Na
łamach Internetowej Gazety Kulturalnej Salonu Literackiego (nr 9/2015) Czesław Markiewicz
w tekście zatytułowanym „Wiązanie słów – jako ostatnia deska ratunku”, w ramach stałego cyklu o kulisach życia
poetów i poetek, rozprawia m.in. o moim tomie poetyckim z roku 2013. „Demoludy”
Piotra Gajdy zwodzą tytułem; sugerowana „doraźność” powinna spychać
interpretację na manowce resentymentów. To pułapka! Wiersze te eksplorują częstokroć obszary
dość minorowe w swej postaci, gdzie trudno znaleźć najlichsze nawet
pocieszenie, ale dzięki asocjacyjnym ciągom, językowym skrętom i zwarciom,
zawsze towarzyszy im, uzyskany w efekcie, realistyczny obrys – przeszywający aż
do szpiku poetyckiego kośćca –
precyzyjnie wypełnia niedookreślenia tych asocjacji Maciej Melecki.
Zresztą asocjacjom Gajdy (zidentyfikowanym przez Meleckiego) zawdzięczam
tytuł niniejszego tekstu. W
anonsowanym tekście obok zacytowanego fragmentu, znaleźć można dalsze wyimki
literackie autora odnoszące się ponadto do książek poetyckich Izabeli Kawczyńskiej
i Rafała Krause. Link do całości.
piątek, 13 listopada 2015
środa, 11 listopada 2015
Spotkanie z Maciejem Meleckim w Katowicach
Forum Literackie MDK „Południe”
w Katowicach – Piotrowicach (ul.
Gen. Jankego 136) zaprasza na spotkanie z Maciejem
Meleckim. Prowadzenie:
Sabina Wawerla – Długosz.
13 listopada, godz. 18:00
Maciej Melecki - ur. w 1969 r. Autor arkuszy wierszy: Zachodzenie
za siebie (1993), Dalsze zajścia (1998), Panoramix (2001), Opuszczone
strony (2008), Podgląd zaniku (2014) i tomów wierszy: Te
sprawy (1995), Niebezpiecznie blisko (1996), Zimni
ogrodnicy (1999), Przypadki i odmiany (2001), Bermudzkie
historie (2005 ), Zawsze wszędzie indziej – wybór wierszy (2008), Przester (2009), Szereg
zerwań (2011), Pola toku (2013). Wiersze publikował
we wszystkich ważnych pismach literackich kraju (m. in.: Twórczość, Kresy,
Odra, Nowy Nurt, Akcent, Studium, Czas Kultury, Tygodnik Powszechny ) oraz w
antologiach poetyckich: Inny świt (1994), Macie swoich
poetów (1996 i 1997), Długie pożegnanie (1997), Antologia
współczesnej poezji polskiej (2000), 14. 44 (2000), Martwe
punkty ( 2004), Altered State. New Polish Poetry (
ARC PUBLICATIONS, Wielka Brytania, 2003 ), Vingt - quatre poe`tes
polonais ( Traduits par Georges Lisowski, Editions du Murmure,
Francja, 2003).
Współautor scenariuszy filmowych: WOJACZEK (1997) AUTSAJDER(2000), DZIEŃ
OSZUSTA (2000), Erwin ze Śląska (2003), WYDALONY (2008).
Redaktor tomu niepublikowanych wcześniej wierszy Rafała Wojaczka, Reszta
krwi ( 1999 ) i współredaktor tomu krytyczno - wspomnieniowego Który
jest. Rafał Wojaczek w oczach przyjaciół, krytyków i badaczy (2001).
Wiersze jego tłumaczone były na języki: czeski, angielski, hiszpański,
niemiecki, serbski, słowacki, francuski, słoweński, włoski. Uczestnik
Międzynarodowego Festiwalu Literackiego VILENICA`2002 (Słowenia). Laureat: Literackiej
Nagrody Czterech Kolumn (2010) i Poetyckiej Nagrody Otoczaka`2009 –
przyznawanej za najlepszy tom wierszy w danym roku (2010). Redaktor naczelny Arkadii
- pisma katastroficznego. Studiował filologię polską na Uniwersytecie
Śląskim w Katowicach. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Pen
Clubu. Pracuje w Instytucie Mikołowskim. Mieszka w Mikołowie.
Maciej
Melecki, WRĘBY
Pojedyncze cienie przemykają nieopodal bladych
świateł, tuż koło garaży,
Bocznej ulicy i zapadłego śmietnika, są w lupie widoku
ostatnimi
Śladami dziennej wędrówki donikąd, spychając swój
świat na manowce
Wcześniejszego wrzenia, w kawałkowanym odgłosami
planie docierania do
Chybionego celu, założonego jak wytarta obręcz na
szyję nachalnego wyboru.
Niespieszna tego przeprawa ginie w ściekowym kanale.
Majaczymy w roztartej
Skali wejrzeń, czyniąc z każdego zwitka szumu
wyściółkę dla spławnej łódki
Wystruganej z kory zbiegłych w jeden korzec momentów,
płonących jak
Wyrzucona z trzeciego piętra zapałka, w tym skoku
ponad ścienną kwadraturę
Miasta, które nie pozostało do końca w żadnej dyszy
przemiany. Dokąd
Będziesz jeszcze dalej biegł? Twoim otwarciem
jest tylko zaułek. Bieg jest
Więc zmienny niczym ramię i dłoń na gałce jego drążka,
albowiem w tym
Uprowadzaniu nie ma żadnego przemytu, a jeno stałe
myto tarasujące ci
Drogę, w pogrzebaczu prośby zawarte jak cynk z
zaświatu iskry. Denną staje
Się każda seria odpowiedzi, przebranym w jasny,
soczysty dzień jej wyrzut.
Rozchodzimy się więc w niedalekie strony, niby osobno
obierając dalszy
Spadek na tej przyszłej pochylni, postępując w swoich
dookreśleniach jak
Wzbierający się zew w abstrakcyjnym konkrecie
argumentacji na rzecz
Przyszłej, odciążającej lokacji, i mamy tylko tę
poniewierkę wspólną, rzuconą
Jak gaza na usta, które słyszą więcej od odbitego
oddechu, spełzającego po
Kratach rozkrzewiających się wokół tej wieży
ciśnień. Spadkobiercy
Wielokrotnych chceń, owi wybrańcy niczego, utrafieni
smugami pułapu
Rozchodzących się kości skrzeń, mamy w głowie tykający
blef, ów wyzerowany
Licznik licznych pułapek, nie pierwsi, nie ostatni,
zbłąkani jak para kul, na tej
Antresoli zniżających się coraz bardziej kanw, o
opieraniu się dalej nie może
Być więc mowy, wszystko w nas rozlegle bowiem drga,
jak zbyt pochopnie
Wyrzucona karta, czy spadła poza blat stołu kostka.
Gdzie chcesz, tam mnie już
Zbaw. Gazowy piecyk wciąż jeszcze zapala się od razu,
można więc nadal w tym
Skołowaniu trwać, ciepłem wody się nacierać, w
przybrzeżnym ustaniu zławiać
Krótkie garby fal, i jednocześnie scalać stratowany
czas, ulepiwszy z niego
Figurkę oddającą grymas tychże strat. Oznajmienia
przychodzą o każdej
Porze, stosownie do jej skończoności, w płytkim
przypływie zbełtanego żalu,
Wydłubując oczy wszelkim odmowom, łupiąc oznaki
powrotu czy resztki
Mniemań, w swej kanciastości schodzenia w coraz to
nowsze tła, bez możliwości
Ryzyka podsyłania dalszych złudzeń, skoro całkowicie
zastąpiły one każdą
Szmatę dookolnych uwidocznień, zamieniając
najwyrazistsze miejsca czy postaci
W prędki pochód widm, zblokowanych wrażeń o naturze
każdego urazu.
Szczupły tego traf. Daleko rozsiana, w kręgu tego
zatrzymania, garść szklanych
Drzazg z tych stłoczeń, pokruszeń, rozbić obrazów na
liczne szkiełka, przechodząca
W surowy niebyt, lewitującą jaźń, w rozpierzchnięciu
zwiększającym się jak
Szansa nadania nowego kierunku swoim sprawom, w tej
coraz bardziej ciasno
Zasupłującej się ciszy, na tym torowisku bez
podkładów, wchodzącym ci
Zwrotnicą w twarz. Szybuj więc jeszcze trochę lub
zaraz giń. Ciernista toń,
Jak przekopana darń, mrowi w każdym geście, wciągając
jak puszczona lina.
( z wierszy nowych)
poniedziałek, 9 listopada 2015
Sesja naukowa poświęcona Witoldowi Wirpszy
Instytut Mikołowski zaprasza na sesję naukową
towarzyszącą XXIV Festiwalowi Ars Cameralis „Powrót w zamęcie – dekada Witolda
Wirpszy”.
19 – 20. 11. 2015 r.
Dzień I
19. 11. 2015 r., godz. 17:00
Dyskusja panelowa o książce Witolda Wirpszy Komentarze do
fotografii (wyd. II, Mikołów, 2010), prezentowanej podczas sesji
w postaci ekspozycji
Udział wezmą:
Dariusz Pawelec, Zbigniew Chojnowski, Krzysztof Kłosiński
Dyskusja panelowa o książce Witolda Wirpszy Listy z oflagu (Szczecin,
2015)
Udział wezmą:
Cezary Sikorski (wydawca), prof. Dariusz Pawelec, prof. Leszek Szaruga
Dzień II
20. 11.2015 r., godz. 17:00
Dyskusja panelowa o twórczości Witolda Wirpszy
Udział wezmą:
Dariusz Pawelec, Anna Kałuża, Zbigniew Chojnowski, Joanna Grądziel –
Wójcik
WITOLD WIRPSZA ur. w 1918 r. w Odessie, zm.
w 1985 r. w Berlinie. Poeta, prozaik, krytyk, tłumacz literatury niemieckiej.
Studiował na Wydziale Prawa UW oraz w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie.
Jako poeta debiutował w 1935 r. na łamach „Kuźni Młodych”. Uczestnik kampanii
wrześniowej 1939 r., w czasie wojny więzień oflagów.Po wojnie był m.in.
redaktorem tygodnika „Żołnierz polski”, kierownikiem Wydziału Kultury
Wojewódzkiej Rady Narodowej w Szczecinie, redaktorem szczecińskiej rozgłośni
Polskiego Radia, członkiem redakcji tygodników „Po prostu” i „Nowa Kultura”.
Laureat nagrody literackiej miasta Szczecina /1955/. W 1970 r. zmuszony do
emigracji, zamieszkał w Berlinie Zachodnim.
WYDAWNICTWA INSTYTUTU MIKOŁOWSKIEGO:
1. Witold Wirpsza „Spis ludności”, 2005
2. Witold Wirpsza „Cząstkowa próba o człowieku i inne wiersze”, 2005
3. Witold Wirpsza „Liturgia”, 2006
4. Witold Wirpsza „Faeton”, 2006
5. Witold Wirpsza „Faeton II” 2007
6. Witold Wirpsza „Utwory ostatnie”, 2007
7. Witold Wirpsza „Gra znaczeń. Przerób”, 2008
8. Witold Wirpsza „Polaku, kim jesteś?”, 2009
9. Witold Wirpsza „Traktat skłamany”, 2010
10. Witold Wirpsza „Komentarze do fotografii. The Family of Man”, 2010
11. Witold Wirpsza „Przesądy”, 2011
12. Witold Wirpsza „Wagary”, 2013
12. Witold Wirpsza „Wagary”, 2013
13. Witold Wirpsza "Sonata i inne wiersze do roku
1956", 2014
Wirpsza od samego początku swej
poetyckiej aktywności wprowadza nas w absolutnie odmienne – względem całej
polskiej liryki – stany poetyckiej wibracji, zaprzęgając w korowody wierszy i
poematów tematykę osaczenia i spętania jednostki przez niepojmowalnie agresywny
i okrutny żywioł ludzkiego, masowego splotu małości, podłości i wyrafinowanego
cynizmu. Wykładane jest to nie tylko w poszczególnych wierszach i okazywane nie
tylko w mocno akcentowanych sekwencjach. Wreszcie – obrazowane nie tylko za
pomocą przywoływanych figur społecznych funkcji czy ukształtowanych cech
ludzkiego postępowania. Szerszy i, przez to, bardziej pojemny kąt pochylenia
dla transowego eksplikowania intrygujących poetę zjawisk, mieści się w
przyprawiającym o bezdech stłoczeniu i skumulowaniu wizji, krzesanych o krawędzie
niedookreślonych zdań – sennych, włóknistych zbitek i realistycznych odprysków
mglistej, a więc nieprzeniknionej jawy – posiadających wrzącą niezmiennie
temperaturę wywodu, gorączkowy trop prowadzący, intuicyjnie i rozumowo zarazem,
do hipotetycznego źródła, mieszczącego się w najbardziej podstawowych zrębach
naszego funkcjonowania: postrzeganiu, myśleniu, czuciu i wierzeniu.Wiersz staje się tedy polem
walki z gnieżdżącymi się w zakamarkach ludzkiego umysłu odruchami, zrodzonymi z
lękliwości i uległości egzystencji (sterowanej i podminowanej cieniami zdarzeń
i fatalnymi zbiegami okoliczności, kąsanej poczuciem absurdalności ciemnego i
niepochwytnego losu). Odruchami, które, w swej nędzy, gubią krytyczny osąd.
Wirpsza swoją poezją ewidentnie pokazuje, że istnieje tylko jedna, godna
twórczej aktywności, droga. Jest nią nieustanne przeciwstawianie się panującym,
bądź dominującym sztancom, kliszom i stereotypom, ufundowanym na tradycyjnym
pojmowaniu schodzenia się słowa i rzeczy, zalęgłym w konwencjonalnej manierze
językowego obrazowania. Tym samym Wirpsza niezwykle dotkliwie narusza stabilne
i stereotypowe miary nałożone na naszą percepcję, zmierzając do zerwania
przykrywających ją zasłon, doKrainy ekscesu– jedynego, autonomicznego
wymiaru, gdzie każda oczywistość lub arbitralny narzut zostają
przewartościowane, rozbite i silnie spolaryzowane. Dzięki temu wszystko może
zostać ujrzane na nowo – w luźnym związku widmowej wizji, metaforycznej
krańcowości, innym szczepie dalekosiężnej treści.
Maciej Melecki
Instytut Mikołowski / ul. Jana Pawła II 8/5 / 43-190
Mikołów / tel./fax: 032 738 07 55 / e-mail: instytutmik@poczta.onet.pl
poniedziałek, 2 listopada 2015
Pożegnaliśmy Zdzisława
Tłum przyjaciół, znajomych oraz mieszkańców Łodzi i nie tylko, pożegnał na
Cmentarzu na Dołach Zdzisława Jaskułę. Zdzisław spoczął w Alei Zasłużonych na
najważniejszej i największej nekropolii Łodzi obok swoich przyjaciół: Jacka Bierezina
i Ewy Sułkowskiej-Bierezin, a także w pobliżu kwater reżyserów Henryka Kluby i
Wojciecha Jerzego Hasa, aktora Ludwika Benoit oraz twórcy Teatru Nowego –
Kazimierza Dejmka. Spoczywaj w pokoju, Zdzisławie!
Preludium edycji regionalnej „Pulsu” w Ujeździe
Subskrybuj:
Posty (Atom)


