środa, 14 marca 2012

Lecę po wuwuzele...

Opublikowano listę książek zakwalifikowanych do V edycji Wrocławskiej Nagrody Literackiej „Silesius” 2012. 110 książek, w tym 27 to debiuty. Nieco więcej pozycji zostało zgłoszonych do debiutującej w tym roku Nagrody Poetyckiej im. K. I. Gałczyńskiego „Orfeusz”, bo 187. Spośród zgłoszonych autorów i tytułów stworzyłem „drużynę”, której będę kibicował aż do dnia ogłoszenia nominacji i laureatów w poszczególnych kategoriach. Z pewnością moja reprezentacja „zagra” jeszcze w finale Nagrody Literackiej Gdynia, być może część jej składu w tegorocznej „Nike”, stąd czekają mnie prawdziwie „sportowe” emocje. A oto jej skład:

  1. Marcin Badura, „Dospowiadanie”. Wydawnictwo „Kwadratura”, Łódź,
  2. Tomasz Bąk, „Kanada”. WBPiCAK, Poznań,
  3. Przemysław Dakowicz, „Place zabaw ostatecznych”, Towarzystwo Przyjaciół Sopotu, Sopot,
  4. Rafał Gawin, Wycieczki osobiste/Code of Cange”, Off- Press publishing,
  5. Maciej Kotłowski, „Noc kumania”, Wydawnictwo Meander, Jastrzębiec,
  6. Grzegorz Kociuba, „Stonka”, Neiko Plus, Tarnobrzeg,
  7. Paweł Łęczuk, „Delta wsteczna”, Stowarzyszenie Salon Literacki, Warszawa,
  8. Maciej Melecki, „Szereg zerwań”, WBPiCAK, Poznań,
  9. Przemysław Owczarek, „Pasja”, WBPiCAK, Poznań,
  10. Maciej Robert, „Colegium Anatomicum”, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań,
  11. Marcin Jurzysta, „Ciuciubabka”, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich oddział w Łodzi, Łódź.
Nie mnie oceniać, jakie przed zawodnikami rysują się szanse. Ich obecność to moja „lista życzeniowa”, na której mogłoby pojawić się jeszcze kilka nazwisk, ale jak wiadomo „11” to jedenastka. Jak każda, powinna mieć swojego „kapitana”, lidera, itp. I tu już bez sentymentów, wyłącznie „merytoryka” i forma, która trafia w swój sezon: Tomasz Bąk, „Kanada”. No dobra, lecę po wuwuzele…

środa, 7 marca 2012

Pójdziesz synu do piekła

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku piosenka Lady Pank „Mniej niż zero”, wielki przebój jednego z ówczesnych „topowych” zespołów rodzimego rocka, miała dla wielu z nas swój kontekst antysystemowy. „Myślisz może, że więcej coś znaczysz / bo masz rozum, dwie ręce i chęć / Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy / Zaliczona matura na pięć / Są tacy - to nie żart / dla których jesteś wart / Mniej niż zero”. Grupa a w zasadzie projekt utworzony przez Borysewicza i Mogielnickiego na fali popularności muzyki rockowej, stanowiącej dla komunistycznej władzy swoisty „wentyl”, jawiła się w oczach fanów jako zespół kontestujący, choć koncertujący, nagrywający płyty i single z piosenkami granymi w radio i w telewizji. W czasie, gdy w oficjalnych, w zdecydowanej większości kontrolowanych przez komunistyczną cenzurę mediach, można było co najwyżej usłyszeć piosenki Perfectu, Bajmu, Maanamu i Lady Pank, w Jarocinie wielotysięczna publiczność tańczyła pogo podczas koncertów Siekiery, Dezertera, Abbadonu czy Moskwy albo „bujała się” w rytm łagodnych dźwięków pierwszych polskich zespołów reggae, z Izraelem, Bakszyszem czy Rokoszem na czele. Doświadczeni w branży muzycy Lady Pank mieli tyle wspólnego z „punkiem”, co słowo „pank” w ich nazwie, lecz kreowali włącznie ze „sławetnym” występem we Wrocławiu, kiedy to pijany Jan Borysewicz pokazał się publiczności w całej swojej „męskiej krasie”, wizerunek buntowników i rockowych skandalistów demolujących hotele. Paradoksalnie, ten właśnie moment pijackiego amoku gitarzysty, stał się ich pierwszym autentycznym odreagowaniem na funkcjonowanie w chorym systemie, w którym członkowie rockowego establishmentu musieli udawać, że pokazują ze sceny coś więcej niż tylko język. Historia zatacza koło, ale wciąż powraca do swoich źródeł. W ramach kampanii reklamowej pewnego banku, dziś refren „Mniej niż zero” wykonuje w „telewizorni” animowana (sic!) kapela w składzie: różowy ptaszek, królik i skunks. Jeśli ci, którzy słuchając przeboju Lady Pank znaleźli się ćwierć wieku temu w homeostazie nagle sądzą, że ktoś pokazał im różowego ptaszka niech pomyślą przez chwilę, czy aby od zawsze nie pragnęli go oglądać? Niech skojarzą te pozornie nie przystawalne do siebie związki rozpylane na całym świecie (których skład, to bynajmniej nie sex, drugs and rock’n’roll”) – rock i banki, rock i kampanie wyborcze, rock i ACTA… Jesteś nikomu nieznanym muzykiem rockowym i pragniesz czegoś więcej niż grania z kumplami w garażu? Synu, już jesteś NASZ!

poniedziałek, 5 marca 2012

Po której stronie jest niebo, po której piekło?

W rzeszowskiej „Frazie” Nr 3-4 (73-74) 2011 wydrukowano recenzję „Zwłoki” autorstwa Kingi Trznadel. Recenzja nosi tytuł „Po której stronie jest niebo, po której piekło?”. Zainteresowanych zapraszam do jej lektury.

       Piotr Gajda (ur. 1966) jest poetą, autorem książki poetyckiej Hostel, wydanej w 2008 roku, laureatem wielu konkursów i turniejów poetyckich, związanym ze środowiskiem łódzkim. W ubiegłym roku wydał swój drugi tom zatytułowany Zwłoka. Jest to zbiór 29 wierszy, które tworzą świat na pozór bardzo realny., w rzeczywistości jednak zbudowany z emocji, wrażeń i wspomnień. Utwory te mogą wydawać się niektórym nieprzyjemne, a nawet „bolesne” w odbiorze. Czytanie Zwłoki „boli”, bo zwraca uwagę na to, o czym staramy się na co dzień nie myśleć. Przypomina o śmierci, która tak naprawdę towarzyszy nam przez całe życie, stykamy się z nią na każdym kroku. Poeta doprowadza do zatarcia się granic pomiędzy światem żywych i umarłych, gdyż jest częścią ich obu.
       Tytuł tomiku nie brzmi jednoznacznie, jest grą słowną. Słowo „zwłoka” może kojarzyć się ze zwłokami czyli martwym ciałem. Taką interpretację uzasadnia kilka wierszy, w których pojawia się rozkładające się ciało ludzkie lub zwierzęce. Współgra też z okładką tomiku, na której widnieje drewniana rzeźba przypominająca szkielet albo zmumifikowane zwłoki. Być może jest to wizerunek przodków, o których poeta często wspomina. „Zwłoka” to także zwlekanie, przesuwanie czegoś w czasie. Możliwe, że Gajda chce nam w ten sposób uświadomić, ze odsuwamy od siebie myśl o przemijaniu i śmierci. Wiemy, że kiedyś nastąpi, ale „zwlekamy” z zastanowieniem się nad nią i nad sensem życia.
       Gdy zaczynamy czytać drugi tomik Gajdy, mamy wrażenie, że jest to poezja o charakterze opisowym. Poeta ukazuje różne pejzaże, które zmieniają się tak, jak przesuwane w zwolnionym tempie slajdy. Uwagę przykuwają różne szczegóły, których pojawienie się stanowi często przełomowy moment utworów. Obraz zawęża się do jednego konkretnego fragmentu rzeczywistości, który nie jest już częścią świata opisywanego, ale stanowi fragment świata wewnętrznego bohatera.
        Poezja Gajdy ma charakter egzystencjalny, skupia się na osobie autora. Teksty przypominają wyznania – czujemy się tak, jakbyśmy mieli bezpośredni dostęp do myśli i wewnętrznego świata poety. Bohater liryczny jest rozdarty między różnymi sposobami odbierania świata. Ma świadomość przemijania i nieodwracalności pewnych procesów, ale jednocześnie czuje się mocno związany z przeszłością, którą wciąż żyje w jego świadomości. W utworach Gajdy brzmi echo dawnych, przeżytych i zapamiętanych historii. Poeta opisuje minione wydarzenia, przywołuje nieżyjących (ojca, córkę, zabite zwierzęta). W ten sposób przybliża czytelnikom świat umarłych. Pozwala w pewnym sensie z nim obcować, tak jak on sam z nim obcuje i jest jego częścią. Dla poety proces pisania, tworzenia poezji jest sposobem obcowania z przeszłością, utrwalania tego, co już nie istnieje materialnie, ale wciąż jest obecne w pamięci.
       Gajda zadaje w swoich wierszach dużo pytań. Pozornie są one retoryczne, kierowane do jakiegoś wskazanego w tekście adresata, czasami do bohaterów wiersza, niekiedy poeta stawia je sobie lub czytelnikom. Pytania dynamizują utwory, budują napięcie i odwlekają moment poznania znaczeń utworów.

Lubisz zapach markerów, tatusiu,
narysujesz słoneczko? Weź żółty, do pępka dorysuj
promienie i zacznie świecić, żebym przestała się źle śnić.

Komu, córeczko? Matce, z którą w polarną noc sadziłem
las, żeby w chłodny poranek nie zabrakło opału? Mnie,
bo wpatrywałem się w astmatyczną żarówkę, aż oślepłem
i usłyszałem, jak ciemność ustępuje przed jej suchym
kaszlem?

                                 (Światłoczułość)


      Tematem wielu wierszy poety jest ciało. Niekiedy jest ono ich głównym „bohaterem” – opisywane na różne sposoby, będące nieodłącznym elementem procesu umierania. Ciało może być „workiem kości wykopanym z ziemi”, może „zrzucać skórę i mieścić się w garści” (Karbid), zmieniać się w popiół. W wierszu Cukry poeta pisze: „Ciało to chińska litera, gniazdo utkane z zaskrońców./ Wciąż w jednym kawałku na jednej łyżeczce żelatyny”. Ciało bohatera staje się ciałem świata, albo to świat przybiera cielesny kształt:

Wyszedłem do ogrodu zrywać jabłka, a obudziłem się
we własnych wnętrznościach. Wokół wybijano mój strach
na monetach. Czułem ich zimno, brzęk tępy niczym odgłos
mokrego żwiru zrzucanego na deski.

                                   (Raj utracony)

       Poeta przywiązuje dużą wagę do wrażeń zmysłowych, zwłaszcza dźwiękowych i wizualnych. Przy pomocy smaku, brzmienia czy zapachu stara się wyrazić to, co na pozór jest nie do zdefiniowania, przede wszystkim uczucia, wrażenia i emocje. Ostatni wiersz tomiku, od którego pochodzi tytuł całości, wyraża poznawcza niepewność poety, niemożność rozstrzygnięcia tu na ziemi spraw ostatecznych:

Ci będą mówić do ciebie na głos, dopóki nie wbijesz w ściany gwoździ
pod ich święte portrety. W końcu sam siebie zapytasz: po której stronie
jest niebo, po której piekło?

                                     (Zwłoka)

       Niepewność, wątpliwości wyrażone przez Gajdę w zamykającym tom wierszu, mogą być uznane za motywy przewodnie całego tomiku. Dzięki nim zaczynamy zastanawiać się nad własnym miejscem w świecie, nad tym, do czego zmierzamy i gdzie dojdziemy u kresu swojego życia. Wiersze zebrane w tomiku przypominają wspomnienia z dzieciństwa i migawki z życia bohatera. Na pozór niewinne obrazy, zwyczajne wydarzenia, zostały opisane jak traumatyczne przeżycia, pełne makabrycznych scen. Takie postrzeganie świata przez poetę może uświadomić nam, że świat, w którym żyjemy, nie jest skonstruowany wyłącznie z rzeczy pięknych i przyjemnych, że jeśli nawet na co dzień nie stykamy się ze śmiercią i zniszczeniem, to w każdej chwili możemy ich doświadczyć i musimy być na nie przygotowani.

Piotr Gajda, Zwłoka, Biblioteka ARTERII, Łódź 2011.

niedziela, 4 marca 2012

Bo kochać znaczy tworzyć, poczynać w barwie burzy rzeźbę gwiazdy i ptaka...


W Śródmiejskim Forum Kultury – Dom Literatury w Łodzi, odbyło się w dniu wczorajszym podsumowanie XXI Konkursu Poetyckiego o Nagrodę im. K.K. Baczyńskiego. Jury w składzie: Magdalena Rabzio-Birek – przewodnicząca, Monika Kocot, Michał Larek, Andrzej Niewiadomski – członkowie oraz Michał Wróblewski i Julian Czurko – sekretarze, spośród nadesłanych 69 zestawów wierszy, postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

I Nagrodę, w wysokości 1200 złotych, przyznano pani Ewie Świąc z Katowic za zestaw „bianka”,
II Nagrodę, w wysokości 700 złotych, przyznano pani Monice Brągiel z Pilszcza za zestaw „W(y)mawianie(o)sobie”,
III Nagrodę, w wysokości 500 złotych, przyznano pani Beacie Kieras z Gdyni za zestaw „Nie śpiewam bo nie mogę”.

Trzy równorzędne Wyróżnienia, w wysokości 300 złotych każde, przyznano: panu Mariuszowi Partyce z Zabrza za zestaw „Zima obiecana”, panu Jarosławowi Moserowi z Łodzi za zestaw „Dwuręki” oraz panu Januszowi Radwańskiemu z Kolbuszowej za zestaw „Błąd w sztuce”.

Nagrodę TETRIS, w wysokości 700 złotych, przyznano pani Łucji Dudzińskiej z Poznania za zestaw „mandragora”.

Rozstrzygnięciu Konkursu Poetyckiego towarzyszyło spotkanie z poetkami i poetami Justyną Fruzińską, Izabelą Kawczyńską, Przemysławem Owczarkiem, Maciejem Robertem i Piotrem Gajdą.

czwartek, 1 marca 2012

Mam nadzieję

Już jutro w Ośrodku Kultury „Tkacz”, odbędzie się pierwszy z serii koncertów zorganizowanych  w ramach różnorodnych działań skupionych wokół hasła „Krzyk Kultury”, zainicjowanego przez twórcę i redaktora naczelnego gazety internetowej „NaszTomaszow.pl”. „Około roku temu wymyśliliśmy ogólnopolski portal poświęcony kulturze niezależnej. Wykupiliśmy nawet odpowiednie domeny i zaczęliśmy rysować jego kształt i wygląd. Miały na nim być zapowiedzi koncertów, informacje o nowych niezależnych wydawnictwach, wywiady i dłuższe materiały monograficzne. Serwis wciąż jest w budowie ale już teraz będziemy wprowadzać w życie kolejny nasz pomysł, który jest z nim bezpośrednio związany” – tak Mariusz anonsuje swoje zamiary, przy okazji konsekwentnie wprowadzając je w życie: „Nam chodzi o to, by w Tomaszowie i może innych pobliskich miastach organizować cykliczne koncerty, na które zapraszać będziemy zespoły z innych stron Polski, a w zamian one będą zapraszały nasze zespoły do siebie, na koncerty, które same zorganizują. Słowem organizujemy fajne imprezy w naszych miastach i promujemy swoich na zewnątrz”. Na początek zagrają tomaszowski Tumour of Souls, piotrkowski Respondent i Purple of the Haze z Wrocławia. Mniej więcej od sześciu miesięcy na stronach „NaszTomaszow.pl” ukazują się materiały o niszowych zespołach, które z mniejszym lub większym powodzeniem działają poza rockowym mainstreamem. Warto wspomnieć m.in. o płytach Vermones, Mord, Sister Dew, Painta Koina, Kundli, Pull No Punches, Kiev Office, Karol Schwarz All Stars, których recenzje ukazały się na łamach udostępnionych mi przez Mariusza. Podobny przykład to Barbara, animatorka teatralna, której amatorski teatr zadziwia swoimi osiągnięciami. Barbara to równocześnie współzałożycielka Stowarzyszenia Inicjatyw Kulturalnych „Trzcina”, dzięki któremu w ostatnim czasie w Tomaszowie udało się zorganizować koncerty L. Stadt, Lao Che, Closterkellera i Karoliny Cichej. Niebawem, bo już pod koniec marca zagra u nas Julia Marcell. W wyniku naszej współpracy, w mieście odbyły się warsztaty literackie a także spotkanie poetyckie w MBP, które jak wszystko na to wskazuje nie było wydarzeniem jednorazowym. Najważniejsze, że są w mieście ludzie, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Nie narzekają jak przerażająca większość, że żyją w mieście „bez przyszłości”. Dają przykład ludziom pogrążonym we frustracji, bez pomysłu na własne życie, że jednak da się, że można. Na początek trzeba wyzbyć się złych emocji, skończyć z bezproduktywnym krytykanctwem, spróbować je zamieniać w coś konstruktywnego; w wyjście z domu i przybycie na koncert, spektakl teatralny czy na spotkanie z poetą. We współuczestniczenie, a nie tylko w absolutną negację wszystkiego i wszystkich z wygodnej pozycji horyzontalnej.