wtorek, 24 października 2017

Jerzy Plutowicz w IM

 
Instytut Mikołowski zaprasza na spotkanie autorskie z Jerzym Plutowiczem związane z promocją tomu wierszy KRĄG (wyd. IM, 2016). Prowadzenie: Michał Piętniewicz.  

27. 10. 2017, godz. 18.00
O tomie:
Dwunasty tom wierszy Jerzego Plutowicza pt. „Krąg” posiada postać kolistego poematu - rozpisanego na pięćdziesiąt pięć solowych partii numerowanych wierszy - wizualnie odpowiadającego linearnej wędrówce po kręgu mieszącym w swej bliskości i oddaleniu zestrój tematycznych wykładni, wywoływanych tytułami. Wiersz Plutowicza, wprawiony w ramy dystychu, kojarzącego się z dwupłatową konstrukcją, operuje językiem wyrastającym z poznawczej sensualności, poddawanej stopniowo pracy wyobraźni, która - uruchamiana coraz bardziej – zawłaszcza wyjściową naoczność, ażeby podstawowe rzeczy (miłość, ból, przemijanie, chwila) mogły zostać przedstawiane w ich meandrującym ruchu i kształcie.  Plutowicz, dzięki nieustannym przemieszczeniom wątków, ich otwarciu na asocjacyjny przebieg, osiąga rzadko spotykaną dynamikę wypowiedzi w planie wiersza, stanowiącego ogniwo w łańcuchu poematu – wiersza, dodajmy, jawiącego się zarazem autonomicznie, jako niepodległy byt – nieuchronnie skazanego na figurę błędnego koła, ową prasę miażdżącą każdą intuicję, uchodzącą, subiektywnie, za chwilowy pewnik. Jednakowoż,  jak zauważa autor w swoim Po słowie – będącym mikro esejem, zamieszczonym na końcu tomu, na temat filozoficznego stosunku do jego własnej istoty poezji -Nie wszyscy przemyśliwujący to i owo z kołem błędnym godzą się. Wyruszają  na poszukiwanie  celu, kresu - dzielni Kolumbowie, nieustraszeni Argonauci - rzeczy-pewnej-niezniszczalnej, choćby za podszeptem platoników trwałej Idei, choćby Absolutu, niepodlegającego wszechogarniającej przemianie - przemiana towarzyszy strumieniom Czasu. (Czas jest rzeczywisty – stwierdził Bergson, a stwierdzenie to jest tylko na pozór banalne). Ci zdobywcy popadają jednakże w sytuację naszego żeglarza Jana z Kolna, który ponoć przed laty – jako pierwszy w świecie - odkrył krainę Ultima Thule, jeśli nie Amerykę -  niestety ścigają, uganiają się  zwykle za własnym cieniem. Plutowicz - świadom niemożności ziszczenia żadnego, poetyckiego celu, rzekomo przyległego do wiersza – postrzega celowość tylko w tym, co wydarza się w drodze samego wiersza, nawet, kiedy podejmuje on próbę oddania dokładnego przywołania materialnych przestrzeni, w których może tkwić początkowy, acz wielce ruchomy, sens naszego jestestwa. Mówi o tym dobitnie choćby w wierszu 41. To, co konieczne: Czyżby ten dom był fragmentem absolutnej/ przestrzeni – ten biedny liszaj, zaciek na suficie?// Ta szyba w oknie na ogród - zaklejona gazetą./Ta wskazówka zegara niczym nóż do krajania// bytu. Ta kromka chleba niczym półksiężyc./ To, co  konieczne - jest ulotne: dopisać zdanie//na marginesie rękopisu, chwycić się gwoździa/we framudze, gdy przekraczasz próg; wrzucić// do kosza ręcznik z plamami krwi. Usłyszeć słowo,/ które odsłania, zamiast osłaniać; gdy przysięgasz,//że nasz świat jest w stawaniu się, w wiecznej/ przemianie. Gdy  mylisz się; gdy śnisz. Kto nie// umie żyć w kłamstwie - żyje w wiecznym świetle./ W oku drapieżnika, bestii. Tom Krąg jest tedy rodzajem poetyckiej medytacji o mandalicznej strukturze;  medytacji wywiedzionej wprost z doskwierającego poczucia otchłanności czasu i efemerycznego trwania, a każdy wiersz, będący jej upostaciowieniem, spełnia rolę czułego sejsmografu skrupulatnie rejestrującego najmniejszy wychył wyobraźni w stronę – paradoksalnie – niewiadomego świata doznań i odczuć.
Maciej Melecki

Jerzy Plutowicz (ur. 30 stycznia 1947 w Bielsku Podlaskim) – polski poeta, eseista. Ukończył filologię rosyjską na UW. Mieszka w Białymstoku. Debiutował w 1967 roku na łamach "Współczesności". Potem jego wiersze ukazywały się m.in. w "Poezji", "Twórczości", "Kulturze", miesięczniku „Charaktery”. Pierwszy tom poetycki Niegdyś to znaczy nigdy ukazał się w 1975 r. Trzykrotny laureat nagrody im. W. Kazaneckiego. W roku 2006 ukazał się debiut prozatorski Plutowicza - eseje Nagle, w świecie. W 2013 roku otrzymał nominację do Nagrody Poetyckiej Orfeusz za tom "Miasto małe jak łza".
Zajmuje się też tłumaczeniem, przełożył m.in. powieści Sokrata Janowicza, Bazylego Pietruczuka.
Wydał tomiki poezji:
·         "Niegdyś to znaczy nigdy" (1975)
·         "Zasłyszane do końca" (1981)
·         "Pusty zegar" (1987)
·         "Motyl i Kamień" (1992)
·         "Rzeka. Cienie na wodzie" (1996)
·         "Kotlina" - wybór wierszy (1998)
·         "Zapomniana wojna (Okno na sad)" (2000)
·         "Zapomniana wojna (Europa po deszczu)" (2002)
·         "Zapomniana wojna (Sierpień, kołysanka)" (2008)
·         "Miasto małe jak łza (Klucz, sny)" (2012)
·         „Jesień 2014” (2015)
·         „Krąg” (2016)

Eseje:

·         "Nagle, w świecie" (2006)

Instytut Mikołowski
ul. Jana Pawła II 8/ 5
Mikołów

niedziela, 22 października 2017

Radosław Sączek i ZAHLADA w Domu Literatury


Dom Literatury w Łodzi – Kawiarnia Literacka zaprasza w dniu 27.10.2017 r. o godz. 19.00 na wieczór autorski Radosława Sączka promujący jego książkę poetycką Późny debiut, na którą złożyły się dwa tematyczne zbiorki: Wiersze do biur oraz chory rozsądek.
Na spotkaniu zobaczymy też:
Wystawę ilustracji do Późnego debiutu autorstwa: Justyna Parfianowicza, który jest artystą plastykiem, absolwentem Wydziału Sztuki UMCS, w dorobku ma kilka wystaw indywidualnych w Warszawie i wiele wystaw zbiorowych.
Na zakończenie wieczoru odbędzie się koncert zespołu ZAHLADA, którego wokalistą jest gość wieczoru autorskiego Radosław Sączek.
Radosław Sączek, ur. w 1975, poeta i muzyk. Publikował w ‘Akcencie’, 'Studium', 'Arkadii', 'Nowej Okolicy Poetów', 'Opcjach', 'Arteriach', ‘Gazecie Wyborczej’. ‘Kulturze Miasta’ oraz tzw. prasie artzine’owej. Pochodzi z Puław, mieszka w Warszawie.

Jest także autorem tekstów, wokalistą zespołów:
• DHM (dwie płyty długogrające na koncie)
• Chaplin&Chapman (płyta w realizacji),
• Zahlada (dwie płyty długogrające na koncie).

piątek, 20 października 2017

Foks, Olszański, i „Afront” w Domu Literatury

 Słynne i świetne wejście do łódzkiego Domu Literatury. Porzućcie prozę życia wszyscy, którzy tam w(y)stępujecie.
Woda jako element zasilający zdrowy organizm poezji polskiej. Frontem do publiczności redakcja „Afrontu” w składzie: Agnieszka i Olgerd.


Spotkanie wokół nowego numeru pisma zaliczam w poczet najlepszych spotkań w jakich miałem okazję w DL uczestniczyć…

…do tej samej kategorii zaliczam rozmowę Rafała z Darkiem Foksem i Grzegorzem Olszańskim.
Dzbanek z wodą znowu w akcji, chociaż nie było żadnego lania wody. Słowo harcerza, którym nigdy nie byłem.
Takie dobre chwile należy uwieczniać. Uwiecznieni, tam i wtedy. 

środa, 18 października 2017

Życie wewnętrzne (15)


„(…) Co Stachura sądził o twórczości Wojaczka – możemy się tylko domyślać. Wiele wskazuje na to, że cenił jego wiersze. W liście z Meksyku prosi Bogusława Żurakowskiego, aby z pomocą Czopika – dosłał dziesięć wierszy i biografię artystyczną nieżyjącego już wtedy Rafała Wojaczka, bo przygotowuje prezentację polskich poetów w antologii organizowanej przez czasopismo La Palabra El Chombre. Po powrocie do kraju uzupełnia prośbę: zamawia u Żurakowskiego wstęp do meksykańskiej prezentacji i sugeruje, aby w tym wstępie znalazły się nazwiska poetów, których wiersze wytypował do zaprezentowania w Meksyku. <<W tym małym wyborze są wiersze: Babińskiego, Wojaczka, Twoje, Żernickiego, Czopika, Roszewskiego, Tkaczuka i Różańskiego”. Zauważmy: tylko Rafał Wojaczek w tym gronie nie należy do kręgu przyjaciół Stachury>> (…).

Stachura i Wojaczek spotkali się w relacji oko w oko, chyba tylko raz: podczas wieczoru autorskiego Stachury we wrocławskim Klubie Związków Twórczych. Istnieją dwa teksty nawiązujące treścią do tego zdarzenia, ale oba to proza artystyczna, więc należy je traktować jako wariacje, nie relacje.

Pierwszy to fragment powieści Józefa Łozińskiego Statek na Hel: <<Spotkaliśmy się  (…) na czwartku literackim z Edwardem Stachurą. Przybyli wszyscy młodzi poeci (…), żeby zobaczyć nowe objawienie polskiej literatury. Stachura był pięknym chłopcem i czytał swoje wiersze w skupieniu, które udzieliło się także uczestnikom wieczoru (…). Nawet Rafał Wojaczek siedzący przy drzwiach przymknął zmęczone życiem oczy, na jego dziecinnej twarzy pojawił się życzliwy uśmiech. Więcej. Cała jego długa postać wyrażała nieokiełznaną miłość do poezji, która obdarowywała nas takim zjawiskiem jak Stachura. A wart był tego ten piękny chłopiec ze słonecznym blaskiem w męskim spojrzeniu, ze swoją francuską przeszłością i z klasycznym usposobieniem, o którym pisał z czułością trampa. Dopiero wiele lat później stał się wielojednią z przyrodniczą pełnią, uśmiechniętym Dostojewskim, idolem i mitem młodzieży, którą tę nadzwyczajną wielojednię potraktowała jak proroczy sen w cieniu Fabryki. Wtedy było do tego daleko, siedzieliśmy zasłuchani w hulającą po ogrodzie szarańczę i czuliśmy naprawdę jej groźny szum. Wydawała się straszną bronią w rękach tak uzdolnionych ludzi jak Stachura, niszczącą miary czasu, którym podporządkowane jest życie ludzkie, spychającą elan vital w ponure rejony wyobraźni. Widziałem, jak Rafał Wojaczek wyciągnął kartkę i coś pisał, objęty szelestem metafor bohatera wieczoru, widziałem stężoną uwagę Jasia Czopika, którego oddanie dla Stachury było bezwzględne i jedyne>>.

Drugi ślad (a raczej echo) tego spotkania autorskiego Stachury we Wrocławiu zawarty jest w – podzielonej na Pieśni – prozie Rafała Wojaczka zatytułowanej Sanatorium. Bohaterem Pieśni czwartej i alter ego autora jest Piotr G. Sobecki (Sobecka to panieńskie nazwisko matki Rafała). Odbywający spotkanie z czytelnikami poeta nazywa się Toruński. Występują tu też dwaj wrocławscy poeci, obsadzeni przez Wojaczka w roli totumfackich. Sobeckiemu życzenia czyta z oczu Januszek (wrocławskie środowisko zobaczyło w nim Janusza Stycznia), a gotowy nieba przychylić Toruńskiemu nazywa się Zatyczka (czyli Jan Czopik)”.

Marian Buchowski, Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury. Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2014.

niedziela, 15 października 2017

Seryjni Poeci i promocja „Afrontu” w DL

Dom Literatury w Łodzi – Kawiarnia Literacka zaprasza w dniu 19.10.2017 r. (czw.) godz.19.00 na spotkanie w ramach cyklu Seryjni Poeci z Darkiem Foksem i Grzegorzem Olszańskim, autorami książek poetyckich Kronsztad i Biały album oraz promocję 2 numeru Kwartalnika „Afront” z udziałem redaktorów: Olgerda Dziechciarza i Agnieszki Zub



Grzegorz Olszański – kurator słów (Wydział Filologiczny Uniwersytetu Śląskiego), akwizytor dźwięków (szef działu muzyki kwartalnika „Opcje”), poeta (od wielu lat na placówce lirycznej). Opublikował trzy książki prozatorskie (Śmierć udomowiona, Apelacje, Wiek męski) oraz pięć tomów poezji (Tamagotchi w pustym mieszkaniu, Sztuka mięsa, Kroniki filmowe, Wolny wybór, Starzy nieznajomi). Za pierwszy z nich otrzymał Nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny, ostatni z kolei znalazł się w finałowej siódemce Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”. Czyta, słucha, pisze. Głównie jednak skreśla.

Darek Foks (ur. 1966), pisarz. Ostatnio opublikował książki Wołyń Bourne’a (2016) i Café Spitfire (2017).

 
W nowym numerze „Afrontu” m.in.:


POEZJA: Krzysztof Karasek, Ewa Sonnenberg, Wojciech Bonowicz, Jerzy Suchanek, Petr Hruška, Sławomir Elsner, Izabela Kawczyńska, Karina Stempel, Kacper Płusa, Kinga Weronika de Walla, Anita Katarzyna Wiśniewska, Michał Domagalski, Jacek Durski, Miłosz Biedrzycki.


PROZA i inne: Marcin Bałczewski, Piotr Gajda, Kamil Pietrzyk, Jarosław Nowosad, Roman Nowosad, Magdalena Boczkowska, Erazm Furman, Jacek Majcherkiewicz, Mirosław G. Majewski, Marcin Pilis, Sławomir Płatek, Olgerd Dziechciarz, Grzegorz Krzymianowski, Marek K.E. Baczewski, Wojciech Kozielski.


WYWIAD: Krzysztof Kowalewski, Maciej Melecki.


KOMIKS: Paweł Garwol.


GALERIA AFRONTU (oraz okładka): Beata Ewa Białecka.