Rafał
Wojaczek, Którego nie było, Zakład Narodowy im. Ossolińskich,
Wrocław 1972, wydanie I, s. 53. Nakład 2850 + 150 egz. Redakcja Aldona
Kubiklowska, Redaktor techniczny Maria Staniszewska. Projekt okładki Kazimierz
Szela-Jasiński. Oddano do składania 19 I 1972. Podpisano do druku 25 III 1972.
Druk ukończono w kwietniu 1972 r. Wrocławska Drukarnia Kartograficzna, Wrocław
, ul. Kościuszki 29.
Tom Którego
nie było to zbiór poezji, który powstał po śmierci Rafała
Wojaczka (1945–1971). Poeta pozostawił po sobie dwa wydane za życia tomy: Sezon (1969)
i Inną bajkę (1970). To jedna z tych książek
poetyckich, z którymi trzeba się zmagać. W polskiej literaturze niewiele jest
zbiorów, które tak mocno podkreślają atmosferę braku. Już sam tytuł brzmi jak
paradoks: mówi o kimś, kto właściwie nie istnieje, a jednak staje się centralną
postacią całej opowieści.
Wojaczek należy do poetów, których
legenda często wyprzedza tekst, stąd przez całe lata odczytywano go zwykle przez pryzmat biografii.
Tymczasem w Którego nie było widać przede wszystkim niezwykłą świadomość
języka i liryczną intuicję. Nie ma w tych wierszach miejsca na literacką dekoracyjność. Jest wyłącznie próba
zapisania doświadczenia, które trzeba ubrać w odpowiednie słowa.
Zagłębiając się w lekturę tomu, odnosi się wrażenie, że bohater liryczny nieustannie szuka kogoś lub czegoś, co mogłoby
nadać sens jego istnieniu. Problem polega na tym, że wszystko wydaje się być poddane destrukcji, erozji. Relacje się rozpadają, uczucia okazują się złudne, a tożsamość ulega entropi. „Ten, którego nie było” może więc oznaczać nie tylko nieobecną osobę, ale także
utracone „ja”.
Z określonej perspektywy (np. w świetle dzisiejszej politycznej poprawności) poezja Wojaczka może wydawać się skrajna, estetycznie przesadzona. Ale właśnie w tej skrajności kryje się jej siła. Te wiersze są jak zapis emocji w stanie surowym, naturalistycznym – bez wygładzeń i bez bezpiecznego dystansu. Ktoś mógłby zapytać: czy taka poezja jest jeszcze potrzebna współczesnemu czytelnikowi? Odpowiedź brzmi: tak, chociażby dlatego, że przypomina, iż literatura nie zawsze musi być komfortowa. Czasem jej rolą jest wprowadzić niepokój, zmusić do konfrontacji z czymś niewygodnym, niewypowiedzianym, przemilczanym. W tym kontekście powinno się do znudzenia powtarzać pytanie postawione przez Annę Kamieńską: „Cóż może powiedzieć ktoś opuszczony przez słowa?” (Notatnik 1973-1979).



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz