środa, 18 marca 2026

Korespondencja (77)

Rafał Wojaczek, Którego nie było, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1972, wydanie I, s. 53. Nakład 2850 + 150 egz. Redakcja Aldona Kubiklowska, Redaktor techniczny Maria Staniszewska. Projekt okładki Kazimierz Szela-Jasiński. Oddano do składania 19 I 1972. Podpisano do druku 25 III 1972. Druk ukończono w kwietniu 1972 r. Wrocławska Drukarnia Kartograficzna, Wrocław , ul. Kościuszki 29.

Tom Którego nie było to zbiór poezji, który powstał po śmierci Rafała Wojaczka (1945–1971). Poeta pozostawił po sobie dwa wydane za życia tomy: Sezon (1969) i Inną bajkę (1970). To jedna z tych książek poetyckich, z którymi trzeba się zmagać. W polskiej literaturze niewiele jest zbiorów, które tak mocno podkreślają atmosferę braku. Już sam tytuł brzmi jak paradoks: mówi o kimś, kto właściwie nie istnieje, a jednak staje się centralną postacią całej opowieści.

Wojaczek należy do poetów, których legenda często wyprzedza tekst, stąd przez całe lata odczytywano go zwykle przez pryzmat biografii. Tymczasem w Którego nie było widać przede wszystkim niezwykłą świadomość języka i liryczną intuicję. Nie ma w tych wierszach miejsca na literacką dekoracyjność. Jest wyłącznie próba zapisania doświadczenia, które trzeba ubrać w odpowiednie słowa.

Zagłębiając się w lekturę tomu, odnosi się wrażenie, że bohater liryczny nieustannie szuka kogoś lub czegoś, co mogłoby nadać sens jego istnieniu. Problem polega na tym, że wszystko wydaje się być poddane destrukcji, erozji. Relacje się rozpadają, uczucia okazują się złudne, a tożsamość ulega entropi. „Ten, którego nie było” może więc oznaczać nie tylko nieobecną osobę, ale także utracone „ja”.

Z określonej perspektywy (np. w świetle dzisiejszej politycznej poprawności) poezja Wojaczka może wydawać się skrajna, estetycznie przesadzona. Ale właśnie w tej skrajności kryje się jej siła. Te wiersze są jak zapis emocji w stanie surowym, naturalistycznym – bez wygładzeń i bez bezpiecznego dystansu. Ktoś mógłby zapytać: czy taka poezja jest jeszcze potrzebna współczesnemu czytelnikowi? Odpowiedź brzmi: tak, chociażby dlatego, że przypomina, iż literatura nie zawsze musi być komfortowa. Czasem jej rolą jest wprowadzić niepokój, zmusić do konfrontacji z czymś niewygodnym, niewypowiedzianym, przemilczanym. W tym kontekście powinno się do znudzenia powtarzać pytanie postawione przez Annę Kamieńską: „Cóż może powiedzieć ktoś opuszczony przez słowa?” (Notatnik 1973-1979).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz