poniedziałek, 12 maja 2014

Wiersze w piśmie „Inter”

Na stronach 74-78 najnowszego numeru toruńskiego pisma „Inter” Nr 2 (4) 2014 można przeczytać pięć moich nowych wierszy: „Sklepienie”, „Nieznośna awaryjność bytu”, „Weltschmerz”, „Obsada” oraz „Route 66”. Wszystkie wejdą w skład książki, która jesienią tego roku ukaże się nakładem Instytutu Mikołowskiego. Zainteresowanych zapraszam do lektury.

Wspomniany numer pisma do pobrania tutaj

niedziela, 11 maja 2014

Spotkanie z Jonathanem Locke Hartem w Łodzi

Dom Literatury w Łodzi zaprasza w dniu 15.05.2014 roku o godzinie 19.00 na spotkanie z kanadyjskim poetą, Jonathanem Locke Hartem, z okazji wydania przez Uniwersytet Łódzki tomu poezji Oddech i pył w przekładach Mariusza Gołąba i Włodzimierza Krysińskiego.
Jonathan Locke Hart – poeta, historyk, krytyk i teoretyk literatury.Autor licznych książek z dziedziny literaturoznawstwa i teorii kultury (Theater and World, Northrop Frye, Representing the New World, Comparing Empires, Interpreting Cultures, Empires and Colonies, Shakespeare, Shakespeare and His Contemporaries, Fictional and Historical Worlds, Textual Imitation). Jego zbiory poetyckie Breath and Dust, Dream China, Dream Salvage, Dreamwork i Musing oraz pojedyncze utwory zostały przetłumaczone m.in. na francuski, rosyjski, słoweński, estoński i grecki. Prowadził wykłady na zaproszenie uniwersytetów Harvarda, Cambridge, Alberta, Toronto, Princeton, Durham i Sorbonne-Nouvelle.

DOM LITERATURY

ul. Roosevelta 17
90-056 Łódź
tel. 42 636 68 38
tel./fax 42 636 06 19
e-mail: kontakt@dom-literatury.pl

sobota, 10 maja 2014

Wyniki XXII OKP im. R. Wojaczka

Werdykt XXII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rafała Wojaczka, Mikołów 2014

Jury XXII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im Rafała Wojaczka w składzie: Kacper Bartczak, Maciej Robert i Miłosz Biedrzycki (przewodniczący) na posiedzeniu w dniu 8. 05. 2014 r. w siedzibie Instytutu Mikołowskiego, po zapoznaniu się z 59 zestawami wierszy, jakie wpłynęły na tegoroczną edycję konkursu, postanowiło przyznać następujące miejsca i nagrody:

Nie przyznawać miejsca I

 II miejsce – zestaw opatrzony godłem Podzwonne, autor: Karol GRACZYK (550 zł.);

 III miejsce – ex equo:

1)    zestaw opatrzony godłem Nihil, autor: Paweł NOWAKOWSKI (400 zł.);
2)    zestaw opatrzony godłem AKRON, autor: Grażyna GRASA-NOWACKA  (400 zł.).

Wyróżnienia:

 zestaw opatrzony godłem poeta nr PGC 12434, autor: Paweł KOBYLEWSKI (150 zł.);

 zestaw opatrzony godłem kontakt roboczy, autor: Bogdan FURTAK (150 zł.);

 zestaw opatrzony godłem gwiazda adama, autor: Agata LUDWIKOWSKA 
(150 zł.).

piątek, 9 maja 2014

Zły Dotyk

Wiele lat temu, w jednym z ówczesnych siermiężnych PRL-owskich pism poświęconych muzyce rockowej (w „Non Stopie, albo może w „Magazynie Muzycznym”?) natrafiłem na tekst, w którym dziennikarz gazety opisywał pewne osobliwe zdarzenie. Otóż, przypadkowo trafił on  do pewnego Domu Kultury w Polsce B, gdzie natknął się na koncert kompletnie anonimowej kapeli składającej się z gitarzysty i wokalisty. Istotnym wyróżnieniem duetu było to, że gitarzysta nie potrafił grać na gitarze, a wokalista śpiewać. A jednak zdaniem wspomnianego dziennikarza wspomniany występ zrobił na nim niejakie wrażenie. Skandowane, anarchizujące teksty, obstrukcyjne rzężenie gitary, dzika, nieskoordynowana energia połączona z ekspresją, na trwałe zmieniły jego pogląd, że aby zrobić wrażenie na słuchaczach należy jako tako opanować przynajmniej dwa akordy.

Wiadomo, że punk rock leży o „półeczkę” wyżej –  to „trzy akordy, darcie mordy”. Grupa Zły Dotyk (w której na basie gra mój przyjaciel, poeta Tomasz Bąk) z łatwością więc spełnia drugi warunek cytowanego wyżej powiedzenia; wokalista Bartek „drze mordę” jak trzeba. Jeśli zaś chodzi o pierwszy jego człon, niestety (stety, stety!) muzycy potrafią zagrać znacznie więcej niż trzy akordy (obok Tomka i Bartka Zły Dotyk to także Adrian gitara i drugi wokal oraz Jarek – bębny). Niestety (tym razem już w dosłownym tego słowa znaczeniu) nie udało się w pełni profesjonalnie zarejestrować materiału, który właśnie trafił na ich debiutancką EP-kę. Problem nie dotyczy tylko jakości nagrania – tego typu wydawnictwa nie muszą brzmieć jak kwadrofoniczna wersja „The Dark Side of the Moon”. Sprawa „rypła się” już na etapie studyjnego ustawienia dźwięku. Gdyby tylko miks był „zamulony”, ale gitara, wokal, bas i perkusja „łoiłyby” równo, nie ma problemu. Tymczasem mam do czynienia z dość eklektycznym soundem w tym sensie, że w każdym z 6 nagrań odkrywa się nieco inne proporcje jeśli chodzi o kompleksowe brzmienie grupy.

Szkoda, bo ten materiał ma swój potencjał. Poszczególne kompozycje trzymają się kupy, a muzycy posiadają określone umiejętności. To nie jest punk zagrany na „jedno kopyto”, w partiach instrumentalnych sporo się dzieje i czuć w nich inwencję. W hardcorowym, rozpędzonym „Opium” uwagę zwraca zgrabne zwolnienie w refrenie, razi zbyt wyeksponowana „do przodu” perkusja, której dźwięk jest trochę nazbyt „pudełkowy” (słychać to zwłaszcza, w krótkim dialogu basu i perkusji). Kolejny utwór „Nakaz kultu” brzmi już nieco lepiej, proporcje zgadzają się w nim na tyle, że słychać wreszcie gitarę, a to pozwala zwrócić uwagę na zgrabne przejścia instrumentalne. Jednak dopiero w trzeciej kompozycji pod tytułem „Życia król”, realizatorowi tych nagrań udało się złączyć wszystko w sensowną całość. Dobrze ustawiony wokal sprawia, że mogę zrozumieć tekst, ścieżki melodyczne robią się przejrzyste. To prawdopodobnie najlepsza kompozycja zespołu, a zarazem drogowskaz na przyszłość. Mniej „upchnięty pomiędzy gęstymi nutami głos wokalisty i wolniejsze metrum mają tu wpływ na rozwinięcie linii melodycznej, a melodia to jeden z atutów tego utworu. Z kolei w „Uzależnionym” fajnie zaczyna kombinować wokalista; muzycznie to jednocześnie delikatny ukłon w stronę White Stripes. 

W „Wirtualnym świecie” na fali wokalnych eksperymentów, Zły Dotyk na chwilę oddala się od typowo hardcorowej stylistyki, co w sumie nie jest do końca złym pomysłem. Płytę kończy „Niczego nie żałuję”, który raz jeszcze potwierdza, iż pierwsze dwa utwory z tej EP-ki należy wpisać w koszta „frycowego”, które płaci większość debiutantów. Całość zaś sprawia, że grupa z nadzieją może spoglądać przed siebie. Inaczej niż nie potrafiący grać ani śpiewać duet z domu kultury, który raz w życiu zrobił wrażenie na przypadkowym dziennikarzu, by zaraz potem zniknąć bez śladu.

Zły Dotyk. Nakład własny, 2013

Z utworami „Życia król” i „Opium” można  zapoznać się tutaj.

środa, 7 maja 2014

Czego Jaś się nauczy(ł), tego Jan nie zapomni(ał)

Przysłowia są mądrością narodu. Jedno z wielu mówi na przykład o tym, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.  W twierdzeniu tym tkwi oczywista wiedza i doświadczenie, zwłaszcza, że źródłem jego treści jest głębia filozofii skryta za słowami Heraklita z Efezu. Filozofom należy wierzyć, dopóki nie odkryje się poglądu zupełnie przeciwstawnego wobec konkretnych teorii, którego autorem jest jakiś inny sławny myśliciel. Tymczasem muzycy tworzący w odległej przeszłości zespoły J-23 i Korpus Dyplomatyczny, prawdopodobnie za nic mieli pobieranie tego rodzaju nauk egzystencjalnych, skoro zdecydowali się dopiero niedawno nagrać i wydać płytę z materiałem, który prezentowali publiczności w latach 1981-1985, a więc w czasach kiedy liczne punkowe załogi w okresie wczesnego Jarocina, swoimi tekstami  i muzyką przeciwstawiały się m.in. doktrynie wychowania socjalistycznego.

Wydawnictwo archiwalne tego typu można łatwo skreślić pochopną opinią, że to tylko zapis sporządzony na fali resentymentu, zwykłe pragnienie, aby pozostawić po sobie namacalny ślad w bogatej historii polskiego punk rocka. Lecz byłaby to opinia krzywdząca, zwłaszcza przed udzieleniem odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu ten przekaz broni się dzisiaj? Zanim spróbuję na nie odpowiedzieć, odrobina statystyki. Płyta J-23/Korpus Dyplomatyczny zawiera dwadzieścia kompozycji: 10 – grupy J-23 i 10 – Korpusu Dyplomatycznego. Wszystkie utwory zostały nagrane niemal w tych samym składzie, którego trzon stanowili od zawsze Dariusz Szurlej „Młody” – wokal i Rafał Podwysocki „Kubeł” – gitara basowa, główni autorzy zarejestrowanych na płycie słów i kompozycji. W okresie istnienia Korpusu Dyplomatycznego przypadającego na lata poprzedzające skład J-23, twórczy akces do współtworzenia muzyki zgłaszał także Oskar Kurowski – gitara. Personalia zespołów ponadto uzupełniali: Edmund Krosny „Mundello” – gitara, Artur Kaczorowski „Kaczor” – perkusja   i Robert Mierzejewski – gitara. Tyle historycznych faktów, przejdźmy do sedna czyli do muzyki.

Ta jest oldskullowa, nagrana w estetyce punka, który znalazł się prawie trzydzieści lat temu na wydawnictwach płytowych w rodzaju Jak punk to punk (składanka „Tonpressu” z 1986 roku) oraz Fali (wydana przez „Polton”, kultowa składanka polskiego undergroundu z roku 1985). Słuchając nagrań J-23/Korpusu Dyplomatycznego chwilami żałuję, że takich utworów jak Jaki jesteś, Społeczeństwo, Obłęd słów czy Stalowa śmierć, nie mogę dziś posłuchać z „demówki” nagranej na wielokrotnie powielonej kasecie „Stillon-Gorzów”, albo z trzeszczącej płyty wyprodukowanej w Zakładach Tworzyw Sztucznych „Pronit” w Pionkach. Lecz „nie szkoda róż gdy płonie las” – skoro otrzymałem w zamian kompakt z muzyką, która niemal w pełni oddaje ducha starych nagrań. To rasowy punk rock zaopatrzony w mocny i  zawodowy wokal Szurleja, którym poruszony był nawet Kazik Staszewski, skądinąd wieloletni przyjaciel wokalisty. Mój podziw dla „Młodego” jest również znaczny, bo chociaż od lat przebywa on na stałe poza Polską, wciąż zachował w sobie tamto kiełkujące ziarno buntu  w zgodzie z popularnym przesłaniem (skoro już poruszam się w tej konwencji) – czego Jaś się nauczy(ł), tego Jan nie zapomni(ał).

Zarówno Korpus Dyplomatyczny, jak i J-23 powinno się dziś stawiać obok takich legendarnych kapel polskiego podziemia muzycznego jak m.in. Prowokacja, Abaddon, Dezerter, Kryzys, Moskwa, Deuter, itp., itd. Ich teraźniejsze miejsce w historii polskiego undergroundu jest równocześnie odpowiedzią na pierwsze oraz drugie pytanie. Skoro nagrania Dezertera także i współcześnie mogą nam wiele opowiedzieć o współczesnym świecie, wygląda więc na to, iż nieustannie jest przeciwko komu i czemu się buntować. Wystarczy sprawdzić o czym śpiewał J-23/Korpus Dyplomatyczny trzy dekady temu, i jak bardzo jest to nadal aktualne: Jesteś człowiekiem zaprogramowanym, ponumerowanym, zdalnie sterowanym. Jesteś człowiekiem z kulą u nogi, zatruty myślami, własnymi myślami (…) nic cię nie czeka, bo nie ma już nic, nie ma człowieka (Schizofrenia); Miasto paranoja bez końca i początku, bez słońca i powietrza, pełnia ludzkich szczątków (...) pośród ludzi tłumu chodzisz jak pijany, wkrótce będziesz leżał w ulicę wdeptany (Miasto); System! Precz z myśleniem i logiką! System! Zmechanizowana miłość! System! Mózg w żołądku gdzieś zaginął! / System! (System); Jak żyć? Nie pytasz nikogo! Co jeść? Nie powstrzymasz głodu! Gdzie iść gdy wieczór nadchodzi? Co dać ofiarom powodzi? (Jak żyć).

Płyta J-23/Korpus Dyplomatyczny to klasyczny polski punk, a zarazem bezcenny dokument czasów, kiedy  muzyka nie była jeszcze sprowadzana do roli ogłupiającej papki klajstrującej uszy bezkrytycznego słuchacza. Bezkrytycznego zarówno wobec wciskanego mu na siłę nijakiego produktu, tak samo jak wobec systemu, o którego dolegliwościach niechętnie śpiewają dzisiejsi wykonawcy-celebryci w ramach realizowanego przez siebie projektu sprzedaj się-kup.

J-23/Korpus Dyplomatyczny, SP Records.