piątek, 19 stycznia 2018

Z Archiwum P. (4)

Slam poetycki „Ring” w Tomaszowie Mazowieckim zorganizowany przez Fundację „Proem”, rok 2004. (Nagrodą Główną były Wiersze zebrane Jacka Podsiadły wydane nakładem Wydawnictwa Lampa i Iskra Boża, 2003). Dawno przeczytane, stoją na półce.

środa, 17 stycznia 2018

Spotkanie z Kacprem Bartczakiem w IM


Instytut Mikołowski

zaprasza na spotkanie

z

Kacprem Bartczakiem

związane z promocją

jego najnowszego tomu wierszy

Pokarm suweren
(wyd. Biuro Literackie, 2017)
  
Prowadzenie:

Krzysztof Siwczyk
   
19. 01. 2018, godz. 18.00

Kacper Bartczak - Urodzony w 1972 roku. Poeta, krytyk, tłumacz poezji, amerykanista. Wydał kilka tomów poezji, ostatnio: Wiersze organiczne (2015), Pokarm suweren (2017). Autor monografii o Johnie Ashberym (2006) oraz zbioru esejów o poezji i teorii, Świat nie scalony (2009), za który otrzymał Nagrodę „Literatury na Świecie”. Tłumaczył wiersze Johna Ashbery’ego, Rae Armantrout i Petera Gizziego. Stypendysta Fundacji Fulbrighta (dwukrotny) i Fundacji im. T. Kościuszki. Uczy literatury amerykańskiej na Uniwersytecie Łódzkim.

O tomie:

Czy wiersz mógłby być dociekaniem? A czy dociekań się nie powtarza, zmieniając nieco parametry i warunki jego przebiegu? Być może też pojawia się coś takiego w trakcie pracy nad tomem jak okres, w którym dany wiersz wytwarza rezonans dający się słyszeć w pracy nad nowym wierszem. Może ten rezonans jest sygnałem niedosytu pozostałego po poprzedniej próbie, poprzednim dociekaniu. Nie jestem pewien, czy wiem, kiedy wyczerpuje się ten potencjał do mutowania. Staram się tego rezonansu przedwcześnie nie tłumić, ale jednocześnie staram się napisać zbiór wierszy, a nie serię. (…)
Język to przecież jakaś zbiorowość, założenie zbiorowości, jakaś natychmiastowa wielość: bo ma wieloźródłową historię, bo się wymyka, bo jest polisemantyka, różnego rodzaju nierozstrzygalności, założenie słuchacza, którego kondycja poznawcza jest tylko jakimś przybliżeniem, bo język produkują instytucje w intencji dotarcia, a może starcia, na jakąś masę, całych ogromnych zbiorowości. „Powietrze jest pełne głosów” – pisze gdzieś Emerson. „Nie jestem sama w tym zdaniu” – pisze Rae Armantrout. W innym nieco sensie takie wielościowe są też rozwiązania formalne, które mnie w tym tomie interesują: dokopywanie się do stanu dialogu, jakieś rozmowy zawiązujące się między wierszami.
Samo pisanie, czyli proces twórczy jako czynność wspólnotowa? To jest niesłychanie skomplikowane pytanie, bo odsyła do tej, wydaje mi się, całkowicie niezmierzonej i niewymiernej sumy różnych decyzji, a także stopnia ich uświadomienia, które wkalkulowują się w pisanie, w powstawanie wiersza. Staram się łączyć metodę całkowitej spontaniczności z serią następujących później, nieco bardziej metodycznych powrotów do wyłaniającego się kształtu wiersza. Zależy mi na odpadaniu od normy, ale to też jest gra o czytelność. Ta gra musi z natury być wspólnotowa.
Ale na jeszcze innym poziomie to jest pytanie o status wiersza jako bytu indywidualnego, czy też nawet osobnego. Pisanie, z wymienionych wyżej powodów, jest wspólnotowe, ale wyłaniający się organizm wiersza chce zaznaczyć pewien stopień osobności. Jest bytem przenikalnym – jak otwarta rzeźba – więc jako taki jest otwarty na różnie pojęte przestrzenie zewnętrzne. Jednocześnie jednak stanowi pewien kształt, a zatem propozycję przenikalności, inną w swoim konturze i zarysie od innych takich propozycji; będąc przenikanym, sam przenika, i czyni to takim, a nie innym kształtem. Chociaż ten kształt to tylko wyjściowy projekt przejścia – zdecydowanie do dyspozycji czytelnika, to taka pozycja wyjściowa w tej grze. (…)
W polskim dyskursie publicznym słowo „suwerenność” uległo jakiemuś mrocznemu przesunięciu. Zaczyna ono teraz oznaczać rodzaj jednolitości, której demokracja powinna się wystrzegać, o ile chce przetrwać. Wygląda na to, że, jako społeczeństwo, przestaliśmy to rozumieć. To suwerenność jako homogeniczność, tożsamościowa czystość, złudzenie osobności. Suwerenność jako formuła wodzowska – jeden ośrodek świadomości przenika wszystko. Taka suwerenność to odpowiednik starych i zużytych modeli podmiotowości. W tomie są więc wiersze, które, z jednej strony proponując pewną formułę indywidualności, poszukiwanej chyba głównie w kształcie formalnym, wskazują jednocześnie na potrzebę rozpoznania wielowarstwowego, wieloaspektowego uwikłania każdego mówiącego „ja”, każdego zarysowującego się kształtu, w – powiedzmy – inne kształty.

                                                                                                                          Kacper Bartczak Echo-sfera wiersza

- fragmenty rozmowy o tomie Pokarm suweren pochodzące z wywiadu przeprowadzonego przez Pawła Kaczmarskiego (źródło:www.biuroliterackie.pl)


Instytut Mikołowski
ul. Jana Pawła II 8/ 5
Mikołów

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Podpisz petycję!

Powołanie Ogólnopolskiej Nagrody im. Zdzisława Jaskuły


Do: 
Wydział Kultury w Departamencie Komunikacji Społecznej i Zdrowia Urzędu Miasta Łodzi 
Piotrkowska 102
90-926 Łódź
 


Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, środowiska artystyczne i kulturalne Łodzi, postulują powołanie Ogólnopolskiej Nagrody im. Zdzisława Jaskuły dla młodych twórców w dziedzinie teatru i literatury.

Działalność kulturotwórcza Jaskuły, nieprzeciętnego artysty i ambasadora łódzkiej kultury, skupiała się w znacznej mierze na wspieraniu młodych twórców sztuki słowa i sceny. Celem nagrody ma być nie tylko promocja tych twórców, ale także wizerunku Łodzi jako miasta przyjaznego kulturze.

W nawiązaniu do ducha nowoczesności i w myśl hasła "Łódź kreuje" nagroda przyznawana byłaby młodym (do 35 roku życia) twórcom za nowatorskie i odkrywcze, kontrkulturowe i przełamujące konwencje oraz poszerzające przestrzeń wolności i ludzkiej wyobraźni dokonania artystyczne. 

Petycję można podpisać tutaj.


Niżej podpisany/a:
Andrzej Strąk
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi
90-056 Łódź
autor12841@petycje.pl 

sobota, 13 stycznia 2018

Wiersze w kwartalniku „Inter-”


W najnowszej odsłonie internetowego kwartalnika Inter – Literatura-Krytyka-Kultura [nr 1(15)2018] zainteresowani czytelnicy przeczytają cztery nowe wiersze (tutaj), które z zachowaniem pewnej ostrożności potraktować można jako zapowiedź nowej książki z wierszami. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Życie wewnętrzne (16)

„(…) Zadanie krytyka nie polega przecież na wyrokowaniu z apodyktyczną pewnością, czyja poezja jest „dobra” , a czyja „zła” . Oczywiście, wygłaszanie trafnych sądów wartościujących liczy się bardzo w jego działalności. Czy jednak krytyk to przede wszystkim prorok i „oceniacz” ? Czy trafna ocena tego, o czym pisze, stanowi głównie o wartości, jaką posiada dla nas jego pisarstwo? Jak bardzo mylili się w swoich rozpoznaniach Brzozowski i Irzykowski! Nie to jednak najbardziej liczy się dla nas dzisiaj w ich dorobku.

Sprawa nie przedstawia się więc prosto. Obok trafnej oceny, swoje znaczenie posiadają również i inne czynniki, nie mniej istotne i ważne. Chociażby proponowany przez krytyka styl omówień i interpretacji, sposób w jaki nawiązuje on do określonej tradycji kulturowej, filozoficznej, religijnej i — przede wszystkim — jego własna, kształtująca się w dialogu z omawianymi tekstami, wizja literatury, którą gotów jest poświadczać każdym swoim szkicem i recenzją, bronić jej przed innymi, kłócić się o nią, rozprawiać, walczyć. W jego postawie, sposobie pisania, nie ma nic z chłodnej rozwagi historyka. Prędzej fascynacja jednymi zjawiskami i ich, często z pewnością przesadzone, adorowanie, jak też niesłuszne ignorowanie i niszczenie innych. Krytyk jest dzieckiem swego czasu. Jego punkt widzenia określa niekiedy bardzo silnie więź pokoleniowa czy grupowa, różne uprzedzenia, upodobania czy gusty. Czy od takiego osobnika, pełnego różnych namiętności i pasji, często zaangażowanego osobiście w polemiki i dyskusje rywalizujących ze sobą grup i orientacji, można wymagać sprawiedliwości? Czy nie jest to żądanie zbyt wygórowane? Czy o przesadzie zawartej w tym żądaniu nie świadczy wymownie fakt, że kiedy on sam — wychodząc naprzeciw dość pospolitym wyobrażeniom o Nieomylnym Krytyku — przybiera postawę proroka spoglądającego na świat z wyżyn swego jasnowidztwa, wyglą­da to niekiedy dość żałośnie? Czytając jego wypowiadane z godną podziwu pewnością siebie oceny i sądy, myślimy wtedy raczej o jego dużej nieskromności, niż dajemy posłuch jego wyrokom.

Kiedy zatem krytyk popełnia błąd w ocenie jakiegoś autora czy zjawiska, nie jest to jeszcze tragedią. Szczególnie jeśli ocena ta nie wiąże się z jakimiś jego małostkowymi, osobistymi urazami i uprzedzeniami, lecz wynika z merytorycznych przyczyn. Tym bardziej, że istnieje wiele innych, znacznie groźniejszych niebezpieczeństw w jego zawodzie. Jedno z nich to mechaniczne, bezmyślne stosowanie różnych gotowych wzorców interpretacyjnych. Wierne trzymanie się rozlicznych systemów teoretycznych, metod, teorii. Tekst literacki staje się wtedy dla piszącego jedynie bardziej lub mniej znaczą­cym pretekstem. Jest traktowany instrumentalnie; służy zamanifestowaniu pewnej techniki interpretacji, wykazaniu słuszności przyjętych założeń. Inne niebezpieczeństwa — już całkiem odmiennego rodzaju — wią­żą się z różnymi uwikłaniami krytyka w tzw. życie literackie, ze zdeterminowaniem jego myślenia i pisania przez tymczasowe tendencje, różne koniunkturalne układy, „walki” między redakcjami (i wewnątrz redakcji). To właśnie stąd bierze się felietonowe mętniactwo i nijakość, pisanie „na kolanach” o uznanych już dawno twórczościach, różne taktyczne artykuły i recenzje. Ten typ krytyka-cwaniaczka, skorumpowanego dziennikarzyny poddającego się elastycznie różnym aktualnym modom i naciskom, dla którego literatura to rodzaj gieł­dy, gdzie przypadła mu rola maklera, rozmnożył się dzisiaj w literackich redakcjach. Zapewne jest on również dzieckiem swego czasu, tyle że bywają różne czasy. Te wielkie — o posmaku ryzyka, walki, pozwalają­ce pisarzowi na swobodny oddech oraz te małe — między centralą, kawiarnią i redakcyjnym biurkiem. Karłowate i ułomne”.


Paweł Dybel, Ziemscy, słowni, cieleśni. Eseje i szkice. Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1988.