Wystartował konkurs
CZARNO NA BIAŁYM!
Oświadczenie o zapoznaniu się z informacją o przetwarzaniu danych
osobowych:
Oświadczam, że zapoznałam/em się z informacją o przetwarzaniu danych
osobowych.
Wystartował konkurs
CZARNO NA BIAŁYM!
Oświadczenie o zapoznaniu się z informacją o przetwarzaniu danych
osobowych:
Oświadczam, że zapoznałam/em się z informacją o przetwarzaniu danych
osobowych.
Lucyna Skompska powraca z premierową książką z wierszami po 16 latach!
Zbiór „czarne wnętrze czarny dach” ukazał się przed wakacjami nakładem SPP Oddziału w Łodzi i Domu Literatury w Łodzi w ramach serii „Białe kruki, czarne owce”. Spotkanie poprowadzi Rafał Gawin.
Wstęp wolny.
Transmisja online na kanałach Domu
Literatury w Łodzi.
Spotkanie organizowane we współpracy z SPP Oddziałem w Łodzi.
21.09.2021 r., godz. 18
------------------------------------
Lucyna Skompska (ur. 1949) - poetka, autorka książek dla dzieci, felietonistka, eseistka i redaktorka; zajmuje się także krytyką sztuki i literatury. Debiutowała w 1969 r. w „Twórczości”. Opublikowała zbiory poetyckie: "Miłość śmierć totalizator sportowy" (1974, arkusz w "Nowym Wyrazie"), "Dopóki płonie" (1981), "Bez powodu" (1987), "Pewien przechodzień" (1994), "Poezja i fotografia" (z fotografiami Antoniego Mikołajczyka, 1994), "Chińska restauracja" (1995), "Wiersze wybrane" (1997), "Farby wodne" (2001), "zakryte odkryte" (2005), "Poezja na co dzień" (wybór wierszy, 2009) i "czarne wnętrze czarny dach (2021), a także dwie przygodowe książki dla dzieci: "Wakacje na Guziku" (1986) i "Przygody kota Kacpra i myszki Lulu" (1987) oraz wybór felietonów "Od róż do liter" (2006). Opublikowała wiele recenzji i tekstów krytycznych w pismach ogólnopolskich, a także wiele wstępów krytycznych do katalogów wystaw malarskich, fotograficznych, akcji artystycznych itd. dla wielu galerii i muzeów w Łodzi i w Polsce. Jest także autorką przedsięwzięć edytorskich, m.in. dwóch antologii prezentujących poetów łódzkich: Wiersze szesnastu poetów w wersji dwujęzycznej, w tłumaczeniu na język francuski Nicole Gourgaud oraz przygotowanej wraz z Karlem Dedeciusem dwujęzycznej antologii "Dialog z pamięcią. Wiersze z Łodzi / Dialog mit dem Gedächtnis. Gedichte aus Lodz", wydanej z okazji osiemdziesiątych urodzin tłumacza. Przygotowała również wydanie książki "Nieszczęsny Cagliostro. Nieznane teksty Juliana Tuwima", zawierającej niepublikowane dotąd listy i artykuły poety na temat kwestii żydowskiej i opracowała antologię "Nowa poezja hebrajska" (w wyborze izraelskiej poetki Miriam Akavii). Członkini SPP Oddziału w Łodzi. Urodzona łodzianka, od kilku lat mieszka w Katowicach.
Już we wtorek 14 września o 18:00 w Las Palmas (ul. Roosevelta 2/4)
Rafał Gawin porozmawia z Jerzym Jarniewiczem o jego najnowszej
książce poetyckiej Mondo cane (Biuro
Literackie, Stronie Śląskie 2021). Wydarzenie organizowane we współpracy
z SPP Odziałem w Łodzi.
Jerzy Jarniewicz (ur. 1958 w Łowiczu) jest poetą, tłumaczem (głównie literatury anglojęzycznej), eseistą i krytykiem literackim. Opublikował kilkanaście książek poetyckich, kilkanaście eseistycznych oraz wiele przekładów, m.in. takich autorów jak Raymond Carver, James Joyce, Ursula Le Guin, Craig Raine, Denise Riley i Philip Roth. Za „Puste noce” (2017) otrzymał Wrocławską Nagrodę Poetycką „Silesius” w kategorii książka roku. Za „Znaki firmowe” (2007) i „Tłumacza między innymi” (2018) był nominowany do Nagrody Literackiej Nike. Wykłada na Uniwersytecie Łódzkim (od 2015 roku jest profesorem nauk humanistycznych), od 1994 roku wchodzi w skład kolegium redakcyjnego „Literatury na Świecie”. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Łodzi.
W „Małym Formacie” ukazało się
podsumowanie poezji polskiej z roku 2020 autorstwa Jakuba Skurtysa,
wrocławskiego krytyka i historyka literatury, który od lat wykonuję taką oto
„katorżniczą” pracę, za co na jego głowę nie raz i nie dwa spadają rozmaite
„cięgi” ze strony autorów, ale też czytelników rozczarowanych jego tekstem i zawartym w nim stosunkiem do twórczości
hołubionego środowiskowo poety. Jednocześnie zapomina się, że jest to na wskroś
indywidualny projekt krytyka - z którego opiniami można się zgadzać (Jakubowska-Fijałkowska,
Domarus, Wróblewski), bądź nie (Melecki) - na chwilę obecną jedyny tego
rodzaju w polskiej literaturze.
W tym roku wspomniany projekt
Skurtysa nieco go przerósł, bynajmniej nie z przyczyn merytorycznych, ale
obiektywnych, zdrowotnych, w tym także za sprawą widocznej (jego zdaniem) „nadprodukcji
wydawniczej”. To zrozumiałe, że pewne rzeczy są nie do ogarnięcia, zwłaszcza
jeśli za tekstem z ogromną ilością znaków stoi wyłącznie pasja, a nie finansowy
mecenat. Stąd, jak napisał Jakub Skurtys „(…) nowa forma będzie mniej więcej taka: o czym bym nie napisał,
gdybym jednak napisał podsumowanie, oraz analogicznie: o czym
bym bardzo chciał napisać, chociaż zabrakło mi czasu albo napisałem
już w innych miejscach, i to kilka razy (…)”.
Wychodzi na to, że mamy do czynienia z quasi podsumowaniem, w którym znalazło się także miejsce na akapit
poświęcony „Człowiekowi z halabardą”: „(…) Odnotowałbym
też „Wannę
na balkonie” Bogadana Prejsa (Instytut Mikołowski),
trochę gorzką, trochę ironiczną i klaustrofobiczną, oraz „Człowieka
z halabardą” Piotra Gajdy (SPP
w Łodzi/ Dom Literatury w Łodzi) – stojącego niby w postawie
strażnika miejskiego (tak się przynajmniej kojarzy na ogół
halabardnik), ale w rzeczywistości w roli strażnika etosu
XX-wiecznej kultury, która się upodliła, a wraz z nią upodlony
został cały świat. „Oto człowiek, który uważa, że skoro triumfalnie
przeorał / kastetem oblicze Ziemi, należy do uprzywilejowanej kasty. //
Oto pies, który śnił, że służy najwyższemu bogu, / dopóki
z miłosnego skomlenia nie wyrwały go salwy petard” („Garnitur
świata”). Jest politycznie (antynarodowo, antypisowsko), jest w tonach
nieustającego trzymania ironicznego palucha na pulsie oraz krytyki
współczesności. Ale jest też przez to trochę jednak boomerskie
i jakoś tak mało liryczne (…)”.
Nie mam w
zwyczaju polemizować z odczytaniami mojej twórczości (to autonomiczna wypowiedź
krytyka, nic tu po autorze), niemniej chciałbym podzielić się dwuzdaniowym odniesieniem do opinii Jakuba (mam tylko nadzieję, że nie
wybrzmi ono nazbyt polemicznie).
Wydaje mi się, że Jakub ma ze mną pewien problem, którego źródłem jest tzw. „pokoleniowość”, albo precyzyjniej – moja data urodzenia. Stąd, to co ja – jako poeta – biorę dla siebie bezpośrednio z „pola walki”, którego jestem z racji miejsca i czasu „kampanijnym uczestnikiem”, on był łaskaw nazwać „boomerstwem” (ok., odrobinę sarkastycznie odpowiem, że w moich czasach określało się to mianem ex cathedra) jakby w ogóle nie brał pod uwagę, że wiersz jest przede wszystkim (w maksymalnym uogólnieniu i poniekąd démodé) emanacją stanu ducha.
Ale to w sumie nieistotne.
Podsumowanie, a właściwie quasi podsumowanie Jakuba Skurtysa możecie przeczytać tutaj.