sam tytuł był pismem codziennym adresowanym do mieszkańców wsi i miasteczek, jedną z największych nakładowych gazet w okresie PRL. Dwa lata wcześniej, coś tam opublikowałem w „Na Przełaj”, o ile mnie pamięć nie zawodzi był to list polemiczny wobec wierszy drukowanych w rubryce poetyckiej KMA – Klub Młodych Autorów. Dla początkujących poetów był jeszcze „Radar” z rubryką literacką „Kawalkada”. I tyle sobie przypominam z wtedy. Kim był redaktor sygnujący zaadresowane do mnie pismo? Nie miałem wówczas pojęcia, dzisiaj wiem trochę więcej. Działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej, organizacji działającej po dzień dzisiejszy, autorem powieści kryminalnej „Breloczek z małym farszem” (nakład 200 tys. egz.). W każdym razie w 1986 roku napisałem pierwszy wiersz z „przebłyskiem”. A potem znów zgasło światło.