wtorek, 29 marca 2022

Zapowiada(m) się…

…a raczej to Rafał Gawin na Facebooku zapowiada moją nową książkę. Show must go on, opowieść o dzisiejszym świecie, o naszej cywilizacyjnej kondycji, o kondycji własnej pod naporem rzeczywistości, snuje się dalej. Rzekome plotki o zaprzestaniu zajmowania się poezją sam rozpuszczam, ale kto wie na ile jeszcze lat udzielono mi kredytu dyspozycji?

O włos, czyli, jak wieść gminna niesie, przedostatnia książka autora Hostelu. Ilona Witkowska: „Bardzo spoko wiersze. Gajda jest w porządku”. Marta Podgórnik: „Autor, mocno dzierżąc lejce formy, ściąga je, kiedy trzeba. Mnie przekonał”. Krzysztof Śliwka: „Cokolwiek to znaczy, jest gites. Stay rebel”.

Na koniec przedpremierowy puzzel pikselozy zapowiadający świetną okładkę autorstwa Kuby Pszoniaka.

niedziela, 27 marca 2022

Łukasz Jarosz w IM


Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka w Mikołowie zaprasza na spotkanie autorskie Łukasza Jarosza i promocję jego tomu wierszy Pełnia Robaczego Księżyca (WL 2022). Prowadzenie: Maciej Melecki.

PIĄTEK, 1 KWIETNIA 2022 GODZ. 18.

„Pełnia Robaczego Księżyca" to zbiór wierszy będących czymś więcej niż zaproszeniem do świata widzianego oczyma autora. To kolejna, otwarcie autobiograficzna narracja zamknięta w niemal fabularne liryki. Jest bowiem tak, jak Jarosz deklaruje w jednym z wierszy: piszę „ja”, w pierwszej osobie, w swoim ciele, życiu, nikim się nie wyręczam. To parafraza, ale ufam, że to również deklaracja programowa". Język Jarosza jest bezpośredni, powściągliwy i pełen spokoju. Ten spokój ma kształt mądrości, jaką odnaleźć można w sobie, kiedy już przeżyło się wiele i coraz trudniej powiedzieć „wiem na pewno". Jest w tych lirykach coś z kołysania lasu, refleksów światła na powierzchni wody w nurcie rzeki. Jest wytchnienie, ale jest też napięcie będące owocem codziennych czynności, trosk istotnych, rozstań i utraty. Otwartość i bezpośredniość tych wierszy to wartość sama w sobie. Jarosz nie udaje. Jarosz jest w swoich tekstach Jaroszem. Nie stroi min, nie przybiera póz, nie szykuje czytelnikowi fajerwerków z piętrowych metafor. Być może te wiersze nie są wyznaniem, ale z całą pewnością są intymną, poruszającą historią opowiedzianą przez mężczyznę, który nie boi się drzemiącej w nim słabości wobec świata, od którego postanawia się nie odwracać. Z tym światem do nas, czytelników, przychodzi, mówiąc: to co zrobili ze mną inni, jest tym, czym piszę. Jeśli to prawda, że słowa mieszkają w śmierci, jak oznajmia Łukasz Jarosz, oznacza to, że warto ją oswajać, być blisko, przestać się bać i zacząć żyć naprawdę. W moim odczytaniu, o tym właśnie jest ta książka.

 Marcin Zegadło

piątek, 25 marca 2022

Seryjni w Łodzi – Kulikowska i Bąk


Dom Literatury w Łodzi zaprasza na cykl „Seryjni poeci”, w którym tym razem wystąpią Justyna Kulikowska, autorka tomu „Gift z Podlasia" i Tomasz Bąk, autor tomu „XXI. Nagi wodnik w Śródmieściu". Prowadzenie: Rafał Gawin.

CZWARTEK, 31 MARCA 2022, godz. 18

Justyna Kulikowska (ur. w 1993 r. w Szczuczynie) – poetka. Debiutowała tomem „Hejt i inne bangery" (2018), za który otrzymała Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny oraz nagrodę poetyckiego środowiska internetowego „Browar za debiut”. Za drugą książkę poetycką „ Tab_s" (2020) nominowana była do Nagrody Literackiej „Nike” oraz Nagrody Literackiej Gdynia. Mieszka na Podlasiu.

Tomasz Bąk (ur. 1991 r.) – kolektyw schizofreniczny, autor sześciu książek z wierszami i jednoaktówki „Katedra" (Wydawnictwo papierwdole, 2019), ostatnio wydał tomy „Playbook" (Warstwy, 2021), O, tu jestem (WBPiCAK, 2021). Laureat Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii debiut za tom Kanada (WBPiCAK, 2011), Poznańskiej Nagrody Literackiej – Stypendium im. Stanisława Barańczaka za tom Utylizacja. Pęta miast (WBPiCAK, 2018) i Nagrody Literackiej Gdynia za poemat Bailout (WBPiCAK, 2019). Mieszka w Tomaszowie Mazowieckim.

środa, 23 marca 2022

Korespondencja (39)

Do „Hostelu” dotarła książka Oli Kołodziejek Plan plam. Książka na wskroś organiczna, żywa, nie mająca nic wspólnego z tak ostatnio rozpowszechnionymi projektami poetyckimi, których współautorami są ich redaktorzy oraz bliżej niedookreślony kolektyw (chyba, że to to kolektyw schizofreniczny, wtedy ok.). Tom pozornie nie przystający do modelu, który jako poeta preferuję – podmiot liryczny to jednostka „stadna”, rodzinna, funkcjonująca („uwikłana”) w relacjach/relacje międzyludzkie, dla których rysuje szczegółową mapę, a w zasadzie niezwykle plastyczny (czuły) plan plam związków i zależności. To, co najbardziej mi się w książce podoba (z subiektywnego punktu widzenia), to rodzaj nieoczywistej opresyjności, unoszący się nad pozornie doskonale rozrysowaną (rozplanowaną) codzienną egzystencją. Figura domu (z pozoru bezpieczne cztery kąty) przeobraża się niekiedy w sześcian (jak w „Cube”), a to za sprawą wewnętrznych napięć, rys, pęknięć (skoro z jednej strony dom to synonim schronienia, z innej – to pułapka, zamknięcie). Poetka umiejętnie przesuwa nasz wzrok (sama „patrzenie” wierszem doprowadzając do rozsmakowanej mikro-skali), od jakby się to wydawało na pierwszy rzut oka, sielankowego, wakacyjnego „slajdu” w stronę pokładów głębszych, ukrytych, rozgrywanych komunikacyjnie przez uczestników korelacji wielopoziomowo, symbolicznie, niewerbalnie. Stąd, Plan plam to opowieść uniwersalna, wydobywająca przy okazji na dzienne światło ukryte koszty każdej ko/egzystencji (w myśl kultowego filmowego cytatu: „No i panie, kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, my płacimy. To są nasze pieniądze proszę pana. Społeczeństwo”). Starannie pielęgnowana homeostaza powinna mieć swoją cenę – zdaje się nam mówić Ola – za którą warto płacić codziennymi obrządkami, naszą skierowaną ku niej uwagą.